Wykwintne danie wieloskładnikowe

DSCN7721Wczoraj, nie zrealizowawszy się przy maszynie, Cytrynna podjęła próbę realizacji w kuchni. Wzięła ekskluzywną książkę za 8,50, którą Staszek wynalazł na półce swojej babci i wybrała z niej przepis, który nęcił ją od dawna, a konkretnie od chwili, gdy Staszek zrzucając książkę z półki, otworzył ją na tymże. Przepis dotyczył kuskusu, który Cytrynna uwielbia ogólnie. Zawierał też jakieś 50 innych pozycji żywieniowych. Skimowanie treści całego składnikospisu przyprawiało o oczopląs, wyłowiła jednak Cytrynna co większe rzeczy i spisała na karteczkę. Zostawiła Stasio ze swoją mamą, która właśnie przyszła i pobiegła na pobliską halę targową, która właśnie się zamykała. Cudem zdobyła ostatnie pół kilo mięsa ze zmielonego indyka, które to stosuje jako mielone. Przepis mięsa wprawdzie nie zawierał, ale była to środa, a Cytrynna zawsze koło czwartku powinna mięso zjeść, co by jakoś przetrwać piątek, który jest jedynym dniem, w który ma na mięso ochotę. Wybiegłszy z wnętrza hali na stragany warzywne złowiła kilka nieprzychylnych spojrzeń od ekspedientów już zamykających, ale jakoś udało jej się trafić na stragan_jeszcze_czynny i tam poprosiła o paprykę, czosnek, cebulę, pora, zieleninę i mandarynki. Z zamykającej się hali poszła jeszcze do delikatesów, czyli z francuska- sklepu, w którym są frykasy. Nie zdobywszy żadnych frykasów, zapakowała do koszyka mrożoną marchewkę, kuskus i szczypiorek oraz słoiczek z „młotkowanym pieprzem z kolendrą” i saszetkę samej kolendry, DSCN7711której w swojej kuchni jeszcze nie miała przyjemności stosować.

 W domu nieco się zdruzgotała, bo wczytawszy się szczegółowiej w przepis, odkryła, że nie ma liści selera, że zieleninę robi się w kuskusierze bądź tez na parze, że czosnku powinno być ze dwa łebki, a nie jeden, że kminek się pojawił na liście w międzyczasie… Ogólnie przepis złożony z fajnych składników został tak skomplikowany, by go nie realizować. Cytrynna postanowiła zrobić po swojemu. Na szczęście miała w domu (ostatnią) puszkę pomidorów, która także w przepisie widniała, a która wcześniej się nie ujawniła. Ignorując przepis podjęła Cytrynna wyzwanie zutylizowania składników.

 DSCN7717

Oto procedura opisana skrótowo, co by osoby zainteresowane mogły ją powtórzyć bez łowienia treści z odmętów formy:

Cebulę jedną średnią zmielić w blenderze i na oliwie grzać. Zalać pomidorami z puszki i grzać dalej. Dodać mięso mielone (ok 300 g) i dusić. Przyprawić dwiema małymi łyżeczkami soli i jedną łyżeczką kolendry z pieprzem (względnie pół łyżeczką pieprzu i pół lub więcej łyżeczką kolendry, najlepiej mielonej lub młotkowanej). Zalać niecałą szklanką wody i przykryć.

 Umyć paprykę jedną normalną słodką, najlepiej czerwoną. Połowę zmielić w blenderze i dodać do duszonego, resztę pokroić i też dodać. Pół pora pokroić i umyć i dodać. Dusić. Gdyby parowało i gęstniało to nawadniać. Marchewkę mrożoną w ilości pożądanej ugotować i dodać.

 Zieleninę (pietruszka, koperek, szczypior) umyć i posiekać. 5-6 lub 3 ząbki czosnku posiekać, np. w blenderze i dodać na sam koniec. Około 200 gramów kuskusu przygotować tak jak się kuskus przygotowuje i wmieszać. Koniec.DSCN7646

 Kubki smakowe Cytrynny aż drżały z rozkoszy. Odkąd jej pamięć sięga, nie jadła czegoś tak dobrego. Wersja pierwsza była bardziej pieprzna (2 razy bardziej), ale też wspaniała. Wersja druga powstała później dla owrzodziałego Męża, którego kubki smakowe nie pracują i była łagodniejsza. Obie się sprawdziły. Obie podeszły i Staszkowi. Cytrynna je dziś cały dzień i wciąż jej mało. Mąż , którego kubki smakowe nie czują, że coś jest dobre, nie docenia, ale Cytrynna jest chwilowo zrealizowana. Dla Męża w posiłku jest za dużo smaku. Zdjęcie nie oddaje oczywiście istoty posiłku ani jego wspaniałości, bo zdjęcie powstało mimochodem nad trzecim talerzem kolacji, gdyż akurat się przypomniało.

