Papka medialna

Oto post, w którym Cytrynna przyzna się do porażki rodzicielsko-wychowawczej. Porażka nie jest jeszcze wielka, bo dotyczy gruntu żywieniowego, ale jednak.

Gdy dziecko zaczęło zaczynać spożywać stałe posiłki, Cytrynna zaniosła się z zamiarem zakupu krzesełka do karmienia. Miała na oku niejedno- składane, ale nagle znienacka bardzo wpływowa część rodziny, która już jedno jedyne dziecko odchowała (Mąż wywodzi się z rodziny kultywującej kult jedynaka), postanowiła wypożyczyć swoje, drewniane. Przekreślono tym samym Cytrynnine plany dotyczące zakupu. Jednak dziecku w drewniaku siedzieć nie pozwolono, bo się chwiało w posadach. Czas mijał, dziecko chwiać się przestawało, z czasem i siadało w drewniaku i jadło, aż nagle pewnego dnia postanowiło z drewniaka wyjść nogawką. Był dokładnie 11 czerwca, Cytrynna i Staszek nocowali u babci, bo trwało euro i od ulicy, przy której Cytrynna i Staszek sypiali na co dzień, dobiegały hałasy kibicowskie. Kiedy dziecko utknęło w nogawce, Cytrynna przewróciła krzesełko na bok, by ułatwić mu wypełznięcie górą. Przybiegła babcia i próbowała wyciągnąć dziecko dołem, ale nie dało się, bo dziecko poczuło ciasność i dostało furii. Sytuacja była patowa. Babcia zaczęła kręcić się w kółko i wołać „ludzie, pomocy”, ale Cytrynna, jak zawsze przytomna, jakoś przekrzyczała babcię i zawołała, że nie ludzie, lecz nożyczki są potrzebne. Babcia mimo to chciała biec po ludzi, ale Cytrynnie udało się tępymi nożyczkami przeciąć parciany pasek dzielący podblacie krzesełka na nogawki i wyswobodzić krnąbrne dziecko. Od tamtej pory dziecko nie siada w krzesełku do karmienia (ma wstręt) i jego posiłki odbywają się zawsze albo na kanapie, albo z kolan jakiegoś opiekuna. Cytrynna ma nadzieję, że nie jest za późno na zmianę męczącego stanu rzeczy i już jutro sprowadzi krzesełko z regulowaną wysokością, które umożliwi dziecku branie udziału w posiłkach bez jednoczesnego uniemożliwiania zjedzenia posiłku trzymającemu rodzicowi.

Ale brak stałego miejsca do jedzenia jest tylko jednym z problemów żywieniowych. Jest jeszcze drugi, o wiele poważniejszy. Jeśli jakiś aspekt życia dziecka spędza sen z powiek Cytrynny, to właśnie on. Cytrynnie przyszło chować dziecko w domu, w którym jedzenie uważa się za rzecz absolutnie najważniejszą. Kiedyś stoczyła zwycięską batalię o prawo do karmienia własnego Męża i musiała przejść długą drogę ucząc wrażliwości jego kubki smakowe, gdyż w domu Męża nie używało się soli dla zdrowia ani cukru, też dla zdrowia. Słodycze spożywano, ale cukru w potrawach- nie. W domu tym najwięcej jest książek o żywieniu i gotowaniu. O  żywieniu dzieci jest cała osobna szafka po szczenięcych latach Męża, ale nikt do tej szafki nie zagląda. Czasy się zmieniły i wydrukowano nowe książki- kolorowe. Opiekunowie Stasia ponabywali mnóstwo kolorowych poradników o żywieniu dzieci i wciskają je Cytrynnie. Z tabelek wynika,  że dziecko powinno jeść jednocześnie ziemniaki, ryz, kaszę  i makaron, a całość zagryzać chlebem. Masa posiłków powinna sumować się do 7 kg na dobę. Opiekunowie przeczytali wprawdzie w gazecie, że żołądek dziecka jest maleńki i nie powinno jeść dużych posiłków, ale widzą tabelki, a tabelki nie kłamią. Wniosek: dziecko powinno jeść bez przerwy. Był i czas gdy Cytrynna podczas karmienia podjadała Stasia kaszkę gdy nikt nie patrzył, co by eksperci tabelkowcy mogli uznać posiłek za zaliczony zamiast wylewać morze łez nad ciężkim losem dzieciątka i suszyć matce i tak przesuszoną głowę.

