Mąż stworzeniem pociesznym

DSCN3657Spędziliśmy uroczy wieczór z naszym najlepszym znajomym, piekąc sernik na jutrzejsze jeszcze bardziej urocze spotkanie pochrzcielne. Ponieważ nasz najlepszy znajomy zapomniał potrzebnych karteczek, jechaliśmy z nim wraz po owe wioząc zupełnie nielegalnie Stasio bez fotelika. Wieźlibyśmy z fotelikiem, ale fotelik został w naszym zieloniutkim samochodzie, który dziś osobiście zawiozłam na przegląd i zostawiłam. Pan mistrz z zakładu przeglądarskiego dzwonił, że auteczko przeszło przegląd brawurowo– w końcu jest Lanosem, jednak nie było kiedy go odebrać.

Zupełnie rano z kolei to ja wstałam i poszłam zaliczać zaliczenie, które zaliczyłam na piękną kanciastą czwóreczkę. Po zaliczeniu zaliczenia pomaszerowałam do Lidla i przydźwigałam stamtąd 18,8 kg pokarmów na jutro i na zapasy. Nie myślałam, że to będzie tyle ważyć, gdy zapełniałam wózek samymi potrzebnymi rzeczami. O dziewiątej byłam już w domu po wszystkim i z zakupami. Wtedy to wybraliśmy się na moją brawurową jazdę bez widoczności, bo przymarzły wycieraczki. Doskonale radziłam sobie ze zmienianiem pasa na lewy i wkrótce będę prawdziwym kierowcą, którego nie da się stłamsić tak łatwo jak do tej pory.

Wracając jednak do wieczoru, to odwiedziliśmy DSCN3530naszego najlepszego znajomego w jego domu i jego rodzice, a dziadkowie chrzestni naszego synka, bardzo się ucieszyli na Stasio. Chcieli mu nawet pozwolić stłuc jedną bombkę na szczęście, ale ale na szczęście nie był zainteresowany demolką. Po krótkiej wizycie udaliśmy się wszyscy wraz do parafii na katechezę, która była ekstra. W tych okolicznościach poznaliśmy także proboszcza parafii, w której chrzcimy syna i ostatniego z księży tej parafii, którego jeszcze nie znaliśmy i wszyscy oni są ekstra. Brygida jest aktualnie najlepszą parafią w Gdańsku i dołożymy wszelkich starań żeby w nieodległej przyszłości zamieszkać na jej terenie, zwłaszcza, że mieszkanie, które nam się podoba, leży tam właśnie.

DSCN3609Z kolei Stasiaczek wieczorny bardzo się cieszył z wujka i coraz to przynosił jakieś zabawki do kuchni oraz skwapliwie korzystał z tego, ze nikt nie kontrolował, gdy ogołacał choinkę z ciasteczek i igieł. Ostatnie wieczorne ciasteczko omal nie skończyło się dramatycznie, bo synek postanowił połknąć igłę choinkową. Nie poinformował o tym za bardzo, tylko co kilka minut zapłakiwał i gryzł się w prawą łapkę. Był to zły (błędny) objaw. Posmarowaliśmy mu łapkę kremem najlepszym na wypadek, gdyby się był oparzył, choć piekarnik nie parzy, bo sprawdzam często. Posmarowano mu również dziąsełka kremem do gastroskopii na wypadek, gdyby to one mu dokuczały. Poprawa nie następowała, a chłopczyk się zacieplił i warchlaczek powarkiwał, a Mąż nie dawał żonie skończyć wrzucać warzyw do barszczu. Taki to Mąż. Już już wzywano na pomoc butelkę ibuprofenu, gdy na szczęście sprawne palce matki rozpoznały sytuację, a jej zimna krew ją uratowała, jak zwykle.DSCN3680

Nie każdą sytuację da się jednak uratować. Ratować nie trzeba było sernika, który chyba się udał*. Bezproblemowo zapowiada się dochodzący właśnie barszcz. Ufam że i przeszkód nie będzie podczas szybkiego szycia aksamitnych ocieplanych spodenek, które jeszcze mnie czeka. Nie do uratowania wydawało się ciasto na pierogi. Zrobiłam wspaniały farsz z szynki i warzyw rosołowych. Mąż miał TYLKO odmierzyć pół kilo mąki i zagnieść ciasto według przepisu. Odmierzył… proszek był dziwnie sypki i dziwnie biały… Okazało się, ze skorzystał ze stojącej na wierzchu, bo dodawanej do sernika, mąki ziemniaczanej. Teraz dzielnie lepi pierogi z dziwnego ciasta… A ja już nie wiem, co jeszcze można uratować i czy można… 20 godzin na nogach wypełnione opieką nad stworzeniem małym oraz stworzeniem kłopotliwym (w tej roli ex aequo obaj) to jest jednak trochę ponad moje możliwości.

*jednak trzeba było ratować, bo Ktoś stwierdził, że w kuchni nie ma miejsca i wyniósł ciepłe jeszcze ciasto do pokoju, a następnie postawił je na łóżku. Tragedia z pupą w roli głównej minęła nas zaledwie o cale.

DSCN3670

DSCN3491

DSCN3508

DSCN3550

DSCN3554

Reklamy

3 Responses to Mąż stworzeniem pociesznym

  1. katya says:

    a ja ostatnio na trzy upieczone ciasta zaliczyłam dwie wpadki. pierwsza to ciasto z kremem, rozpadło mi się na stole bo przechyliłam jakoś bezwiednie paterę, a druga miała miejsce podczas wychodzenia do moich rodziców, zapomniałam że muszę uważać i ciasto wylądowało na podłodze, na klatce. wasz sernik z lotu ptaka wygląda bardzo ciekawie, dobrze że nic mu się nie stało:D chociaż teraz już go pewnie nie ma..

    • cytrynna says:

      Rzeczywiście, rozszedł się szybko nawet wśród trzymających dietę. I na szczęście jeszcze kompletnej wpadki ciastowej nie miałam. A nie, raz miałam, jak na własne urodziny chciałam piec szarlotkę. Ciasto przekładane na blachę rozpadało się w drodze i w dodatku było go za mało. Musiałam prosić mamę, by po drodze kupiła gotowe.

  2. Maurycy Teo says:

    A my czekamy na relację z chrztu świętego (no i z chrzcin też, bo ja naprawdę lubię imprezki, choć może to takie niekatolickie ;)). No, bo też jestem ciekaw do tego jak te pierogi z mąki ziemniaczanej. Niektórzy bardzo polecają, a ja sądzę, że naprawdę się świetnie odsmażają. Smakowały?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s