Jak ma na imię Staszek?

DSCN3692Ochrzciliśmy wczoraj nasze dziecko. Było uroczo. Nasz najlepszy znajomy przyszedł rano i pomógł mi uporać się z największym problemem organizacyjnym. Największym problemem organizacyjnym był brak miejsca do ugoszczenia, ponieważ stół zajmuje choinka, której za nic w świecie nie rozbierzemy przed drugim lutego mimo iż się sypie zupełnie. Z przeniesienia choinki skorzystał później Staszek, dla którego żadne ciasteczko nie było już niedostępne. Nasz najlepszy znajomy ją po prostu przestawił na mniejszy stolik, a ja odkurzyłam to, co spadło. Odzyskaliśmy stół i go powiększyliśmy. Wrócił Mąż, który prowadził matkę chrzestną do kancelarii. Matka chrzestna nie wróciła, tylko przyszła po raz pierwszy tego dnia, a następnie wszyscy wraz zeszliśmy na dół, gdzie stał samochód naszego najlepszego znajomego. Był to samochód w wersji na niedzielę, bo w sobotę przyjechał innym. Samochód niedzielny był w kształcie limuzyny i w najładniejszym kolorze lakieru, a w środku cały beżowy. Miał też ekskluzywną czarną tablicę03 świadczącą o tym, że wciąż  znajduje się on w rękach pierwszego właściciela. Przyjechaliśmy na miejsce jeszcze przed Stasiem, który miał jechać taksą ze swoimi babciami, ale ostatecznie wybrał podróż wózkiem. Także ksiądz Piotr nie był gotowy o umówionej godzinie. Za to czekał miś karmiący się Ewangelią.

Staś zajechał, ksiądz nadszedł. Zostałam spytana o nasze nazwisko, którego nie wymawiam poprawnie ze względu na występujące w nim „r”. Dogadaliśmy się, że zostaniemy wprowadzeni spod chóru niczym młoda para. Zostaliśmy wprowadzeni. Było ekstra. Staszek całą Mszę siedział zupełnie grzecznie na przemian na kolanach matczynych i ojcowskich zupełnie niepodobnie do siebie. I charakterystycznie dla siebie szczerzył się do siedzących obok rodziców chrzestnych. W dłoni zaś ściskał klucz. Podczas homilii ksiądz Piotr żartował sympatycznie, także na nasz i naszych chrzestnych temat. Na przykład, że chyba jesteśmy wierzącymi, ponieważ nie wyglądamy na bogatych. Powiedział też bardzo sympatycznie na pewien świeży okołokościelny temat medialny. Potem Staszek został ochrzczony. Wezwano dzieci z całego kościoła by otoczyły Stasia i przyglądały się. Staszek stukał palcami w drewnianą część chrzcielnicy, dzieci naśladowały. Było bardzo sympatycznie. Gdy spadłyDSCN3695 mu klucze, dziewczynka podała. Nie puszczał ich już. Był pogodny i zaciekawiony do czasu polania główki wodą. Wówczas zapłakał. Potem znów był pogodny. Odrzucił wprawdzie białą szatkę. Został wzniesiony wysoko i dostał oklaski.

Msza bardzo spodobała się kuzynce, która chce na nią prowadzać swojego pięciolatka. Nie wiadomo, czy i pięciolatkowi się spodoba, bo akurat wczoraj swoim zwyczajem chorował i został w domu. Zaś pytanie do dzieci na przyszły tydzień* brzmi: jakie imię otrzymał nowo ochrzczony.

Po powrocie do domu podaliśmy barszcz i ulepione przez Męża pierogi. Mamy obojga stron próbowały zmieniać panującą atmosferę na mniej sielską, wprowadzały zamęt, obrabiały tyłki gdy tylko opuszczaliśmy pokój. Na jaw wyszło, że opublikowaliśmy w internecie poniżające zdjęcia naszego dziecka całego umazanego jedzeniem (marzec, wówczas nie było bloga, zdjęcie zostało wysłane do bliskich osób, a jak widać co 02starsze z nich nie doceniły). Było uroczo. Głównym daniem był ekskluzywny makaron ze świeżą pietruszką i kurkami. Wszyscy się zachwycili, lecz tylko mężczyźni skorzystali z opcji dokładki. Kobiety w tym czasie ostrzyły sobie zęby na ciasto. Ciasto było doskonałe. Nasz najlepszy znajomy okazał się niezastąpiony w kuchni i sernik spod jego miksera był najlepszym „moim” sernikiem, chociaż stosuję ten przepis od samego zamążpójścia**.

Po wyjściu gości padłam na twarz i nie podnosiłabym się aż do rana gdyby nie to, że Staszek o świcie zbudził się rozbawiony, a podczas utulania do ponownego snu co i raz wyrzucał przed siebie prawą rękę pokazując na wiszący portret przodków ze słowem „dadziaaa” na ustach. Stasie wezwanie obudziło także Męża, dla którego kluczowe było, by spać akurat dziś do dziewiątej z hakiem, gdyż rano miał mieć gastroskopię, przed którą pości się długo i boleśnie. Mąż zbudzony nie mógł pościć. Ugotowałam mu rzekomo dozwolony kisiel, ale ów nie pomógł na bolesne ssanie w żołądku, toteż Mąż zrezygnował z badania i zjadł POSIŁEK. Kolejne podejście do badania jutro rano. Jeśli Staszek pozwoli.DSCN3683

Po południu ja odwiedziłam dentystę w odległej rodzinnej wiosce, gdzie dentysta jest sprawdzony i w dodatku bierze mniej niż dentyści z dużego miasta. Temperatura w rodzinnej wiosce była o 10 stopni niższa niż w naszym nadmorskim kurorcie. Nie przeszkodziło mi to jednak w odwiedzeniu także dziadków, którym zawiozłam ptasie mleczko. Zrobiłam także koming ałt z moją maszyną, bo babcia chciała remontować dla mnie coś starego i hałaśliwego, żebym szyć mogła. A ja mogę już od dawna i do tego mogę po cichu. Nie po cichu to bym nie mogła wcale. Wygląda też na to, że trzeba będzie zwrócić zakitrane Burdy, bo jest na nie popyt.14

Chciałam jeszcze dodać, że nasi rodzice chrzestni są najfajniejsi. Udzielili nam dużo ciepła i wsparcia, razem i każde z osobna.

*Co tydzień dzieci dostają pytanie, na które odpowiadają na malowanych serduszkach, które składają podczas gdy dorośli składają ofiary. Na koniec losowane jest serduszko, którego właściciel zabierze do domu torebkę z Pismem Świętym i misia, którego będzie karmił. Po tygodniu miś wraca. Uważamy to za bardzo sympatyczne i nie możemy się doczekać, gdy i Staszek będzie świadomie malował serduszka i brał udział w losowaniu misia.

**Sernik w ogóle jest ulubionym ciastem mojego Męża, więc bywa u nas nierzadko.

Reklamy

2 Responses to Jak ma na imię Staszek?

  1. Wiola says:

    Tekst rewelacja. Zupełnie jakbym czytała o naszych rodzinnych spotkaniach (obrabianie tyłka i takie tam…).
    No i teraz się nie dziwię czemu na obiad były mrożonki, bo po takiej imprezie to nikt by mnie do garów nie zagonił 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s