Okulary

Zupełnie o czym innym miałam zamiar pisać dziś wieczorem, ale sytuacja wymusiła zmiany. Naciskano na nas, żeby Mąż zrobił sobie drugie brylki- fotochromy, odkąd zmienił oprawki 3 lata temu. A szkoda, ze zmienił, bo patrzcie sami, jaki był słodki i anachroniczny, a jaki modny zrobił się po zmianie. Musiałam go na nowo zaakceptować.  Drugie miały być mu potrzebne w razie awarii (te poprzednie rozpadły się w punktach, w których były już lutowane i nie dało się tego naprawić!), nie może przecież zostać bez okularów, 3 lata temu został a ma niesymetryczne oczy i to źle. Babcia ma zaćmę i jaskrę, więc uważa te okulary z fotochromem za bardzo ważne. Babcia ma też „swoją” okulistkę, do której jedzie przez całe miasto, bo jest najlepsza i ma praktykę w szpitalu. Do tej swojej okulistki wnuka chce umówić od trzech lat właśnie, już przy robieniu poprzednich okularów chciała, żeby potwierdzić diagnozę. Ja akurat miałam talony na prawie darmowe badania w Vision Express, więc inny lekarz za złotówkę potwierdził ówczesną diagnozę i temat przycichł, ale co zimę (bo kierowca a śnieg i odblask) i co lato (bo lato i słońce) obie z mamą naciskały na fotochrom. Mąż potrzeby nie czuł. Przed pójściem do korporacji był na badaniu rutynowym, które stwierdziło, ze okulary obecne wciaz się nadają. Ale trafiła się okazja, moja mama miała zniżkę do VE w wysokości 159 na ramki i 99 na szkła. Można się też było za darmo przebadać bo korporacja dala ubezpieczenie w Medicoverze. Skorzystaliśmy. Babcia złowieszczyła, że ten lekarz na pewno nie ma praktyki szpitalnej, ale wrażenie na całej starszyźnie zrobiło to prywatne ubezpieczenie. „Och, jak on ma dobrze„, zachwycali się. Jeszcze tego samego dnia wybraliśmy tanie ramki , szkła miały być w ciągu tygodnia. Zwykłe kosztowałyby 300, fotochrom 600! 200 dawała korporacja w ramach socjału a 300 rodzice jako ze to oni naciskali na fotochrom, a tyle właśnie wynosiła różnica między wymuszonym fotochromem a zwykłymi. Nas bolało jedynie, że przez nasze ręce przechodzą takie pieniądze i to wcale niepotrzebnie. Mąż potem powie,  że on był okularom przeciwny od początku. Ale cóż, naciski nasilały się, musieliśmy.

Gdy przyszedł czas odbioru, Mąż chciał mieć mnie koniecznie przy sobie, wiec sam odbiór opóźnił się tydzień, bo nie pasowało. Zarozumiała blondyneczka dwojga nazwisk wyciąga okulary z szuflady i podaje, Mężowi źle, mówi że trzeba dogiąć, blondyneczka cały czas krzywo patrzy i mówi ze się nie dogina, bo osie, bo odległości, a Mężowi ewidentnie lewe oko źle leży, tj. szyba jest dalej oka niż w przypadku prawego. Po jakimś czasie powtarzania w kółko tego samego blondyneczka wzywa koleżankę, koleżanka bardziej otwarta, ale też nie rozumie w czym rzecz, mówi ze okulary dobre, proste. Po chwili Mąż dochodzi do wniosku, ze zagięcie to jedno, a sama szybka zła. Porównują z obecnym okularem i się okazuje ze z 1,5 na 0,5 zmieniono, pogłębiając jeszcze różnicę miedzy szybkami. Chcą zaoferować badanie u nich mające zweryfikować receptę, już proponują termin gdy wymyka im się, ze za pol ceny czyli 45 złotych. My dziękujemy, oni się naradzają i oferują za złotówkę. Bierzemy. Następnego dnia ich lekarz stwierdza, ze złe okulary, ze powinno być więcej i bez cylindra. Na razie nic z tym nie robimy. Mówimy w domu, ze może potwierdzilibyśmy nową receptę jeszcze u lekarza babci, mama i babcia napalają się na to strasznie, ale my mamy priorytety. Dzwonimy do Medicoveru.

Mąż współczesny

Oni naradzają się kilka dni i zapraszają na badanie mające zweryfikować błąd ich lekarza przez innego ich lekarza. Badanie to odbyło się dziś rano. Pierwsze badanie wykazało znaczną różnicę, wiec pani doktor zakropiła, zbadała komputerowo, pomiar bliższy przepisanemu, zakropiła ponownie, kazała odczekać, zbadała trzeci raz i wynik był już bardzo bliski przepisanemu. Zabrali nowe okulary do zbadania mocy i będą się naradzać. W razie czego i tak czeka nas  ponowne badanie. Nadmienię, że to dzisiejsze kosztowało Męża cały dzień pracy na politechnice, bo zakropienie, mimo obiecanego efektu dwugodzinnego, jeszcze wieczorem nie pozwalało czytać.

Babcia bardzo się emocjonuje tematem i pyta, po co szedł Mąż na to dzisiejsze badanie zamiast do jej lekarki, nie straciłby całego dnia i już miał zapisane okulary. Tak się babcia emocjonuje, że dzwoniła już kilka razy i temat drążyła. Mam nadzieje, że Mąż prześpi noc mimo wieczornego poruszenia.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s