Mąż z internetu

DSCN0144Na mojego bloga trafiają poszukiwaczki bogatych mężów i pewnie są zawiedzione. Ja wprawdzie nie mam żadnego do zaoferowania, bo jedyny Mąż, jakim dysponuję, jest już żonaty. Mamy w najbliższym otoczeniu kilku przyzwoitych kawalerów, a niektórzy mają wszelkie szanse być bogaci, ale nie zajmujemy się działalnością kojarzenia par.

Nie zamierzam w niniejszym wpisie podpowiadać jak znaleźć męża w internecie, bo internet jest bardzo duży i można tam znaleźć wszystko, jak ktoś umie szukać to i męża, ale osobiście nie polecam. Ja swojego złowiłam „na przystanku przy Operze” jak śpiewa popularny i lubiany zespół. A złowiwszy go przy Operze, zabrałam na randkę do Filharmonii, miejsca przysłowiowo nudnego. Nie rekomenduję oczywiście moich metod jako skutecznych w łowieniu mężów czy nawet bogatych mężów.

Ja chciałam tylko pochwalić tego mojego Męża, bo jest taki fajny. Mój Mąż jest informatykiem, a to jak wiadomo, najlepsza partia . Od samego początku jednak zarzekał się, że nie zamierza być informatykiem, bo nie trawi. Aktualnie to niczego nie trawi, bo ma wrzody, ale permanentnie nie trawi bycia informatykiem. Skończył jednak studia na takim kierunku, wyspecjalizował się w sieciach komputerowych i zdobył kilka epizodów w cv na temat, które jednak nie przyniosły nam ani pieniędzy ani satysfakcji. DSCN5596Jako sieciowiec jednak zna się na sieciach jak mało kto. I jeszcze czyta sobie do poduszki Mitnicka. Wszak od dziecka marzy o byciu hakerem.

Mimo tych umiejętności jednak od wielu tygodni nie mieliśmy w domu internetu. Nie mieliśmy go odkąd firma zapewniająca internet wymieniła nam modem na nowy. No nie było to zupełnie tak, że nie mieliśmy. Był internet, nie mogę zaprzeczyć. Ale był tylko na jednym komputerze na raz i  tylko w jednym pokoju i nijak nie chciał internet płynąć przez ruter a przy zmianie komputera musieliśmy resetować modem! Było okropnie. Mąż nie mógł pracować z domu, bo internet nie był mobilny i zaczął więcej przebywać w pracy. Z braku taty rozregulował się Staszek i zaczął po powrocie Męża nadrabiać zaległości i chodzić późno spać (potrafili wieczorem we dwóch przeleżeć 150 minut(!) zanim słabszy odpadł). Z braku wieczorów, które zużywał Staszek, upadła kultura szycia i kultura cowieczornej gry w Carcassonne. Sytuacja ciągnęła się tygodniami i wywoływała czarną rozpacz. DSCN6745Nie wiadomo było, czy dotychczasowy ruter padł, czy tylko nie jest skonfigurowany, ale jak tu konfigurować sprzęt bez instrukcji?

Postanowiłam wziąć sprawy w swoje ręce. Zamówiłam nowy tani ruter z tanią dostawą do paczkomatu, opłaciłam go i czekałam. Wczoraj wieczorem nadszedł sms  powiadamiający, że ruter dojechał i teraz to on czeka. Dziś, zaraz po kolokwium, rezygnując z kebaba, który tak uwielbiam, pobiegłam do paczkomatu. Odebrałam moją pierwszą paczkomatową przesyłkę i złapałam tramwaj powrotny. Niestety powrót zajął mi jeszcze od tamtego momentu jakieś półtorej godziny, bo tak to jest, że kiedy kura domowa zrywa się z postronka, to akurat ma sprawunki. Za sprawunkami brnęłam w śniegu po kolana w takich częściach miasta, o których zapomniał chyba sam prezydent. Wróciłam do domu z ruterem, lecz Staszek spał i nie można było inicjować przedsięwzięcia.

Przedsięwzięcie zainicjowałam po kolacji. Na szczęście była instrukcja po polsku, DSCN0150co zawsze jest łatwiejsze. Rozumiem angielski. Kiedyś byłam też na tyle kreatywna po angielsku, że jury konkursu miejskiego przyznało mi odtwarzacz mp3, który działa do dziś. Dziś więcej rozumiem niż tworzę, nie lubię jednak testów po angielsku, więc polska instrukcja naprawdę mnie ucieszyła. Postąpiłam zgodnie z wytycznymi. Nawet najpierw podłączyłam wszystkie lany, many i wany, a potem dopiero prąd, chociaż uważam to za zbyteczne przesady. Słuchałam się instrukcji na każdym kroku. Nic nie robiłam samodzielnie. Podłączywszy wszystko, przystąpiłam do konfiguracji, za rączkę oczywiście. Grzecznie spełniłam wszystkie polecenia i nie zadziałało!

