Lidl znaczy mama

DSCN1721Staszek do swego repertuaru słów użytych dodał dziś „lidlu”. Bywa w Lidlu. Wie, że Lidle są dobre i nawet kojarzy logo Lidla z osobą swojej mamy. Oglądając gazetkę mówi mama i pokazuje na logo. Wie to, ponieważ każda wycieczka tego lata i tej jesieni biegła przez Lidl, a w jedynym Lidlu, w którym nie było sympatycznie (tym w Warszawie), nie było go  z nami.

Byliśmy dziś na całorodzinnym zwiedzaniu nowego Lidla, o otwarciu którego już wspominałam. Nowy Lidl znajduje się równo 2 km od naszego miejsca zamieszkania, czyli dokładnie tyle, ile potrzeba, by  zmarznąć po drodze i docenić ciepło lidlowe. Po drodze zajrzeliśmy również na miejskie targowisko, które jednak już się zwinęło. Po tej samej drodze kupiliśmy dla mnie płaszcz bardzo dobrej jakości, na którym będę uskuteczniać przeróbki krawieckie. Płaszcz jest w kolorze granatowym, czyli najbardziej pożądanym. Jego cena DSCN1696była niższa niż jakiegokolwiek przyzwoitego materiału z allegro, a jego jakość powala mnie samą, bo 90% płaszcza stanowi wełna z lamy, 10% wełna z merynosu, a podszewka jest tak miła w dotyku, jakby miała posłużyć za wyściółkę pudełka na koronę króla, gdy w naszym kraju zostanie przywrócona monarchia.

Rozważaliśmy pójście przed Lidlem na forty*, gdzie stada głodnych kaczek oczekiwały na ten suchy chleb, który wozimy w wózku, jednak miałam akurat taką kiepską czapeczkę, pod którą wwiewał mi wiatr i nie reflektowałam, więc pokonawszy dystans dzielący nas od Lidla, po prostu weszliśmy do niego.

Nowy gdański Lidl jest zupełnie nowoczesnym budynkiem nie przypominającym tych baraków, które niemiecki sklepikarz budował przed laty. Wózki także są zupełnie nowoczesne niczym w Lidlu na ulicy Uphagena DSCN1709otwartym w marcu tego roku. Wszedłszy, przesadziliśmy nasze spragnione napojów dziecko do wózka sklepowego, co by było bardziej z nami, a jego wózeczek z pewną dozą nieśmiałości pozostawiliśmy w kąciku przy wodach źródlanych tuz przy wejściu.

Sklep zaskoczył nas odmiennym od znanych nam- znawcom Lidlów-układem. Otóż przy wejściu nie było wcale pieczywa. Pieczywo umieszczono na samym końcu pierwszej alejki wejściowej. Było tez wyeksponowane bardzo ekskluzywnie w szafkach zamiast plastikowych korytek. Były warzywa różnych typów, ale musieliśmy je zignorować, bo mieliśmy tylko jeden plecak i tylko jedno, już nieco wypchane podwozie. Kupiliśmy tylko produkty pierwszej potrzeby jak powidła do pierników, batoniki zbożowe i tortille. Do koszy, oprócz towarów z bieżącego katalogu, rzucono także towary, które nie sprzedały się w Lidlach przez ostatnie miesiące, jak na przykład prostokątne miniforemki DSCN1693do bochenków z października. Towary stare przeceniono uczciwie i apetycznie. Pierwszy raz w Lidlu udało mi się odnaleźć między produktami fasolkę w puszce, która jest istotnym składnikiem mojej kuchni. Przekopaliśmy się także przez wiele palet puszek z pomidorami, ponieważ zależało mi na pomidorach krojonych (gehackte), a nie tylko obranych (geschälte). Jednak merchandiser z Lidla widocznie nie widział różnicy między germańskimi napisami i pomieszał oba rodzaje pomidorów na jednym stosie.

Włodarze nowego sklepu wygospodarowali także miejsce na całe stoisko z fajerwerkami. Niekoniecznie pasuje to do rodzinnego, spokojnego i slołliwingowego profilu niemieckiego sklepu, ale przyciąga także innych klientów i niby nie szkodzi społecznie, więc jest niby dobre.

Przeszedłszy do kas, ze zdziwieniem skonstatowaliśmy, że obok naszego wózka stanęły dwa kolejne. Prawdopodobnie zapoczątkowaliśmy dziś nowy zwyczaj tego Lidla polegający na parkowaniu wózków dziecięcych przy wodach. Lidl jest nowy i nie miał jeszcze takiego zwyczaju.

