Błoto pośniegowe

DSCN1093Zakończyliśmy właśnie dwudniowy pobyt na wsi. Stasiaczek wyleczył się całkowicie z tego kaszlu, którego nie miał. Pobyliśmy z rodzicami, postresowaliśmy się w nocy, gdy synek budził cały dom informując, że zaraz się zleje. Od najmłodszych swoich dni zawsze wiedział kiedy się zleje i ostrzegał o tym z kilkuminutowym wyprzedzeniem. Mimo najstaranniejszego na świecie zakładania pieluch nie potrafię tego wyeliminować. Teraz wróciliśmy do domu, który tymczasowo mamy w Gdańsku. Siedzimy pod naszą choinką i delektujemy się jej piernikowym zapachem. Jesteśmy bliscy przesunięcia pory snu z piątej na drugą, ale nie jest to jeszcze stabilne.

Mąż, wśród całej sterty drobiazgów, znalazł po choinkę takiego oto hendmejda, zaczętego dwa lata temu i w większości zrobionego ręcznie a jedynie wykończonego maszyną niedawno, bo zabrakło mi entuzjazmu przy wszywaniu koronki i hendmejd leżał i czekał na okazję. DSCN1597

Znalazł też sporo książek, aDSCN1579 książki stanowią dla nas nie lada problem, gdyż nie mamy już na nie miejsca. Głównym kosztem książki jest miejsce na jej przechowywanie. Książki leżakują w szafach za swetrami, w szafkach i na regałach oraz na półkach wiszących i nad nimi. Zajmują wszystkie pawlacze, mają swoją półkę mojego projektu i niemal w całości mojego wykonania pod biurkiem, niektóre musiały nawet trafić do pawlacza w łazience. Niektóre znalazły schron u babci, inne obciążają slaby drewniany strop na wsi. Wiele nie przyjechało jeszcze z panieńskiego pokoju. Książki mają gorzej i ciaśniej niż my. Dzisiaj zapadła decyzja o odesłaniu kolekcji książek gazety wyborczej  na wieś i zrobieniu za swetrami miejsca na coś bardziej potrzebującego. Z kolei cenne miejsce pod biurkiem zajęły aktualnie nieprzebrane ilości klocuszków w ilości 38,5 kg kupione za bezcen i zupełnie dobre jeśli chodzi o ich wybór i stan. Coś wspaniałego, ale nie do przebrania przed emeryturą ani do ogarnięcia.

DSCN0840Z powodu pewnego kwasu, który rozlał się 25-ego o poranku właściwe Święta zaczęły się u nas dopiero pod wieczór. W efekcie czynności i podróże zaplanowane na ten dzień przesunęły się o całą dobę. 26-ego w moim rodzinnym mieście przyszło nam jeść obiad, który jeść mieliśmy dzień wcześniej. Pogoda jeszcze dopisywała i chłopcy wybrali się na spacer. Starszy chłopiec wypuścił młodszego na błoto pośniegowe i zadowolony był, że młodszy w błocie taplał się. Wrócili obaj ubłoceni i zadowoleni, a ja jako matka odkryłam wówczas, że błoto pośniegowe jest tym, czym jest błoto pośniegowe gdy ze śniegu przemienia się w błoto. Ubranka synka i jego obuwie cuchły psią kupą! Starszy chłopiec tłumaczył się, że nie pomyślał iż ktoś może nie sprzątać po psie. DSCN0591

W czwartek pogoda nie dopisała i nieco padało, ale nie przeszkodziło nam to w zostawieniu Stasiaczka bardzo szczęśliwym dziadkom i pojechaniu do Kościerzyny, która jest najlepszym miastem świata. Każde miasto powinno być budowane na planie Kościerzyny. Korzystając z braku wózka, który stanowi pewne ograniczenie jeśli chodzi o wchodzenie do sklepów, weszliśmy do każdego sklepu. Z Kościerzyny przywiozłam sobie również jedyną słuszną herbatę, która jest tylko w Kościerzynie, w Leklerku (to z kolei daleko i nie po drodze) oraz bywa u Piotra i Pawła, ale drogo.

W dniu dzisiejszym odbyła się seria spacerów wykorzystujących lekki tylko przymrozek i świetliste słońce. Stasiaczek, jak to on, zawiódł matczyneDSCN1053 oczekiwania co do wypuszczenia go na łono natury i krótko po wyruszeniu zasnął. Tym samym korzystał z dobrodziejstw świeżego powietrza nie stresując się, że ktoś mu wcisnął rękawiczki na łapki, a jednocześnie zorganizował sobie dzień tak, by mieć dwie drzemki dzielące dzień na trzy równe części. Mistrz! No ale wstał już o ósmej wypuszczając sobie strumień moczu na brzuch!

Rozwinęliśmy także swoje rozgrywki w Carcassonne. Stopniowo wprowadzamy reguły z poszczególnych dodatków i potrafimy nawet walczyć przeciwko sobie o miasto. Kluczem do radości z rozgrywki wzbogaconej o konkurencję jest niesumowanie punktów podczas gry, lecz zapisywanie ich tak, by nie było widać, do ilu się sumują.

Brodacz (w tej roli Mąż) osiągnął już apogeum tego, co mógł osiągnąć w kwestii zarostu. Uparcie odmawia ogolenia się przed nowym rokiem, kłaki sterczą mu na boki i przypomina świętego Mikołaja, a trochę też sąsiada ze wsi. Ani to ładne, ani apetyczne.

DSCN1121

DSCN1079

Reklamy

4 Responses to Błoto pośniegowe

  1. Maurycy Teo says:

    Swego czasu uparcie odmawiałem ogolenia się przed ślubem. To, co Pani zwykła nazywać apogeum zarostu nawet nie dotyka tego, co śmiem nim nazywać ja :). Otóż mójże zarost wyglądał takoż: http://wp.me/asIJD-mb Mam nadzieję, że go odczyta :).

    Pozdrawiamy pośniegowo! 😛

  2. bleryon says:

    Absolutnie podzielam problem „książkowy”… miejsca brak.

  3. Pingback: Lidl znaczy mama « Świat Cytrynny

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s