Cytrynna z drugiej strony widzi, jak koleżanka mająca dziecko wychowywane na BLW chwali się sukcesami. Młodsze od Stasia dziecko pałaszuje schabowe (kiedy Cytrynna wspomniała o tym w domu, została zmieszana z błotem i wepchnięta pod stół jako ta wyrodna matka), makarony z chili i wszelkie owoce, a dziecko Cytrynny, znudzone już papkami, chętnie bierze do buzi mięcho po to tylko by po kilku minutach je gdzieś cichaczem wypluć. Staszkowi nie daje się tego co chce i wtedy gdy chce (np. drożdżowej bułeczki), bo chwilę później ma być jedzenie pod nadzorem o ubzduranej porze i ubzduranych składnikach. Wciąż podaje się przykłady dwóch poprzednich pokoleń, które jadały wszystkie posiłki o stałej porze, co do minuty, obiad był ZAWSZE o 15. Cytrynna aż sama nie wie, czy powinna pozwalać spać dziecku wtedy, gdy ono śpi, czy może jednak pilnować tej stałej pory żarcia. Skąd ma wiedzieć, czy to nie ona odpowiada za problemy pokarmowe? Wokół Stasich posiłków jest nerwowa atmosfera, babcia nawet szeptem nie powie kombinacji słów „nie je”, żeby przypadkiem rozumiejący wszystko Staszek nie usłyszał i nie przerwał posiłku. Wszyscy oczekują, że dziecko zje tonę i jeszcze wyliże talerz. Kiedy Cytrynna stwierdza z całą mocą swojego autorytetu, że „on teraz nie zje”, wszyscy się rzucają podawać dziecku cokolwiek, co by raczyło wciągnąć do otworu gębowego udowadniając tym samym matce brak autorytetu.

Do niedawna udawało się Cytrynnie migać od tych nerwowych posiłków, ale karmicielom znudziło się wybrzydzanie ząbkującego dziecka i uznali, że matka poda najlepiej. Bywa, że się matce zabiera sprzed nosa jej talerz, na którym są buraczki, bo podchodzi zainteresowane dziecko i buraczków chce, a buraczki są z octem i to spirytusowym. W efekcie nie zjada obiadu ani dziecko, ani matka. Zabrania się dziecku jeść porów i śliwek, bo kiedyś płakało w dniu ich zjedzenia.

Babcia, która również do niedawna głosiła, że gdy dziecko odmawia posiłku, należy je przetrzymać i podać później to samo, teraz gotowa jest otwierać i podgrzewać 3 różne słoiki po kolei by dziecko zjadło chociaż cokolwiek. Cytrynnie dziecko zawsze słoik opróżnia, ale ona ma swój nieetyczny sposób- mianowicie słoika nie podgrzewa. Dziecko woli na zimno. Kiedy dziecko jest pod wyłączną kuratelą rodziców, to nawet frytki z nimi jada, co jest dowodem na gust i dobry smak dziecka. Nie miewa tez po nich bólów brzucha, co z kolei jest dowodem na dobry brzuch. Cytrynna stara się owoce dziecku plasterkować, żeby chociaż jakiejś wprawy nabierało, ale karmiciele papkują wszystko na brązowiejące papki. Sztućca też dziecku skąpią, bo se oko wykole.

Kiedy jednak zdarza się, że dziecko je z ręki rodzica, karmiciele ni to z zadowoleniem, ni z żalem nad dzieciem mówią, że on nie ma odwagi rodzicom odmówić, żeby im przykrości nie sprawić.

