W ferworze pracy

Padam na ryjek i na nóżki. Załatwiliśmy dziś ze Stasiem masę biurokracji. Poprzenosiliśmy mężowski indeks między pokojami, pobraliśmy jeden wpis na własnej obiegówce, windą się najeździliśmy co niemiara, a i na rękach było Stasio noszone niczym księżniczka. Wzięłam generator swoich opóźnień i do dziekanatu, gdzie spytałam, czy mogę oddać pracę dopiero jutro- mogę. Dzięki kilku zręcznie zadanym pytaniom mogę i w piątek. Bardziej chyba jednak zawdzięczam to przychylności pani niż obecności Stasza.

Znużone bieganiną Stasio zasnęło w drodze do Galerii Bałtyckiej. A szliśmy tam mierzyć płaszcze. Podczas urodzinowej pizzy mignęły mi bardzo przecenione płaszcze, ale wówczas był pospiech. Słabość więc przywiodła mnie tam dziś. Zwłaszcza, że na urodziny dostałam pieniądze i pewnikiem za te pieniądze kupimy pieluchy, mleko, posiłki własne i jak to zwykle bywa- nic dla mnie. Zmierzyłam jeden w kolorze łososia lub brzoskwiniowych policzków, ale był szmatławy. Zmierzyłam i drugi w bardzo ładnym kolorze morskiego błękitu z bardzo przyjemnego materiału. Posłałam zdjęcia robione komórką w lustrze mamie i ona wyraziła swoje uwagi a mianowicie, ze głupio nie brać jak tak przecenione, zwłaszcza ten niebieski, który jest taki blondynkom twarzowy. Niebieski jednak był nieprofesjonalnie przeszyty nitką po wierzchu na podłożeniu dołu i w ogóle jakiś taki dziwaczny. Miał jedną zaletę- kolor. Myślę, że nawet na obecnym etapie umiejętności krawieckich mogłabym mieć lepszy własnej produkcji. Jako rozsądna dziewczynka powstrzymałam się od niefrasobliwego zakupu. Zjadłam za to kawałek pizzy w pizza hucie, co dało mi siły na wędrówkę do domu. Staszo ciągle spało, więc jako dobra mamusia, aby nie skracać mu drzemki, szłam pieszo. Przespało całą odległość 11 przystanków i ponad dwie godziny, a zbudziło się w porę aby wykopać pluszankę z wózka. Ponieważ bolały mnie już nogi, nie wracałam odszukać pluszanki. Szkoda misiaka, ale był na tyle nowy, że nikt się z nim jeszcze nie zżył, a był też na tyle sympatyczny, że na pewno znajdzie nowy dom.

A propos pluszanek- na Mszy, którą sobie upodobaliśmy, u kapucynów, jest miś przechodni. Dzieci rysują serduszka, na których wpisują swoje dane personalne oraz udzielają odpowiedzi na pytanie zadane podczas ogłoszeń (odpowiedź zostaje na ogół podpowiedziana, chyba że jest oczywista). Serduszka z odpowiedzią na pytanie z poprzedniego tygodnia dzieci oddają księdzu podczas modlitwy powszechnej, a podczas ogłoszeń losuje on jedno z nich (serduszek, nie dzieci, hahaha). Właściciel wylosowanego serduszka dostaje przechodnią pluszankę na tydzień do domu. Niedawno miś przechodni trafił do kogoś na stałe i teraz po domach chodzi lew.

Wpisu dziś by nie było, ale kiedy w wielkim ferworze pracy oglądałam niedawne zdjęcia, natknęłam się na fotkę moich chłopców  i musiałam dopisać wokół niej parę słów. W paczce laysów były bezglutenowe niesolone flipsy dla Stasza i on wcale nie jadł jeszcze prawdziwych chipsów.  Aż tak złymi rodzicami nie jesteśmy:)

No jeszcze na koniec, bo jak zwykle sprawdzałam na allegro, czy Marcin Wolski nie napisał czegoś nowego (nie sprawdzam na wikipedii, bo to ja ją ostatnio edytuję) i ponieważ nie napisał, to sprawdziłam, czy już sprzedają najnowszą panią Musierowicz. A jakże! Mnóstwo jej, aż dziw, że jeszcze nie sprzedają przeczytanych egzemplarzy, chociaż ukazać ma się dopiero 3 października. Mamy poważny dylemat, czy kupić ten tom. Przez 4 lata, kiedy dzieło rzekomo powstawało, wielokrotnie się obrażaliśmy na autorkę, po czym jej przebaczaliśmy. Przeklinaliśmy jej lenistwo. Ale pewnie kupimy, bo mało co czyta się wspólnie na głos tak dobrze jak Jeżycjadę. Chyba  tylko Feynmana.

Advertisements

One Response to W ferworze pracy

  1. Lolinka says:

    Nowa Musierowicz! Jaja sobie robisz! 😀 zaledwie parę dni temu patrzyłam i nie było, no ale ja tak tylko profilaktycznie przeglądam sklepowe półki, bo żeby sprawdzić kiedy wychodzi to za leniwa jestem (albo za głupia). W każdym razie to cudownie:)
    Przepraszam, że tak mało na temat :).

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s