Kubuś Puchatek i koszatniczki

Jako że dnie teraz takie krótkie, a Staszo w ciągu dnia jeszcze to skromne światło słoneczne przesypia, zabraliśmy wieczorem synka na doświetlanie światłem sztucznym do galerii bałtyckiej. Udało się przy okazji kupić bibułki-foremki do muffinów oraz papier do pieczenia. Papieru do pieczenia szukałam w karfurze po całym dziale agd przez bez mała pół godziny, aż w końcu odnalazłam go na wyjściu z tegoż działu. Na bibułki natknęłam się przypadkiem i już pakowałam do koszyczka dwie 30-tki w cenie 13 groszy za bibułkę, gdy wypatrzyłam inne, większe i ekonomiczniej zapakowane bibułki w ilości 100 i cenie dwa razy niższej za sztukę. Te droższe bibułki były wyeksponowane na szczycie półki, a ponadto stręczono je dodatkowo w dziale słodyczy i dodatków do ciast. Ktoś mniej spostrzegawczy by się nabrał i przepłacił. Bulwersujące!

Była to także sposobność do zakupu promocyjnego mleka, zjedzenia promocyjnej pitcy w telepitcy i popodziwiania króliczków. Podczas ostatniego wyjścia na króliczki Staszo spało i nie skorzystało. Bardzo chcielibyśmy mieć w przyszłości króliczki, rybki i kotka. Jak ktoś ma króliczka, to ma fajnie.

Staszo chyba podziela nasze chęci. On lubi wszystko, co żyje, nawet własną matkę, której namiętnie wyrywa włosy i wygryza dziury w twarzy. Przy okazji, dziś o świcie, po 3 godzinach naszego snu okazało się, że synek ma już tabun zębów na tyłach.Tym samym wkrótce chyba przestanie ząbkować.

Gdy nadeszła godzina 21, z trudem oderwaliśmy synka od klatki z koszatniczkami, ale trzeba było. W drodze powrotnej zgubiłam bilet całodobowy. Ponadto zajrzeliśmy na ulicę zawierającą nasze wymarzone mieszkanie i zrobiliśmy rekonesans. Ulica jest jednokierunkowa i bardzo apetyczna. Trochę smaczek psuje obecność czynnego do późnych godzin nocnych sklepu monopolowego, ale mieszkanie nie straciło statusu wymarzonego.

Udało się też przeprowadzić od dawna planowaną sesję zdjęciową w przebraniu Kubusia Puchatka.

Reklamy

2 Responses to Kubuś Puchatek i koszatniczki

  1. Maurycy Teo says:

    Hahahaha! To my! To my mamy fajnie, bo mamy króliczka! Ale z króliczkiem bywają też problemy, bo np. ostatnio strasznie śmierdziało z króliczka klatki i przy wymianie podkładu okazało się, że to króliczek tak śmierdział i trzeba było mu tyłek myć pod kranem i jeszcze kłaki wycinać, jak się coś nie dało odmyć… Więc nie jest zawsze tak wesoło ;). Mimo tego nasz Pasztet przeżywa ze świąt na święta i ma się dobrze. Bohateruje nawet w mojej historii fantasy (chyba nie dawałem Wam linku?) Z tym, że teraz to już bliżej niż dalej…

    A Wy powinniście się włączyć w ten program „łowcy promocji”. Kupujecie masło na kilogramy bo w promocji, teraz mleko ;). My też myśleliśmy o tym, ale w Polsce chyba nie ma tylu kuponów do zdobycia…

    • cytrynna says:

      Ja nie wiem, o co chodzi z promocjami i kuponami. My kupujemy oszczędnie po prostu. Ja Staszka też czasem biorę pod kran, a dziś to mu kłaki cięłam, bo pozwolił, to korzystałam. Prawie jak z króliczkiem. Do linka zajrzę w „wolnej” chwili, bo właśnie uczę się na moje pierwsze kolokwium.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s