Słowotok

Oto jesteśmy w Gdańsku. Kolejny trudny powrót, bo na wsi jest idealnie, a w mieście jest fatalnie. Na domiar złego mam Stasio na karku, bo Mąż z gorączką poszedł do Stasiej sypialni skazując mnie na sypianie z dzieckiem. Dziecko jest o tyle lepsze, że gaszę i zapalam lampkę wedle własnych potrzeb i mu to nie przeszkadza, a Mąż takich możliwości nie daje, ale przy dziecku trzeba uważać i czujnie spać, bo lubi się ono cichaczem obudzić i albo ciągnąc mnie za włosy (pół biedy), dłubać mi w oku (trzy czwarte biedy), albo znaleźć sobie jakieś niebezpieczne zajęcie. No i na ogół budzi mnie właśnie jakaś zabawa kluczem w zamku albo inna szalona eskapada, zrywam się i żaden pomiar temperatury nie zachodzi. Ostatnio 3 noce na wsi i jedną w Gdańsku udało się dziecko przespać w jego własnym łożu. A dziś Mąż i ta jego gorączka zupełnie nie w porę, mam więc dziecko u siebie i boję się, że się przyzwyczaja. A kobiety insynuują, że Stasio biedne, bo na wsi to było opuszczone i że to źle dla dziecka i że Mąż to spał z matką kilka lat i tak być powinno.

Owo biedne Stasio ma katar. Ma go w zasadzie od tygodnia, ale dziś zauważyły kobiety i wpadły w panikę. Prawdopodobnie musiał pod ich opieką płakać albo zimno z dworu wyzwoliło gluta. One gluta nie wyjęły i biedak się męczył. Ponoć nie spał i buzią oddychał. Teraz jest mu dobrze i śpi, cały wieczór był pogodny i w ogóle to osowiały był tylko tuż po odbiorze, pobywszy z nami trochę wrócił do normy. Jutro idzie do nich po 13 bo ja idę na wykłady i obawiam się, że znów będzie nieswój. Nie dziwię mu się, po 3 dniach praktycznie wyłącznie na powietrzu, na wolności, na własnych kończynach, ma bawić się zabawkami i jeść posiłek co godzinę.

Kupiłam dziś McDusię najtaniej w mieście i jednocześnie prawie najtaniej na allegro, tuż koło Politechniki. Z powodu nagłej choroby Męża dostałam dyspensę na samodzielne jej czytanie sobie zanim odczytam ją nam obojgu na głos. Skądinąd nie wiem jak będę na głos czytać, bo chrypię i kaszlę, ale i sobie samej nie bardzo mi się chce.
Poza tym zlew jest pełny bardzo brudnych naczyń, bo mieliśmy dziś gości na grzybach, które zebraliśmy i z każdego rodzaju grzyba było osobne danie a do każdego dania osobny zestaw sztućców i talerzyków. Nie jest pełny z lenistwa ten zlew, lecz z braku miejsca na suszarce. Jeszcze poza tym, to do jutra muszę zawrzeć umowę OC, ale liczę na cud jakiś jeszcze, najlepiej w postaci odpowiedzi od wybranego ubezpieczyciela, że u nich moja szkoda nie przechodzi na Męża. Niemniej jednak znalazłam kod dający 5% zniżki, a konto w Aliorze zwróci nam kolejne 5%, więc ogólnie nie będzie fatalnie. Jutro muszę jeszcze jakoś przelać pieniądze na pożądane konto, a nie bardzo mam skąd, bo konto, na którym są pieniądze zablokowałam osobiście logując się na nie wielokrotnie z uszkodzonej klawiatury. Mąż musi odblokować idąc do banku, ale nie jest mu to nigdy po drodze. Zresztą nie wiadomo w jakim stanie wstanie Mąż.

Ponadto mój przytrzaśnięty palec w stanie stabilnym wcale nie ma się lepiej mimo upływu czasu i są podstawy sądzić, że a nuż jest złamany. Poza tym nie wiadomo kiedy będzie obrona i jak pójdzie. Poza tym nie mam kiedy pojechać do rodzinnego miasta do dentysty, który jest sprawdzony i tańszy niż w Gdańsku. Poza tym i ja mam chore gardło i męczy mnie to. Poza tym nie ogłosiłam jeszcze rozpoczęcia nowych studiów i nie wiadomo jak zostanie to przyjęte. Ci, którzy wiedzą, krytykują ile wlezie. Od lekkiej krytyki typu „wstyd być w tym wieku na pierwszym roku”, po cięższą „robisz to dla legitymacji”,”po co ci to?” i najcięższą „więcej zachodu niż to warte”. Ci, którzy kochają Staszka z pewnością dopatrzą się karygodnych zaniedbań dziecka w tym jednym 5 i drugim 2-godzinnym dniu. Ale same studia są fajne. Czuję się znów młodo i trochę nawet mi się chce. Dziś wprawdzie większość zajęć była w dużym stopniu godzinami wychowawczymi na temat lenistwa, braku dyscypliny, dysleksji, dysgrafii, metod ich pokonywania, nowoczesnego systemu edukacji i podobnych zagadnień, ale mi się podobało.

 

 

 

Advertisements

One Response to Słowotok

  1. Malolka says:

    Eh, tez bym chciala na wies…I miec zdjecie z koza!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s