Powrót Męża

Mąż powrócił i znów jest fajnie. Delektujemy się możliwością słuchania ulubionego Kuby Sienkiewicza (niesamowite jest, że lubię go bez przerw od początku wieku!).  Ulubiony jest Fiat 126p, którego pan Jakub osobiście nam przysłał, bo nie mogąc zdobyć legalnie, poprosiliśmy o to. Stasio też lubi Kubę (Chałtury były pierwszą płytą, którą się zainteresowało i która przez jakiś czas zwalczała płacz), ale jeszcze bardziej lubi pauzować lub nawet wyłączać, bo przecież już sięga. A teraz Stasio poszło spać i możemy niezakłócenie. Staszo dostało dziś kolek i musiałam wziąć udział w jego karmieniu i uspokajaniu. Normalnie nie biorę, bo Staszo ma dwie karmicielki i ja nie dość, że nie jestem potrzebna, jestem wręcz zbędna. Jednak dziś okazało się, że jestem niezastąpiona. Jak ja to lubię! Taka chłodno kalkulująca i niezaangażowana emocjonalnie osoba jak ja jest czasem potrzebna. Kolki są raczej pochodzenia zębowego i wcale nie są kolkami. Zresztą nic tu po znajomości przyczyny.

Mąż wrócił także i z politechniki, gdzie był puścić w ruch swoje obliczenia. Puszczał je zawsze tam, bo tam i tak komputer chodzi a musiał być włączony, aby obliczenia trwały, chociaż trwały na serwerze. Dziś jednak nauczył się nowej umiejętności o nazwie „nohup”, dzięki której nie będzie musiał puszczać ich z politechniki i żaden komputer nie będzie musiał chodzić. Co za oszczędność prądu! Ekologia! I nowa jakość życia! Będzie pracował z domu i tylko jeździł na UG pokazywać swoje spektakularne wyniki! Będziemy mogli wieść słodki żywot na wsi! E, chyba z tą wsią przesadziłam. Przecież co chwilę będzie jeździł pokazywać wyniki.

Żeby nie było zbyt ekologicznie gdy nie chodzi komputer politechniczny, zużywamy właśnie hektolitry oleju z pierwszego tłoczenia. Mąż przygotowuje jedyną potrawę, którą to on robi lepiej i którą on w ogóle robi. Są to frytki z ziemniaków smażone w tłuszczu. Ale żeby znów nie było zbyt nieekologicznie, to robimy z tłuszczu odpad stały zamiast zlewać go do wody. Dodatkową zaletą jest, że stygnący tłuszcz nie śmierdzi, bo i nie w domu stygnie. Ja je sobie posypuję przyprawą do dań z ziemniaków i nie ma nic lepszego. Na co dzień nie ma. Od święta jest jedna lepsza rzecz i nazywa się oscypkiem podgrzewanym (na grillu lub w mikrofali). Smak oscypka podgrzanego jest doskonały i mógłby być jedynym smakiem świata (o ile oscypek nie jest za słony). Od dzisiaj święta mogą być codziennie. W kuchni stanęła moja urodzinowa mikrowela i zaraz od razu bez czytania instrukcji zagrzały się w niej dwie redykołki z gdańskiej hali. Po weekendzie zaś, gdy ze zwykłego konta na konto dające 5% zniżki przy zakupach internetowych przepłyną pieniądze, zostanie złożone ogromne zamówienie na oscypki.

Jestem pierwszym wynikiem wyszukiwania googli dla hasła „5 miesięczne dziecko czy może pić wodę z miodem i cytrynną”. No cóż. Nie może. Chyba nie da się pić Cytrynny. Ani dodać Cytrynny do wody. To Cytrynna leje wodę.

Mąż zlewający tłuszcz z frytek do śmietnika.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s