Prawie jak

DSCN2233Zawsze, gdy wydaje się, że problemy się rozwiązują, gdy ich lista się przyjaźnie kurczy, gdy wszystko jest na najlepszej drodze do bycia po prostu dobrze, okazuje się, że coś postanowiło wyskoczyć.

Czuję się dziś prawie jak w ciąży. Też jest zimno, też robiliśmy dziś test płytkowy, tyle że akurat nie ciążowy i nie mi, lecz na wrzody i Mężowi, ale było zupełnie podobnie. I też spędziłam wieczór na korespondencji z naszą niedoszłą matką chrzestną, która już niedoszłą pozostanie. Mąż chce jeszcze dawać szanse, ale szanse dajemy od czasów ciąży właśnie i dziś, dwoma mailami, wyczerpałam dwie ostatnie, które posiadałam. Hektolitry ciepłych i miłych słów, które płynęły przez moje palce, skończyły się. Smutne.

A żeby pierwsza noworoczna notka nie była smutna wcale a wcale, wesoły Staszek noworoczny, poniekąd już dwulatek, a poniekąd czterolatek*, ze swoim owrzodziałym tatusiem, który jest najukochańszym Mężem świata.

*wszak zaliczyl już rok 2010, 2011, 2012 i wszedł dziarskim kroczkiem w 2013

DSCN2229

Advertisements

10 Responses to Prawie jak

  1. Maurycy Teo says:

    Tu by się tagi przydały z chrzestnymi i chrztem związane :).

    Ja zawsze uważam, że dzieci trzeba chrzcić tak, jak Kościół wyznaczył, a więc w pierwszych tygodniach życia (kolejna notka na temat do napisania przeze mnie ;)). Gabrysia chrzciliśmy jak miał miesiąc, Natalka niecałe dwa miesiące. Nasi znajomi ze wspólnoty nas jednak wyprzedzili: narzeczona Gabrysia została ochrzczona po dwóch tygodniach od narodzin („Co będziemy poganina trzymali w domu?”).

    Gdyby tak zrobić, niedoszła matka chrzestna już dawno byłaby doszła i teraz dopiero byście się musieli dochodzić, ale już przynajmniej nie szukać nikogo lepszego… A tak swoją drogą bardzo mnie intryguje co się sypnęło… Mogę liczyć na szersze informacje na privie? 🙂

    Pozdrawiam i cieszę się na każdy Twój nowy wpis!

    • cytrynna says:

      Spróbuję coś napisać, ale na pewno nie dziś, bo Mąż ogłosił, że zaśnie krótko po północy i mam mało czasu na wpis, ponieważ mamy przed tą północą zmieścić Carcassonne. Niemniej jednak uważam, że mimo wszystko bardzo dobrze się stało jak się stało, bo nic nie dzieje się bez powodu, a już w tą niedzielę przygruchamy sobie nową chrzestną z listy matek chrzestnych dla naszych dzieci (gdy lista powstawała, jeszcze Was nie znaliśmy). W przypadku następnego dziecka na pewno nie powtórzy się sytuacja, a swoje racje postaram się wyłożyć pisemnie w terminie późniejszym i mam nadzieję, że nie będziesz mnie tu na moim blogu krytykował!

  2. Lolinka says:

    Bo oni nas zawsze wyprzedzają! Pierwsze dziecko mieli szybciej (o trzy tygodnie), drugie dziecko mieli szybciej (o osiem miesięcy) i trzecie też będą mieli szybciej (jeszcze nie wiadomo o ile, ale przynajmniej o jakieś pół roku, bo rodzi się w lutym).

    I ja też lubię jak piszesz i włażę na Twego słit blogaska co najmniej ze dwa razy dziennie (a najczęściej znacznie więcej) w oczekiwaniu na nowe notki. O. Żeby nie było, że tylko mój Mąż Cię lubi…

    • cytrynna says:

      To Wy już macie trzecie dziecko?!

      Jestem autentycznie normalnie wzruszona, że takie miłe słowa. Nowe notki jednak z nielicznymi wyjątkami mogą pojawić się tylko nocą. Zachęcam jednak do generowania mi wejść mimo to:)

      • Maurycy Teo says:

        Nie no, bez przesady. Nie mamy jeszcze trzeciego dziecka, a przynajmniej jeszcze tego nie wiemy, bo za wcześnie na robienie testów płytkowych jeszcze ;). Trwają preparacje do mania trzeciego dziecka.

        Co się zaś tyczy krytykowania – każdy ma prawo, moim zdaniem, do wyrażania swojego zdania. Jeśli coś mi się nie podoba, piszę o tym. Może się nawet pojawić wpis u mnie, choć w dzisiejszych czasach to się nieczęsto zdarza (kiedyś bywało normą, tak z 5 lat temu…). Ale podejrzewam, że skoro odrzuca się kogoś jako matkę chrzestną, to musi się mieć ku temu powody. Z tych też powodów również nasze listy matek i ojców chrzestnych systematycznie się modyfikują. Średnio wierzące lub co innego praktykujące rodzeństwo np. już z niej wyleciało.

      • cytrynna says:

        Gdyby się udało, to ja gratuluję, bo Wy jeszcze tego nie wiecie, ale sierpień jest doskonały na rodzenie dziecka i jego jeżdżenie zimą w gondoli. Dzieci rodzone wcześniej maja szansę chodzić latem, ale Staszek zaczął we wrześniu i tez nie narzekał, bo jeszcze błota nie było a latem się już kąpał po jeziorach. także polecam!
        Krytykę jestem gotowa przyjąć, ale chciałabym, żebyś oddzielił to, co ewentualnie napiszę prywatnie od informacji, jakie posiadasz z bloga.

  3. Pingback: Jak co roku w chałupie… « Świat Cytrynny

  4. Pingback: O świeceniu oczami, o kinie i o tym co się należy « Świat Cytrynny

  5. Pingback: O moich dzieciach | Świat Cytrynny

  6. Pingback: Wigilia Paschalna, a nie Rezurekcje! | Z bloga wybitnego teologa

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s