Nagły Atak Spawacza

Cytrynna porwała dziś Stasio na wózek i powiozła je za pomocą środka komunikacji publicznej do swojej rodzinnej wioski. Celem był dentysta, dobry i sprawdzony a ponadto tańszy na wiosce niż w dużym mieście. Celami pobocznymi były odwiedziny u dziadków (dziwne, że mówi się wujostwa oraz dziadków, a nie dziadostwa) oraz odwlekana odkąd pamięć sięga wizyta u szkolnej cytrynninej przyjaciółki. Obranym środkiem komunikacji publicznej był zaś pociąg należący do spółki Przewozy Regionalne relacji Gdynia-Malbork. Ludzie mówią, że w ciągu tygodnia jadą dwa składy, a gdy spółka zarządzająca się pomyli, to i 3, ale w piątek można być pewnym, że puszczą jeden. Tak się właśnie stało.

Była wczesna godzina popołudniowa i niektórzy wracali już z pracy. Mąż zapakował żonę i syna do przedziału rowerowego na końcu składu. Było tam już kilka osób, ale było tez nieco miejsca na wózek w przeciwieństwie do całej reszty pociągu. W każdym przedsionku stały tłumy. W wybranym przedziale Cytrynna zaraz przysiadła na pryczy i obróciła dziecko frontem do siebie. Jakiś młody człowiek ochoczo zerwał się z zajmowanej kanapy, ale Cytrynna solennie i jowialnie podziękowała. Młody człowiek wybrał sobie jednak miejsce stojące i na kanapę nie powrócił. Jedno z miejsc na kanapie chętnie zajął otyły pan w wieku przedemerytalnym. Wkrótce potem przyszła pani z synem i posadziła syna. Pani była raczej starsza, a syn raczej jeszcze gimnazjalny, ale pani oglądała nie pozostawiające wątpliwości USG. Ktoś pani ustąpił miejsca na drugiej kanapie, pani podziękowała, zarzekła się, że będzie się z synem zmieniać, pan grubszy przesiadł się więc do kolegi na ową drugą kanapę, a pani usiadła obok syna. Przyszła też pani blondynka i stanęła obok młodego człowieka, który Cytrynnie ustąpił miejsca. Bardzo narzekała, że trzeba stać. Panowie grubszy i drugi i jeszcze trzeci, co stał, pili piwo marki specjal, chyba najpopularniejsze w pociągach. Cytrynna sobie uświadomiła, że skoro myśli o kimś per „młody człowiek”, to znaczy, że sama jest bardzo stara.

Było wszystkich szesnastu w przedziale, kiedy pociąg ruszał. Kilka minut później, w Orunii, dosiadło się, tfu, jakie niefortunne słowo, weszło do przedziału jeszcze trzech. Byli pijani, ale tego Cytrynna nie wiedziała, bo rzadko obcuje w nietrzeźwymi, więc trudno jej taki stan rozpoznać. Powiedział jej to współdzielący z nią pryczę pan starszy, który ochoczo się schylał po samochodzik i bucik wyrzucane jeszcze bardziej ochoczo przez Stasio. Panowie z Orunii narzekali, że jadą jak świnie, wzywali do bojkotu pkp, finalnie doszli jednak do wniosku, że skoro jadą jak świnie, to i piwo mogą sobie otworzyć.

