Dom uciech czyli jak Staszek został swoim własnym ojcem

DSCN9241

„Witajcie w moim domu uciech”

Wbrew temu, co sugeruje tytuł, nie przytoczę tu tej  sympatycznej historyjki. Rzecz będzie o Staszku i jego ojcu z osobna.

Staszek, jak wiadomo jest satyrem, jest rubaszny i rozchełstany. Jeśli chce, potrafi uprzykrzyć życie. Ostatnio chce. Oczywiście nikt nie ma do niego o to pretensji, bo jest malutki. A robi to tak: budzi się w nocy i nic nie chce. Utulony zasypia. Zasypiają utulacze. Pół godziny później budzi się znów z przemoczoną piżamą. Pieluchy jakimś cudem, nie przepełniając się, przelewają się. W nocy. Są sugestie, że gdyby miał nocnik, to by było inaczej. Nie ma nocnika, a jak sama nazwa wskazuje, nocnik jest na noc (noc-nic). Czasem jakoś śpi, a czasem śpi tylko do szóstej, kiedy to budzi się z zapełnienia kolejnej pieluchy. A NIKT go ani jakoś specjalnie nie futruje piciem w nocy, ani nawet na wieczór nie jest pojony ponad miarę. On po prostu zatrzymuje dzienny mocz na noc,  bo jest malutki i ma immunitet na takie rzeczy.

Staszek bywaDSCN3836 też dziczyzną. Biega zupełnie niechaotycznie po terenie (mieszkania) i wskakuje na fotele, kanapy, łóżka, po których następnie przemieszcza się z dzikim chichotem. Nierzadko staje sobie na samym brzegu i leci w tył, gdzie zawsze złapią go ręce matki. Może powinny raz nie złapać, to by się nauczył dyscypliny. Ale matka dzięki oscypkom prosto z Zakopanego przyniesionym dziś rano przez listonosza i przepuszczonym przez mikrowelkę ma werwę i jakoś znosi i bieganinę i stres. Na ogół matce udaje się nawet powalić ofiarę na kanapę zanim ta powinie nóżki i się zwali. Wówczas ofiara chichocze głośno i robi fikołki. Jest sympatycznie. Czasem w biegu pędzi na choinkę (stojącą na stole) by zerwać z niej ciasteczko. Staszek wie, że należy zjadając ciastko, móc je jednocześnie zachować. Ma na to sposób – nigdy nie je tego, co ma w ręce, jeśli do drugiej nie zapewni  sobie tego samego. No chyba, że to kanapka. Jednak wczoraj pobiegł na choinkę olewając czytającą mu na głos wpis na jakimś blogu matkę. Pobiegł i zanim niczego złego nie podejrzewająca matka dołączyła, choinka (duża, od blatu aż po sufit a mamyDSCN3877 dość wysokie mieszkanie) zamiast stać na stole, leżała w Stasim łóżeczku a na podłodze pałętało się mnóstwo spadłych ciastek i jakiś septyliard igieł. Misja ciastko wykonała się sama w nadpodziewanym wymiarze.

Staszek potrafi na dźwięk domofonu podejść do drzwi wejściowych i powiedzieć ‚ele’, co przypomina imię babci, która czasem przychodzi. Potrafi na pytanie o kotka pójść w miejsce, w którym ostatnio kotek był (np. pod kanapę w innym pokoju) i wskazać  kotka duplo leżakującego pod kanapą. Potrafi go też wskazać, gdy ów kotek znajduje się w pojemniku DSCN4386z klockami. Jest bystry i zadziwia. Gdy mowa o tym, że jest malutki, pokazuje, że jednak jest duży. W każdym domu podchodzi do szafki z łyżeczkami i stoi pod nią tak  długo wołając „a-a-a”, aż mu się łyżeczki nie poda. Nade wszystko jednak upodobał sobie słowo „tata”, co jest oczywiście zrozumiałe. W końcu cieszy się na tatę wracającego, w końcu to tata go usypia. Hipotezowaliśmy, że określenie tata jest tak często w użyciu, ponieważ jest określeniem czegoś fajnego jako takiego. Jest. Jest określeniem czegoś najfajniejszego dla niego. Staszek, gdy otoczenie mówi „Staszek”, odpowiada „tata” i pokazuje na siebie. Chyba więc myśli, że to on jest ojcem. Może myśli, że Stasio i tata to to samo? Na tej podstawie dąży do sypiania z matką. Ten dziwak Freud coś by o tym powiedział.

DSCN4392Ojciec: Stasiu, nie wiem, czy ci pozwolimy już spać.
Matka: Jak to?
Ojciec: Ktoś musi być leserem, a mamy trzy osoby. Jak Stasiu zaśnie, to ktoś z nas będzie musiał być leserem, a wtedy ten drugi sam nic  nie zrobi.

Pierwsze zdjęcie przedstawia oczywiście Stasia w roli właściciela domu uciech. Jak przystało na właściciela domu uciech, ubrany jest niechlujnie. Jest także brzuchaczem i trzyma w dłoni długopis do notowania numerów pokoi. Uśmiech oczywiście jest rubaszny. Kołnierz został postawiony ale nikt go nie zapiął. No i nie ma butów, bo w końcu jest „u siebie”. To jednak chyba tutaj różni się od ojca wyraźnie i sam musi to przyznać. Ojciec cały czas jest świadom, że nie jest u siebie.

Staszek wzywający łyżeczkę

Staszek wzywający łyżeczkę

Staszek skaczący z kanapy

Staszek skaczący z kanapy

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s