O Mężu zazdrosnej żony

DSCN7764

Żywa ilustracja postu

Mąż został wykładowcą. Nie jest to nijak płatne, ale na drodze do swojej profesury musi wypraktykować pewną pulę godzin i dziś właśnie zaczął. Zaczął wdzięcznie, bo zajęciami projektowymi, które są jednocześnie konsultacjami i na których 4 razy będzie miał okazję wyłożyć teorię. Na swoim przedmiocie ma zupełnie wolną rękę, bo on jeden decyduje o ocenie delikwenta. Tylko delikwentów ma mało. Większość jego studentów jest kobietami. Młodymi kobietami poniżej 20-tki. Gdybym sama nie była studentką pierwszego roku, poczułabym się zagrożona.

Mąż zapiera się jakoby mu się ktoś tam już podobał. Ale majle od wszystkich zebrał. Od wszystkich dla niepoznaki. Teraz zamierza się ze swoimi student(k)ami kontaktować i twierdzi, że napisze do jednego z nielicznych facetów spytać o starostę. Mnie to zupełnie nie przekonuje. Zazdrosna nie jestem, ale swoje wiem. Mi na pierwszym roku też podobał się ćwiczeniowiec i dla niego uczyłam się analizy (wszak Męża jeszcze nie znałam)*. Mąż swoim student(k)om nawet powiedział, że jego przedmiot jest lepszy niż analiza, bo analiza przyda się niektórym, a z tego to będą mogli, tfu mogły wyżyć już na studiach.

DSCN7578

Laluś-fircyk

Mąż planował ogolić się specjalnie na swoje pierwsze zajęcia. Nie pozwoliłam oczywiście, ale poprosiłam by w miarę możliwości mimo zarostu spróbował wyglądać schludnie. Niestety ja szłam na laborki wcześniej, a on został w domu i szedł później. Nawet spotkaliśmy się na przystanku. Nie wyglądał ani trochę schludnie. Był rozchełstany i miał dwie koszule na sobie. Każda miała kołnierzyk. Wydawało mu się, że ma własny styl, a wiadomo, że laski lecą właśnie na pewność siebie i sobie mniemanie. Czasem lecą też na faceta z dzieckiem, ale to raczej jako kuriozum. Taki z dzieckiem to nie za majętny. Ale pewno ma otyłą żonę, to w sumie na romansik się nada**. Był też radośnie bezczelny*** i kozaczył. A ja akurat miałam okienko. Nie powinnam go była puszczać samego na te zajęcia. Twierdził, że moja obecność go peszy. Poszedł sam. Spotkany już po tym pierwszym razie stwierdził, że było bardzo sympatycznie i że bardzo lubi prowadzić zajęcia. To o lubieniu prowadzenia zajęć to powtarza jak mantrę przez cały dzień.

W zajęciach numer dwa mogłam już towarzyszyć jako robi żona profesora B. Profesor B. zabierał żonę na każdy egzamin i plotkowano, czy ona nie jest aby zazdrosna (on nie był za atrakcyjny dla studentki, ale może dla studentki nie umiejącej DSCN7580zaliczyć uczciwie to już tak). Także żona szefa**** jest zawsze przy szefie. Jednak my z Mężem, którzy rozumiemy Miłość, uznaliśmy, że zapewne żona towarzyszy profesorowi by nie rozstawać się z nim. Żona jeździła tez z profesorem na zajęcia i przynosiła mu herbatę.

Na drugie zajęcia poszłam więc z moim Mężem, gdyż akurat miałam godzinę dziekańską. Nie były to już zajęcia kobiece, gdyż kierunek grupy popołudniowej był bardziej męski. Ponieważ to było już piątkowe popołudnie, a każdy przykładny student jedzie w piątek po południu do domu, nie zjawiło się zbyt wielu słuchaczy. Konkretnie przyszło siedmiu chłopa i dwie laski. Trzech chłopa zmyło się od razu, a ci, którzy zostali, wypytywali, czy pan będzie mówił coś od siebie. Musieli widzieć innych wykładowców wyglądających bardziej pro niż Mąż, który w swoich dwóch niedopiętych koszulach prezentuje się nieco niechlujnie i może nie zachęcać. A jak nie zachęca, to nie wiadomo, czy nauczy dobrze. Ja akurat widziałam, że akurat laskom Mąż przypadł do gustu.