 Cytrynna jest też zrealizowaną matką, która dba o swoje dziecko. Nie oddała go dziś ani przedwczoraj nigdzie ani na minutę i znosiła przez cały dzień dziecięcą nadpobudliwość. Dziecko nie pozwoliło matce na materacu na ziemi dospać i prędko wlazło na stół, co było oczywiście sygnałem do wstania. Ze stołu wskakiwało na parapet. Co chwilę pokazywało na wieżę widocznego przez okno kościoła Mariackiego i mówiło „bam” i matka starała się pilnować pełnych godzin, kiedy to otwierała okno, co by amator „bam-bam”, lepiej bam słyszał. Podzieliła się swoimi winogronkami z niewdzięcznikiem, który preferował zabawę durszlakiem i garnuszkiem zamiast jedzenia prozdrowotnych owoców. Z kolei amatorowi pluskania się w wannie napuściła wody do miski i postawiła na DSCN7708podłodze. On chlapał, a matka na bieżąco wycierała powstającą powódź. Umyła także włosy nieznoszącemu kąpieli rozkoszniakowi, który nie pachniał wcale rozkosznie. Zabrała go również do piwnicy, gdzie szła i pokazała mu piwnicę, której nie widział jeszcze. Z piwnicy zabrała go na pocztę, gdzie czekały na niego kapcie, których listonosz nie chciał przynieść do domu. Przyszły w samą porę, gdyż dotychczasowe kapcie pomoczyły się akurat chwilę wcześniej w łazience. Poszła z synem na szczyt klatki, gdzie przez okienko mógł podziwiać dach. Niedawno idąc obładowana obiecała mu że pójdą, więc poszli, bo nie była obładowana. Wygoglała także, że na wieżę Mariacką można będzie wchodzić dopiero w kwietniu. Wniosłaby go i dziś, taka była energetyczna po swoim kuskusie. Włączyła także dziecku telewizor na bajkę edukacyjną o samochodach Tonka, która była bardzo mądra i niosła taki przekaz, że jak się wysypie piach i zaleje wodą, to powstanie błoto, które zmniejsza tarcie. Żeby było edukacyjniej, zapodała telewidzowi wszystkie jego Tonki, sztuk 7. Jako idealna matka słusznie się nad sobą rozpływała.DSCN7712

Nadszedł jednak wieczór i do dziecka przyszła z pracy babcia. Idealna matka wykorzystała sposobność, by udać się do Rossmanna na promocję pieluch bez majtającego się między nogami dziecka chcącego WSZYSTKO z półek, a zwłaszcza to, co rozpoznaje. Akurat dziś startowała promocja 10% rabatu na rzeczy dziecięce, dla którego to rabatu matka się sprzedała i upubliczniła swój adres domowy w ankiecie. Gdzieś wcześniej w telewizorze mignęło matce, że na pampersy trwa dodatkowa promocja 52,99 plus chusteczki za 1 złoty. Uwzględniając regularny rossmannowy rabat wychodziło nieziemsko tanio. Matka pochwyciła tyle pieluch ile uniosła, a jednocześnie tyle, ile było w sklepie. Było tego 6 paczek. Chusteczek już nie było. Potrącona paczkami i przeproszona pani ekspedientka wykładająca towar zaproponowała, że przyniesie chusteczki z magazynu i tak tez zrobiła. Zaoferowała też kolejne paczki pieluch i Cytrynna poprosiła jeszcze o dwie. Zapłaciwszy za swoje drobne zakupy skromne niecałe pińćset, skonstatowała, że nie poniesie. Skorzystała z uprzejmości pana ochroniarza, który przechował połowę zakupów i zaniosła pierwszą z połów do domu. Zaniosła i drugą. Syn może bezkarnie lać w pieluchy jeszcze przez 3 miesiące. Cytrynna jest taką dobrą matką.

Reklamy

2 Responses to Wykwintne danie wieloskładnikowe

  1. katya says:

    Tego posta zaczęłam czytać rano i dopiero teraz kończę o_O Rano dziecko mi nie dało, spojrzało na Staszka i zainteresowało się co on robi z tą miską:D Swoją drogą, Staszek jest boski, taki trochę aniołek z obrazka, nieraz jak wrzucisz jego fotkę to serce topnieje;p
    Pamiętam jak moja młoda korzystała z pampersów i jak były jakieś promocje to też brałam ile się da, przypomniałaś mi jak to było jeszcze trzy lata temu:D Póki co, od kilku miesięcy mam spokój w nocy, bo sporadycznie zdarzały się niespodzianki, jak u babci młoda się opiła po południu a w nocy cały materac mokry! Już nawet owinęłam go folią malarską – Majka śpi na normalnym łóżku, 90×220, i materac jest tak duży że nie wrzucę go do pralki tak jak to robiłam z małym, z łóżeczka:)
    A tak w ogóle to ja nie mogę się doczekać aż coś ciekawego uszyjesz!:)))

    • cytrynna says:

      Jak ja już coś uszyję, to to będzie takie coś, że hoho. Na razie przystopowałam i koncypuję powoli, bo musi być idealnie, za dużo rzeczy zmarnowałam w ostatnich porywach, a za mało mam czasu, by pozwolić sobie na kolejną porażkę. I jeszcze zupełnie na pewno uszyję na wiosnę takie coś, że wygram tą maszynę z burdy.
      My Staszka poimy do wczesnego wieczora, a zanim pójdziemy spać, jest jeszcze przewijany jeśli tego zapotrzebuje i to się sprawdza w przypadku pieluszkowca. Kiedyś kupiłam podkład pod prześcieradło taki materiałopodobny niepocące, bo na folii to chyba nie najmilej się śpi. Sama przed porodem spałam na ceratce, to wiem.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s