Niedola jednoczy ludzi, więc dyskutowano burzliwie o tym, co to ten tusek wygaduje i ze politolodzy mają być spawaczami. Słusznie tusek prawi, wszak politologów im mniej tym lepiej, niech nie oceniają rządu. Pani blondynka zaczęła narzekać, że nie ma pracy dla spawaczy, syn jej jest spawaczem od lat kilku i nie ma pracy. Panowie się nie zgodzili, mówili ze dobry spawacz zawsze znajdzie robotę. Pani zapewniała, ze syn jest dobrym spawaczem, robotnym i ambitnym chłopakiem, a mimo to pracy nie ma. Panowie chcieli numer do syna co by mu pracę załatwić, ale się pani przestraszyła i nie dala, choć prosili kilka razy. Okazuje się, że spawacz ma wcale nieźle, bo spawaczowskie stawki wynoszą od 25 do 34 złotych brutto. Dobry spawacz nie schodzi poniżej 30. A gdy człowiek nie płaci, to oni odchodzą do innego, sześciu na raz i to dla niego najgorsza strata. Po co go bić, po co mu samochód podpalać, bez nich on zginie. Płaci więc. A oni idą tam, gdzie płacą. Okazało się, że większość panów jest spawaczami, jedni spawają w stoczni, inni na budowach, spawa się tam, gdzie jest robota, byleby płacili. Panowie, którzy doszli w Orunii skrytykowali pana stojącego wcześniej, że co z niego za spawacz, skoro spawa coś-tam. Oni spawają coś-tam innego, co jest lepsze i bardziej pro. Pan stojący spytał głównego pana z Orunii (Rafała), ile ma lat. Pan z Orunii nie chciał powiedzieć, przyznał tylko, że jest od stojącego pewnie dużo młodszy. Na co pan stojący powiedział, że zobaczą, jak Rafał będzie spawał po 50-tce. Na co Rafał zwrócił uwagę, że jego kompan, Romek, jest już po 50tce, a „żebyś ty widział jego spawy…”.

Wyczerpawszy temat spawania, zwrócono uwagę na ciekawe świata Stasio, które sie z wózka wychylało. naturalnym stał się temat żłobków. Pan Rafał, gdyby ktoś mu torturował takie ciekawe świata, wspinające się, to by zamordował. Ogół panów się zgodził i tylko się przegadywali co by nie zrobili. Jeden z panów dał ciekawemu świata kasztan. Zagadnięto matkę wspinającego się, dokąd jadą. Dyskusja jakoś się toczyła, ktoś kogoś pytał gdzie się przesiąść na pociąg innej relacji. Zeszło na grzyby bo pan Rafał 3 lata temu miał pełen bagażnik ale nie ma zdjęć bo stracił telefon. I to spod Majewa. Pani blondynka, co mieszka w pobliżu Majewa, przeklinała koleżankę, która na grzyby ją w Majewie zabiera, ale nie tam, gdzie są. Cytrynna uświadomiła sobie, że akurat 3 lata temu nie grzybobrała.

Pociąg niespostrzeżenie dotoczył się do rodzinnej wioski Cytrynny, ledwo zdążyła przywdziać sobie i dziecku ciepłe szatki. Pani od syna spytała, czy pomóc z wózkiem. Cytrynna nie chciała jej kłopotać, bo pani odjeżdżała dalej, więc powiedziała, że na pewno ktoś z wysiadających jej pomoże. Pan Rafał, który jeszcze nie opuścił przedziału, zaoferował swoją pomoc i Cytrynna z wdzięcznością i aplauzem ją przyjęła. Pan Rafał szedł przodem, a Cytrynna z wózkiem za nim. Kiedy pan Rafał już prawie wysiadł i pochylił się, aby złapać za wózek od frontu, wypite specjale dały o sobie znać. Zachwiał się w posadach, noga o mało mu nie wpadła pomiędzy pociąg a peron, ale ostatecznie skończyło się tylko na solidnym upadku, częściowo na posadzkę przedsionka, częściowo na wózek. Cytrynna już chciała łapać upadającego, ale na szczęście nie ma dość refleksu, bo tylko by ją zmiażdżył. Stasiowi nic a nic się nie stało, nawet się nie zdziwił. Romek zaś szybko podniósł i zebrał kolegę. Z wózkiem natomiast pomógł jakiś młody człowiek (!), który do pociągu dopiero wsiadał.

Co zaś się tyczy Nagłego Ataku Spawacza, to Cytrynna miała kiedyś nawet kasetę. Polecił jej to kuzyn, jako dobre przeklinanie po tym, jak spodobał się Cytrynnie Liroy. Lat temu kilkanaście. Nigdy nie zdołała kasety odsłuchać.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s