Jak ja szyję?

DSCN7640Szyję mistrzowsko… Wszystko, co wychodzi spod mojej maszyny jest idealne, dopracowane w każdym szczególe i tłumy się zabijają o to, kto będzie mógł nosić kolejne sukienki Cytrynny. Nie, tak nie jest. I nawet nie zależy mi na tym, aby tak było. Chciałabym tylko sama być zadowolona ze swoich prac. Nie jestem, bo i nie mam prac. Co wcale nie znaczy, że nie szyję.

Szyciu poświęcam wszystkie myśli i całe miejsce w szafie oraz czas, którym dysponuję. Mam materiały, mam sprzęt, od niedawna mam wyśmienitą deskę do prasowania (kupiona oczywiście okazyjnie dzięki obitej podstawce pod żelazko), a wkrótce dostanę także manekin. Manekin stoi w kąciku od rocznicy ślubu, ale Mąż nie ma kiedy mi go wręczyć, a nie wyjmę z pudełka sama, bo to takie nieuroczyste… DSCN7638Na nieszczęście jednak moje problemy wcale nie wynikają z braku manekina.

Mam także zapas materiałów, nad którymi rozpływam się, bo są cudowne. Większość moich materiałów to kwieciste bawełny, ale mam też kilka jednobarwnych dzianin.

Mam odmalowane wykroje, które przykładam do materiału i odważnie tnę. Potem je obrysowuję starannie czym popadnie i odpinam. Staram się pilnować szpilek, bo mam małe dziecko, a małe dzieci podobno połykają szpilki i giną. Moje czasem jakąś znajdzie, bo szpilek nie da się upilnować i wtedy mi oddaje. Mi osobiście kiedyś weszła w nogę gigantyczna szpila, ale to nie było w żadnej pracowni krawieckiej, tylko na plaży w Jantarze. Tnę więc, rysuję i zszywam na mojej wypasionej maszynie. Idzie jakoś. Zabezpieczam końce, szyję po narysowanych liniach. Przymierzam. DSCN7641Pierwsza chwila prawdy. Na ogół zwisa i jest do niczego, ale w tej dobrej wersji bycia „do niczego”, że można uratować, bo gdyby opinało, to PO PTAKACH. Zupełnie ostatnio jednak używałam wykroju w mniejszym rozmiarze i prawie nie zwisało. Ponadto użyłam dzianiny rozciągliwej we wszystkie strony i okazało się, że nie trzeba wszywać zamka. Wszystko zapowiadało się tak optymistycznie, jak jeszcze nigdy. Przerwałam szycie w momencie pozytywnym, by wrócić do niego w momencie bardziej sprzyjającym.

Zapomniałam dodać jeszcze rzeczy bardzo istotnej- szyję głównie wieczorami, gdy padam na twarz a moje nerwy aż rwą się z postronka i są podrażnione niczym ząb u nieumiejętnego dentysty. W dzień czasem miewam czas, ale wtedy na ogół zmywam DSCN7639naczynia, których przez noc w tajemniczych okolicznościach urosła fura i przywracam resztę do domu do stanu, w jakim bywa on przez tą chwilę po przywróceniu zanim dziecku stan względnego uporządkowania nie wyda się nieprawidłowy. Biorąc pod uwagę czas bycia naczyń czystymi i czas bycia mieszkania uporządkowanym, to robię BEZ SENSU. Jeśli dodać do tego jeszcze fakt, że moje nerwy w dzień, chociaż nieco podrażnione, nie rwą się jeszcze nigdzie, o wiele lepiej zrobiłabym szyjąc właśnie w dzień.

Wczoraj wieczorem, po całym dniu uganiania się za wskakującym na łóżka i podchodzącym niebezpiecznie blisko do ich brzegów synem, który uparcie odmawiał zjedzenia czegokolwiek nieczekoladowego, zasiadłam do maszyny i do przerwanej sukienki, która zapowiadała się idealnie. ByłDSCN7645 to krój wyszczuplający i udało mi się idealnie spasować wszystkie szwy tak, by schodziły się w jednym miejscu. Każda przymiarka zachwycała. Należało jeszcze tylko przyszyć starannie przygotowane odszycie dekoltu i rękawy, także przygotowane. Minęło wiele godzin, popłynęło wiele autentycznych łez, nadszedł jeden moment odzyskania utraconych nadziei i jeszcze bardziej druzgocąca chwila klęski po tym momencie. Dekolt zupełnie nie wyszedł. Dzianina w trakcie prucia gubiła swoje dziane oczka, dekolt powiększony celem zakrycia tych pogubionych oczek też nie wyszedł. Można jeszcze odpruć całą górę i zmienić na jednokolorową z JAKIMŚ ŁATWIEJSZYM dekoltem. Ale nie ma w domu NIKOGO, kto podjąłby się odprucia tegoż.

Jestem ofiarą złudzenia, że dzianina jest łatwiejsza. Każde takie złudzenie, kosztuje mnie dodatkowe centymetry gdzieś (na szczęście nie wiem ile, ani gdzie dokładnie). Po każdym takim złudzeniu trudniej szyć, bo i figura już nie ta, co przed nim i wiara we własne możliwości mniejsza. Nie mogę się jednak poddać, bo bardzo potrzebuję sukienek. Za którymś razem jakaś wyjdzie…

DSCN7642

Advertisements

4 Responses to Jak ja szyję?

  1. katya says:

    O widzisz, ja mam najlepszą wenę kiedy padam już na ryj, po całym dniu na nogach. Czasami nawet jak próbuje zasnąć to myślę tak intensywnie, że albo rysuję jakieś bazgroły żeby pamiętać mniej więcej co i jak, albo wstaję, odpalam kombajn i jazda! Mam ten sam problem z dekoltami dzianinowymi. Kiedyś będzie trzeba do nich dorosnąć, a nawet polubić:D

    • cytrynna says:

      O właśnie, tylko że ja nie mam absolutnie żadnych problemów z weną. Jedynie to, że wena nie chce iść w parze z leworączkami.

  2. Beata says:

    Może spróbuj zrobić plisę dekoltu w któryms z kolorów występujących na materiale. Taką na wierzchu, wielkości odpowiadajacej oryginalnemu dekoltowi. Schowasz wtedy brzeg i nic nie będzie widać. Możesz zrobić jeszcze mankiety, albo lamówkę przy rękawach i nikt się nie domyśli, że miało być inaczej.
    Pozdrawiam z innej dzielnicy, Beata

    • cytrynna says:

      Dzięki, rozważałam i taką możliwość, ale plisa to ponad moje umiejętności:) Na razie porzucam tą sukienkę, wrócę do niej w lepszym stanie ducha i umiejętności.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s