Przeszłam DSCN7191do rozdziału o rozwiązywaniu problemów i zrobiłam wszystko, co sugerowali, że może pomóc. WSZYSTKO! Został mi już tylko ostatni punkt- kontakt ze wsparciem technicznym. Zresetowałam wszystkie urządzenia i komputer. Dalej nic. Była przez chwilę ikonka internetu, ale okazało się, że była przez pomyłkę. Nie szedł za nią ani jeden bit.

Wtedy do akcji włączył się Mąż. Przepędził mnie z krzesełka i sam zasiadł. Przedtem jeszcze zresetował wszystkie pieczołowicie przeze mnie ustawione ustawienia. Zasiadł i nie robił nic. Nie zaglądał do instrukcji. Siedział i myślał. Po chwili na ekranie zaciemniło się od otwartej działającej strony.

Trudno stwierdzić, czy większa była radość z dostępu do sieci w pokoju, w którym sieć do tej pory nie bywała, czy żal, że taki Mąż sobie po miesiącu od niechcenia pomyśli i internet wraca. Ale w końcu jest ekspertem od sieci. I wie co i jak. Nie wie tylko, że ja też mogę uwikłać swoje sieci, zupełnie nieinternetowe i on w nie wpadnie jak ryba. O!

DSCN0091

Reklamy

6 Responses to Mąż z internetu

  1. Lolinka says:

    Ach ach, a ja też jako mała dziewczynka pragnęłam być hakerem, bo się zafascynowałam Mitnickiem! (No, może nie bardzo mała, miałam już swe naście lat…). Nic z tego nie wyszło, bo za diabła nie znam się na komputerach, a zanim przełamałam się na tyle, żeby w ogóle zacząć ich używać, byłam już za stara, żeby zyskać w tym biegłość. Ale za to z szybkiego pisania na klawiaturze byłam najszybsza w klasie! To prawie jak być hakerem, nie? 🙂
    A, i chciałam jeszcze dodać, że szukanie męża w internecie to nie jest taki zły patent, jak się wie, gdzie szukać. Znamy dwa małżeństwa, które się zapoznały w internecie i choć oba są młode, to póki co sprawiają wrażenie szczęśliwych.

    • cytrynna says:

      Ja nigdy nie miałam szans zainteresować się hakerstwem, komputery były dla mnie czymś tak obcym, że w gimnazjum miałam trójkę z informatyki za kolorowanie w paincie, gdyż nie znałam funkcji ctrl+Z. O szybkim pisaniu nie wspomnę.

      Ja nie napisałam, że szukanie w internecie jest złe. Po prostu nie mogę doradzić, gdzie szukać, bo się nie znam. Niemniej jednak chętnie się dowiem o ile Ty wiesz, bo wprawdzie nie na blogu, ale w realu chętnie bym doradziła komuś:)

      • Lolinka says:

        Zależy, kto szuka, nasi znajomi, jedni i drudzy, poznali się na przeznaczeni.pl. To możemy polecić, choć to taki ciut… hm, prawicowy portal 😛

      • cytrynna says:

        właśnie wyłowiłam Twój komentarz ze spamu – może przez ten prawicowy link? To, że portal prawicowy, to akurat bardzo dobre. Takie coś to ja mogę polecać!

  2. Maurycy Teo says:

    Przeznaczeni.pl to jest portal właściwie katolicki. Oczywiście i ludzie o nie do końca katolickiej moralności mogą znaleźć tam kogoś odpowiedniego, ale pytania zadawane na wstępie dla celów rejestracji i wyszukiwania partnera brzmią np. tak: „Czy jesteś za używaniem antykoncepcji” lub „Czy chcesz mieć dzieci” z odpowiedziami niekoniecznie „tak” i „nie”. Tata chrzestny Natalki jest ułowiony przez Oli przyjaciółkę ze studiów na przeznaczonych, również jedno z małżeństw naszej wspólnoty poznało się podobno na tym portalu. Problemem jest abonament – 100zł za rok. Ale jak się chce, to się męża/żonę znajdzie i wcześniej :).

    Teraz będziesz mój komentarz wyławiała ze spamu, ale jeszcze na wszelki wypadek dopiszę: polecamy portal randkowy dla ludzi z zasadami http://www.przeznaczeni.pl

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s