DSCN1676Poświecę też kilka zdań pewnemu sympatycznemu starszemu panu, który stał przy jakichś częściach samochodowych i pochłonęły go one tak bardzo, że nie reagował na podwójne ‚przepraszam’. Zareagował dopiero na trzecie ‚przepraszam’ połączone z lekkim szturchnięciem wózkiem. Wówczas nie przemieszczając się praktycznie wcale, rzekł „ja stoję bardzo blisko [kosza] i nikomu nie przeszkadzam”. Miejsca wózkowi w wąskim przejściu ustąpił dopiero jadący z naprzeciwka inny wózek, a pan jak stał, tak stał.

Nowy Lidl jest bardzo sympatyczny i cieszymy się, że jest teraz tak blisko nas. Lidl ma również bardzo fajne siatki- różowe z motywem banana. Wzięliśmy dwie, chociaz nie potrzebowaliśmy ich. Ale skoro już wzięliśmy, to odciążyły one plecak oraz posłużyły do zbierania tych puszek z pomidorami, które co wybój wypadały z podwozia.

Na koniec, odbiegając od Lidlów, pobulwersuję się, również życzliwie i sympatycznie. Wspominałam wczoraj o naszym długim spacerze ze śpiącym dzieckiem. Dziecko miało rękawiczki na łapach jak nigdy. Obie. Wiem, ze cienkie rękawiczki stolec dają, bo sama od zawsze w ręce marznę i pamiętam, że jako dziecko nosiłam cienkie właśnie i że stolec dawały. Wczoraj ręce moje akurat zmarzły mimo dwóch warstw puchatych ocieplanych rękawiczek z polaru. Kiedy wróciliśmy do domu, dziadkowie zaraz pochwycili dziecko i zaczęli sprawdzać ciepłotę jego dłoni, DSCN1699które były zupełnie letnie i niezłe jak na niego. Dziadkowie zgodnie i demonstracyjnie rozcierali owe rączki, głośno martwili się jakie zimne, rozważali wzięcie ich pod ciepłą wodę, ale zrezygnowali, „bo by go bolało”. Wprost nie rzekli ni słowa do niby wyrodnych rodziców. Dziś babcia (czyli Staszkowa prababcia) powiedziała nam, że tata (czyli Staszkowy dziadek), który słynie z tego, że chrapie zanim jeszcze jego głowa opadnie na poduszkę i zasypia najsprawniej w całej rodzinie niby nie spal [całą noc], bo martwił się, że Stasie ręce po spacerze był całe sine. Generalnie tata jest dosyć trzeźwy jeśli chodzi o różne sprawy, a  babcia z kolei jest przekonana, że mimo upływu lat dobrze bajeruje. Ponadto hasło tata jest wytrychem i roztopi każde zatwardziałe serce. Tym razem babci się chyba wydawało, ze owym wytrychem zachęci nas do… no właśnie, do czego? do krótszych spacerów? A może liczyła, że Staszek, który wszystko rozumie, usłyszawszy, że ukochany dziadzia nie spał, zachęci się do rękawiczek? Podwójnych rękawiczek? Bardzo pociesznie. Zabawnie.

*Na właściwe forty chodzimy tylko i wyłącznie we wtorek po Wielkiejnocy, kaczki zaś karmimy w okolicach fortów.DSCN1670

DSCN1687

Reklamy

2 Responses to Lidl znaczy mama

  1. Maurycy Teo says:

    W ramach akcji „co by pusto nie było” przechrzczonej przez nas swego czasu niezbyt poprawnie na „coby puchy nie było” postanowiłem sukcesywnie powracać do dawnych niekomentowanych notek i zostawiać komentarz, co by pusto nie było. Dziś wróciłem tu, za sprawą dziwnego pingbacku, który dotarł do nowszej notki, ponieważ w starszej została wcześniej wspomniana… (?)

    Lidla mamy blisko domu, ale jakoś nie chodzimy do niego. Nasze dzieci mają Leclerca. Ale Leclerc nie znaczy mama…

    • cytrynna says:

      Ja też bardzo się wzbraniałam przed tym paradoksem, ale tak musi być.

      U nas jest jeden Leclerc, ale daleko, a Lidle są wszędzie. Poza tym pierwszego Lidla mieliśmy w Kościerzynie i tam robiliśmy zakupy przez rok i byśmy dalej robili, gdybyśmy mogli, a okoliczne Lidle są tylko wspomnieniem sielskości z tamtych czasów. Poza tym byliśmy w jednym Lidlu w Warszawie i tam wcale nie było fajnie, więc się Wam nie dziwię.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s