Gotowanie w pralce czyli dwa w jednym

Stasiaczek od najmłodszych dni upodobał sobie pralkę. Jeszcze nie stawał, ale już przed pralką siadał. E, chyba stawał zanim siadał. Pralka ma przyciski i pokrętła, którymi, w odróżnieniu od tych na stojącej tuż obok kuchence, wolno mu się bawić. Ostatnio jednak zaczął do pralki znosić najróżniejsze rzeczy. Widoczny na zdjęciu listek laurowy nie został znaleziony na podłodze, lecz wydobyty z torebki z listkami z szuflady z przyprawami. Podobnież klucza nie znalazło dziecko w bałaganie gdzieś na swoim poziomie lecz samo sięgnęło wyżej i wyjęło klucz z dziurki. Innym razem w pralce bezpieczny schron znalazły samochody i chusteczka. Matka się cieszyła, że dziecko ma takie wyuzdane zabawy, cieszyła się jeszcze bardziej gdy na jej oczach wyciągało coś z „sejfu” i zanosiło na miejsce. Wciąż sobie powtarzała, że przed zapuszczeniem pralki należy do niej zajrzeć i upewnić się, że nie upierze się na przykład kotek. Dziś w ciągu dnia sukcesywnie zapełniała pralkę po to, by pod wieczór puścić ją nie zajrzawszy. Kiedy 60-stopniowe pranie dobiegło końca, a synek zasnął, matka zabrała się za rozwieszanie. Pierwszym, co ukazało się po otwarciu wrót, była duża ilość kartonowych skrawków zgromadzonych szczęśliwie w gumowej części i nie brudzących reszty prania, Matka odczytała na jednym ze skrawków, że „netto”, ale nijak nie mogła skojarzyć czym się synek bawił, co by mogło mieć taki kartonik. Ciąg dalszy wyjmowania prania rozwiązał zagadnienie. Matka wyjęła woreczek z zupełnie dobrym, zupełnie sypkim, nieuszkodzonym kuskusem. Gotowanie w 60 stopniach nie ugotowało go. Gdyby gotował się w 90 stopniach, to być może można byłoby otworzyć torebkę i polawszy keczupem, zjeść na kolację. W ferworze fatałaszków odnalazła się jeszcze dołożona gratis torebka z przyprawianym kuskusem, również nieuszkodzona. Szkoda, że Stasiaczek już śpi. Zostałby dopuszczony do ogólnej radości.

Matka jutro bladym świtem broni tytułu magistra przed trzema krwiożerczymi, chcącymi go jej odebrać starszymi panami. Jeden jest dziekanem i wyprosił dziś Staszka z sali, co by nie okazać, że nie lubi dzieci. A Staszek od rana ćwiczył mówienie „dean” i radosny chichot na żądanie.

Reklamy

3 Responses to Gotowanie w pralce czyli dwa w jednym

  1. Maurycy Teo says:

    No i jak poszło? Nie wiedziałem, że już się bronisz, a tu proszę :). Ufam, że zdałaś, bo raczej nie jest tak łatwo niezdać. A Staszkowe przygody z pralką mnie rozbroiły. Padłem ze śmiechu :).

  2. cytrynna says:

    Zdałam, jestem magistrą.

  3. Pingback: O truskawkowym miglancu, nieszczerym mężu roszczeniowym i robieniu głupa z biednej żony | Świat Cytrynny

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s