Ofiara losu

DSCN0197To ja! To o mnie! Święta za pasem, a nic nie jest zrobione! Żadna ozdoba szyta na naszą choinkę nie została ukończona, zamknięta i wyposażona w przywieszkę. Jutro czeka nas rajd po centrach handlowych. Rajd autobusowy, bo samochodem nikt się nie zajął. Od miesiąca nikt nie zatroszczył się o przegląd. Moja mama od miesiąca codziennie poucza w tej kwestii. Samochód należy „mieć na chodzie”. Nie wiem, czy to znaczy, że należy mieć samochód i on powinien być sprawny, czy tylko w przypadku posiadania samochodu należy dbać o jego sprawność. Bo jeśli zachodzi przypadek pierwszy to mama przez nieposiadanie samochodu sama sobie przeczy. Codziennie jestem więc torpedowana i atakowana w kwestii samochodu, który powinnam „załatwić”. Dzwonią do mnie również ludzie chętni  (z polecenia mamy) ze mną pojechać. A ja tylko potrzebuję kogoś życzliwego, kto usiądzie obok mnie. Bo poprowadziłabym sama.DSCN5027 Jestem dzielna. Nie potrzebuję kierowcy, ani zarozumialca, który mnie zgnoi. Chcę kogoś życzliwego. Bo Mąż nie wraca z pracy tak żebyśmy zdążyli dojechać przed zamknięciem zakładu przeglądarskiego. Ponieważ przez miesiąc nie zapewniłam Lanosowi przeglądu (tak, szkoda nam sobót na taki badziew, bo za krótko jest jasno), jestem beznadziejna!

Ponadto jestem chora na zatoki, na bolące zęby, bolący palec (tak, wciąż ten) i JEDEN bolący pryszcz. W związku z tym nakazuje mi się zażyć gripex. Podobno jeśli zażyję, to stanę na nogi a w dodatku nie zarażę Męża i dziecka. Czyżby gripex robił za cudowną szczepionkę? Brak zrozumienia dla naszych decyzji i konieczność wykonania mnóstwa telefonów z wyjaśnieniami przytłaczają mnie. Nie jestem pewna, czy chcę stawać na nogi. DSCN5017Raczej wolałabym się położyć na dobre. Wczoraj, zrezygnowawszy z robótek ręcznych zasnęłam wyjątkowo wcześnie, bo już o trzeciej (!).

Dodatkowo wysłałam wczoraj paczkę. Spóźniłam się nieco na pocztę potem odstałam 23 minuty w kolejce a efekt jest taki, że teraz mogę obserwować jak paczka przez całą dobę leży w lokalnej rozdzielni zamiast jechać na miejsce i być na czas. Jestem podwójnie beznadziejna. Za 2 godziny wróci Mąż, przyjdzie też R., a my damy mu choinkę. Będzie można pokroić ostatni już piernik Lolinki. Jutro w Ikei kupimy sobie kawałek szmaty z nadrukiem choinki (Margareta), kupimy choinkę z prawdziwego i postawimy ją na stole. Trzeba ratować świąteczność Świąt. Kupimy dużo różnych papierów i poopakowujemy ładne kształtne pseudo-prezenty do postawienia pod choinką.

Reklamy

2 Responses to Ofiara losu

  1. Maurycy Teo says:

    Nie wiem o jaką chodzi paczkę, bo jeśli o tę, która była wysłana do nas to z niejaką niespodzianką dziś ją otrzymaliśmy. Zrobiła na nas zachwycające wrażenie, zwłaszcza, że się nie spodziewaliśmy. Gabryś podniecał się najbardziej, bo on lubi jak przychodzą paczki. Wymyśliłem, jak się odwdzięczyć. Będzie rewanżyk po świętach ;).

    • cytrynna says:

      Bardzo duże nadzieje pokładaliśmy w tym, że akurat Wy to się ucieszycie. Czy w ramach niespodzianki odwetowej wybieracie się do nas? Bo jeśli tak, to bardzo nas to cieszy i upieczemy dużo piernika Lolinki.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s