Jak gdyby nigdy nic

Pora jest wyjątkowo młoda, Staszo już śpi, a Męża nie ma jak nie raz go nie bywało o tej godzinie. Tyle, że dziś go nie będzie. O 18 wsiadł do pociągu, do którego nie dało się już kupić biletów siedzących, a pociąg ten, wypełniony masą ludzką, odjechał niczym transport do obozu zagłady. Do tego akademik wskazany przez organizatora, do którego udają się również koledzy, nie odbiera telefonów. Mąż nie ma rezerwacji, bo nie w akademiku i nie sam miał spać.

Bywaliśmy już ze Stasiem sami, ale w zdrowszej atmosferze. Gorące herbaty nijak nie rozgrzewają, melisa nijak nie uspokaja, najłatwiejszy rozdział magisterki od trzech dni nijak nie może powstać. Na własnej skórze odczułam dziś, co oznacza, że komuś chce się wyć. Na szczęście mam furę dostanych kurek do umycia. Praca niemal fizyczna.

Reklamy

One Response to Jak gdyby nigdy nic

  1. Pingback: Prezent bez opakowania « Świat Cytrynny

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s