Dziecko jest ogólnie zapóźnione pod względem konsystencji spożywanych pokarmów (wciąż papki, widać że ma ich dość, ale z inną konsystencją sobie nie radzi) jak i sposobu spożywania płynów- wciąż pociąga smoczek, bo chociaż ma kilka niekapków różnych typów, karmiciele lecą na to, jak on rozkosznie doi smoczek. Niedawno pojawiły się również w kuchennej szafce kaszki mleczno-ryżowe bobowita. Cytrynna już dawno ma za sobą etap stręczenia tych kaszek, ale świeżo wydana najnowsza, jeszcze ciepła gazeta właśnie zaproponowała je w plebiscycie na produkt roku i karmiciele zaraz pobiegli za zakupy, mimo że wcześniej krytykowali proceder. Oto jak autorytarne starania o to, by dziecko dobrze jadło sprawiają, że dziecko je gorzej.

Reklamy

3 Responses to Papka medialna

  1. Lolinka says:

    Masakra… Ja niestety mam straszne problemy z jedzeniem, ale mój Mąż na szczęście jest przytomniejszy w tej kwestii i potrafi mi skutecznie przypomnieć, że dzieci nie umierają od jednego niezjedzonego obiadu. Z Gabrysiem mieliśmy fatalne przejścia jeśli chodzi o żywienie, a to głównie przez to, że z powodu wrodzonej choroby był nieco za chudy (a właściwie sporo za chudy, nie mieścił się w normach zupełnie), ale lekarze nie potrafili znaleźć żadnego konkretnego powodu, dlaczego tak się dzieje – po prostu za mało przybierał na wadze. Z tego powodu mieliśmy bardzo dokładne wytyczne żywieniowe, ale kolejne kontrole w szpitalu wykazywały, że jesteśmy beznadziejni i nie potrafimy tych wytycznych spełnić, bo dziecko wciąż nie waży tyle, ile powinno. Do tego oczywiście dołożyły się moje osobiste lęki związane z dziećmi umierającymi z głodu oraz „tradycyjne” sposoby dziadków, czyli jedzenie przed telewizorem, na kolanach, bez wiedzy dziecka – ono ma tylko buzię otwierać, no i powszechnie znana masa sposobów na samolociki, „za mamusię” itp. Byle tylko zjadł cokolwiek.
    Skutki? Gabryś je w tej chwili nieźle, to znaczy ja nie narzekam, choć nie jest wielbicielem warzyw ani owoców (lubi tylko dwa albo trzy rodzaje), wciąż nie przepada za pokarmami wymagającymi intensywnego gryzienia i intensywnych smaków (np. owoce świeże), czasem marudzi i kompletnie nie chce jeść. Ale ja jestem już spokojniejsza (choć wciąż jest szczuplutki) i kiedy nie je to nie panikuję. Je sam, przy stole, posługuje się sztućcami. Choć kiedy dziadkowie wpadają w odwiedziny wciąż dochodzi do spięć typu „mamo, on ma trzy lata, posadź go na krześle i daj mu widelec, niech je sam” „a my to was karmiliśmy do x roku życia, a wy co, przecież on sam nie będzie chciał jeść” „to najwyżej nie zje, przecież musi się nauczyć, po wakacjach ma iść do przedszkola, tam nikt go karmił nie będzie” – to było w czerwcu tego roku. Szczęśliwie wszelkie popełnione przez nas błędy, choć była ich masa, udaje się dość dobrze naprawić, potrzeba tylko nieco konsekwencji. Więc nie martw się, nawet jeśli babcie skrzywią Stasia to to się da odwrócić nawet po wielu latach.
    To co jest w tym Twoim opisie najbardziej przykre to atmosfera wokół posiłków. Znam to z doświadczenia i wiem, że takie nerwy i trzęsienie się nad dzieckiem, byle tylko cokolwiek zjadło, najbardziej niszczy psychikę i przynosi kompletnie niespodziewane, fatalne skutki nawet w dorosłym życiu. Zresztą, może ja Ci po prostu maila napiszę :).

  2. cytrynna says:

    Ech, mi babcia gotowała słodkie knedle i pierogi i jadłam, mięsa nie jadłam. Do dziś tak mam.Ale kiedyś nie szło to w biodra, teraz już idzie. A zdjęć przy jedzeniu też mam co niemiara. Z niecierpliwością czekam na majla:)

  3. Pingback: Mam jeszcze twarz z poliraksy… « Świat Cytrynny

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s