DSCN7768

Zaroślak*****

Dzięki małej liczebności grupy popołudniowej Mąż będzie mógł  wracać  do domu przed żoną i usypiać Stasio. Tylko Mąż to potrafi prawie tak dobrze jak żona. Opiekunowie się dwoją, troją i kręcą w kółko. Naśladują rodziców we wszystkim, a nigdy im nie wychodzi. Nie było dnia, w którym spałby Staszek w dzień pod opieką pozarodzicielską. A ZAWSZE na oficjalnej przeszkodzie staje to samo. KUPA. Staszek ZAWSZE robi KUPĘ na skutek nieumiejętnego usypiania. Potem, nie najsprawniej przewijany, ucieka z łoża operacyjnego i z gołym tyłkiem lata rozbudzając się już zupełnie.

Owrzodziały Mąż zabrał dziś swoją niezazdrosną żonę na mini-randkę do pizza hutu w porze lunchu, bo też wypadło mu wyjątkowo okienko, gdyż z tymi studentkami to był dziś tylko rekonesans i ogląd a nie pełne dwie godziny. Pierwszy raz my, z których każde zwykło zjadać średnią na grubym, nie mogliśmy się uporać z małymi pizzami.

*Jestem na pierwszym roku ponownie, jestem tam to po to by odjąć sobie lat.

**Tak sobie tylko dywaguję z tej mojej niezazdrości. Tak naprawdę nie wiem na co leci laska wdająca się w romansik z żonatym. Pojęcia nie mam.

***Zdaniem Męża radosna bezczelność jest idealną metodą uwodzenia. Przeczytał o tym w książce i wydaje mu się, że zdobył tak żonę, ale to akurat nieprawda. To żona się nim ZAJĘŁA. Mąż swego czasu bardzo cenił sobie środowisko uwodzicieli. Jeden jego nieporadny kolega z liceum jest obecnie gwiazdą tefałenu w tej dziedzinie. Mąż kiedyś też był teoretykiem, ale potem wypadł z obiegu.

****Chodzi o obecnego szefa, którego Mąż bardzo poważa i który bardzo troszczy się o mężowskie wrzody.

***** A Zaroślak to taka ulica w naszym mieście.

Reklamy

8 Responses to O Mężu zazdrosnej żony

  1. katya says:

    Ostatni tag mnie rozwalił:D Jako studentka lecę na żarcie:) jak jestem najedzona, to mogę myśleć o mnóstwie innych rzeczy, o. Weź ty go [męża:)] następnym razem przyliż na włosach, zrób pośrodku przedziałek, koszulę zapnij pod samą szyję, no i on koniecznie musi się ogolić, będziesz wtedy o niego spokojniejsza może;))

    • cytrynna says:

      A mnie rozwalił ten komentarz:) też muszę jeść na studiach. Zrobię wszystko by być o niego spokojna. W sumie teraz to jestem, ale jak przyjdzie koniec semestru…

  2. Maurycy Teo says:

    A dlaczego Laluś-fircyk nosi mój krawat z podrobionym pokemonem? No jak babcię kocham, mam taki sam, aż sprawdzę w domu czy mi nie zginął ;). Co się zaś tyczy Męża to Męże mają to do siebie, że mają własny styl, który Żony oceniają jako totalne bezguście i starają się zrobić wiele, żeby ten styl zmienić, np. kupując Mężom ubrania, które im się podobają, na wszystkie możliwe okazje. Oczywiście Żony nie pozwalają sobie kupować ciuchów, które podobają się Mężom, jedynie te, które podobają się Żonom. Moja Żona na przykład ostatnio, kupiwszy mi koszulę i odmówiwszy zakupu sukienki powiedziała, że ja jestem jej Mężem, więc kupuje to, co jej się podoba, a ona jest moją Żoną, więc kupuje to, co jej się podoba. Nie wiem jak jest w Waszym przypadku.

