Morze dla morsów*

Mamy listopad, czas w którym na naszej szerokości geograficznej słońce w ogóle nie wschodzi, za to zachodzi bardzo szybko. Wszelkie formy egzystencji zamierają i oczekują na białe Boże Narodzenie. Życie toczy się tylko w sklepach, gdzie światła nie gasną. Reszta kraju i świata pogrąża się w depresji.

Ja osobiście depresji w zasadzie nie mam, lecz jedynie bezsenność nabytą a od Męża przejętą oraz bezczynność nawykową jako pozostałość po trzech latach walki z magisterką. Mąż z kolei jest odrębnym przypadkiem. Co mu jest, to nie blogowa sprawa, ale faktem jest, że źle znosi panujące ciemności. Oddajemy się więc jednej z najniższych rozrywek, jakie sobie do niedawna wyobrażałam. Niższe są chyba tylko libacje alkoholowe i przygodny seks. Co robimy? Pakujemy dziecięce picie, pieluszkę na  wszelki wypadek i jeździmy tramwajem do odległych centrów handlowych, po których następnie chodzimy bez celu.

Dzisiaj udaliśmy się do całodobowego Tesko, bo kiedy się synek obudził z popołudniowej drzemki, dochodziła już 19, a musiał jeszcze zjeść obiadokolację. W całodobowym Tesko czekała na nas niespodzianka- mianowicie odbywała się tam noc zakupów. Były tłumy kupujące zabawki. My kupiliśmy garnuszek, który podobał mi się już 2 tygodnie wcześniej a teraz okazał się spaść do ceny przystępnej. Kupiliśmy tez foremki do ciasteczek, żeby się nie rozlewały, promocyjny płyn do naczyń, 4 ładne kubki na przyszłe gospodarstwo oraz wieloziarniste mąki na zdrowe ciasteczka. Polubiliśmy Tesko, jako sklep bardzo sielski i chyba będziemy tam jeździć częściej. Wszak potrzebuję jeszcze pędzelka do białkowania ciasteczek, ale nie śmiałam kłopotać Męża tyloma wydatkami na dom na raz.

Czas, gdy życie zamiera byłby doskonały na tworzenie nowego życia. Zwłaszcza, że odkąd Staszo wysensowniało, to aż się rwiemy po temu. Pamiętam, ze niegdyś na geografii się uczyliśmy, dlaczego w krajach afrykańskich jest duży przyrost naturalny. Odpowiedzią było, że bez prądu z nudów, gdy tylko się ściemnia, ludzie się mnożą. Zgodnie z tym tokiem myślenia nadszedł właśnie doskonały czas po temu i na naszej szerokości geograficznej. Zresztą ja sobie bardzo chwalę sierpniowy poród i poprzedzającą go ciążę, w której gdy brzuch stał się olbrzymi, trwało lato i nie było problemów z ubiorem. Niestety albo na sierpniowy poród przyjdzie nam czekać o rok dłużej, albo trzeba będzie z tej pełnorocznej różnicy wieku i sierpniowego porodu zrezygnować.

No, chyba jednak sfiksowałam. Jak tak sobie siedzę i piszę o tej potencjalnej ciąży, to wpakowałam poduszkę pod bluzkę, pooglądałam się w lustrze i zadowolona wróciłam do pisania już w lepszym nastroju.

*Morze dla morsów- hasło faszystowskich bojówek znad morza, których członkiem był w alternatywnej historii mój Mąż.

Reklamy

3 Responses to Morze dla morsów*

  1. Lolinka says:

    Zdrowy objaw, ja też robię się weselsza jak sobie imaginuję ciążę :). A z tym przyrostem w Afryce to nie tylko tam. U nas też jest dokładnie tak, że najwięcej dzieci rodzi się w wakacje, czyli 9 miesięcy po jesiennych szarościach :). Sierpniowo – wrześniowe dzieci są owockami listopadowo – grudniowych dłuuugich wieczorów, kiedy ciężko o alternatywę do siedzenia w domu, bo na dworze zimno, więc coś w tym domu trzeba robić :). Sama jestem takowym owockiem i bardzo to sobie chwalę, bo czas kiedy obchodzę urodziny jest tak urodziwy przyrodniczo, że czuję się prawdziwą szczęściarą, że mogłam się urodzić w tak miłych okolicznościach. A parę lat temu w JuEsEj była wielka awaria prądu, pamiętacie? I też mieli wysyp dzieci po dziewięciu miesiącach :). Więc jest to tendencja ogólnoludzka :). Do roboty zatem! 😀

  2. Maurycy Teo says:

    Zaintrygowałaś mnie alternatywną historią o Twoim mężu. Czyżby ktoś z Was Slidował do alternatywnych wszechświatów? Poproszę o szersze źródło, bo ja bardzo lubię historie alternatywne, a już o przesiedlaniu morsów do Bałtyku to szczególnie! 🙂

    • cytrynna says:

      O moim Mężu powstało wiele alternatywnych historii, a ta o morsach wysyłanych do morza to tylko jedna z nich. Niestety Mąż podróżuje alternatywnie tak wiele, że nie ma kiedy opowiedzieć mi wszystkich, co bym mogła spisać je swoim sprężystym piórem. Kiedy jednak opowieść taka powstanie na piśmie, prześlemy Ci ją do zrecenzowania:) A tymczasem polecam http://www.1939.com.pl Marcina Ciszewskiego i Alterland Marcina Wolskiego. Obie znakomite.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s