    Dla przykładu ja nie założyłbym dwóch koszul jedna na drugą. Założyłbym sweter na koszulę. Taki mam styl. Twój mąż ma inny styl. Moja Żona oba te style nazwałaby bezguściem.

    • cytrynna says:

      Krawat należy do Męża i jest ze studniówki. Mąż wygrał nawet plebiscyt na najfajniejszy krawat. Na szczęście od tamtego czasu nie był używany. Fircyk sam wygrzebał toto z szafy i od razu założył na szyję, chociaż nie miał wzorca, gdyż u nas w domu nikt krawatów na szyję nie zakłada, co najwyżej na biodra, chłe chłe:D

      W kwestii ubranek, to mnie nie było w domu co by zapobiec katastrofie stylowej. Udało mi się jakiś czas temu zamienić podwójny sweter na koszulę i sweter, ale pod koszulą jest zawsze t-shirt i własny styl mojego Męża polega na tym, że bierze pierwszą koszulkę z wierzchu. Tym razem nieszczęśliwie ta pierwsza miała kołnierzyk. Dalej jeśli chodzi o ubranka, to on od zawsze miał fatalna garderobę, która na początku próbowałam zmieniać, ale potem dojrzałam i przestałam zwracać uwagę na ciuszki. Innymi słowy już dawno temu się poddałam i pozwalam nosić te spodnie, które są wszędzie wygodne, a nie te, które ładnie leżą, a jakoś dziwnie nie idzie tego pogodzić. Koszul nie kupuję też od lat, bo ma pełno a i tak do niedawna nie nosił wcale. Jak zimno przycisnęło, to nosić zaczął, ale i tak ma za dużo. Ma też kilka identycznych koszul jeansowych z młodości, których nie znosiłam przez szereg lat, ale po upływie szeregu zaakceptowałam je jako nawet mnie kojarzące się ze starymi dobrymi czasami.

      Co do kupowania ciuchów żonom, to muszę się zgodzić. Mąż niepokierowany odpowiednio nie ubierze dobrze żony, chyba, że się zna. A mało mężów się zna. Ja bym nie chciała mieć takiego, który się zna. Ale spódnicę w kwiaty ładnie wybrałeś:)

      Mój Mąż ma jednak własny styl poza ubrankami i o tym wkrótce napiszę, bo jest zbyt uroczy, by opis ten był tylko komciem pod postem.

  3. Lolinka says:

    Ekhm, pozwolę sobie zwrócić się tu do mojego Męża. Drogi Mężu, chciałabym Ci zwrócić uwagę, że nie mam najmniejszej potrzeby uznawania stylu Piotra za bezguście, albowiem styl Piotra jest dla mnie kwestią raczej neutralną. Wszak Piotr ma mi się raczej lubić, a nie podobać. Odwrotnie ma się to w przypadku Ciebie. Ty masz się i lubić, i podobać. A poziom mojej tolerancji w stosunku do Ciebie i tak jest duży. Koszule zaś i inne części garderoby kupuję Ci z takim upodobaniem dlatego, że lubię (w sensie że lubię męską garderobę, jak również lubię, kiedy mój Mąż dobrze wygląda i podoba się koleżankom z pracy… dobra, przesadziłam, ale przynajmniej uważają Cię za „cenzura Cytrynny:[tyłka(?)] w pozytywnym znaczeniu”). Jest to moja wewnętrzna potrzeba z gatunku potrzeb estetycznych, a jako osoba wrażliwa na piękno mam te potrzeby dość wygórowane. O.
    A Piotr bardzo sympatycznie wygląda w dwóch koszulach :).

    Musiałam Lolinko zedytować, bo nie dało się tego głośno przeczytać.

    • Maurycy Teo says:

      Cytrynno… tego nie wolno cenzurować. To ma symboliczne znaczenie, istotne dla mojej istoty. No i widzisz, spaliłaś dowcip, ech…

      • cytrynna says:

        Chyba nie spaliłam dowcipu, który nie był powszechnie rozumiany. A Mężowi czytam na głos całego bloga, bo on nie potrafi sam i nie chciałam dawać mu fałszywego obrazu.

  4. Pingback: Dupek w pozytywnym tego słowa znaczeniu | Z bloga wybitnego teologa

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s