Nieoczekiwana odmiana losu

DSCN6046Syn nam dorasta. Z dziecka, które nie potrafiło się WCALE sobą zająć, poprzez dziecko, któremu trzeba było zasypać łóżeczko czym się da, by się chwilę po przebudzeniu sobą zajęło, stał się dzieckiem pełnym empatii, któremu wystarcza do szczęścia pluszanka. Pluszanek Ci u nas dostatek. Jest kilka honorowych pluszanek, których dziecię nie dostanie, ale i nie jest nimi zainteresowane, bo dziecię preferuje w pluszankach miłość, czyli miłe wrażenie dotykowe. A pluszanki honorowe są stareńkie i milsze emocjonalnie niż dotykowo.

Niedawno, bo 4 kwietnia, syn zainteresował się misiem z Hameryki, którego przysłali nam dla dziecięcia bogatsi krewni mieszkający w Hameryce przeszło rok temu (przeszło rok temu przysłali, w Hameryce mieszkają nadal). Miś ów był niebieski i mieszkał na wsi wraz z wszystkimi misiami, gdyż mamy bardzo ciasno i tylko na wsi miś nie siedzi na misiu i misiem nie pogania (siedzą DSCN5759na sobie nawzajem, siedzą, bo to nieuniknione). Tym niemniej, misiom na wsi żyje się lepiej, dlatego nawet misie honorowe nie mieszkają już w mieście, lecz zajmują lożę honorową przy naszym wiejskim łóżku. Skoro jednak synek zagustował w wiejskim misiu niebieskim, przywieziono mu go. Miś został nieodłącznym towarzyszem zabaw. Syn, jako dziecko dojrzałe i w pełni empatyczne, kiedy je, wsadza i misi pyszczek w talerz. Misiowi też pokazuje różne rzeczy i w ogóle zadziwia. Rano misie przebywające w łóżku całują się na powitanie (chyba) i w ogóle w ogóle. Sam też misia całuje, za rękę wszędzie prowadza, samochodem wozi. Nic dziwnego, że miś w krótkim czasie przybrał barwę szaro-burą i wymagał prania. Wczoraj się doczekał. Szczegóły tego dramatu w następnym odcinku.

Zeszłego weekendu udaliśmy się na wieś celem kontemplowania pogody. Na wsi jest tyle pluszactwa, że miś niebieski dostał urlop, poszedł na fajrant, a synek przygruchał sobie brązowego misia, którego rozpoznał. Był to słynny Klappar Nalle z Ikei. DSCN5503W niedzielę to właśnie Klappar chodził z nami wszędzie i to po Klappara musieliśmy nadkładać dwa kilometry drogi gdy synek go wypuścił z wózka bez słowa (słowa nie powiedział ani Klappar, ani synek). Wówczas nie martwiliśmy się zbytnio zgubą, gdyż wiedzieliśmy, że w Ikei czekają setki jego braci gotowych zapełnić wakatujące miejsce zagubionego misia. Odnalazł się jednak pod drzewem, na poboczu drogi, w typowym misim legowisku. To Klappar był tym, kto towarzyszył synkowi podczas zabawy w wysypywanie popiołu z beczki z popiołem garściami. I Klappar zanurzył swój szwedzki pyszczek w popiele (nie zasypując przy tym ani jednej gruszki). Właściwie to przeszedł chrzest bojowy, bo wepchnięto mu łeb do beczki niczym podczas kocenia pierwszaka do kibla, a następnie dano mu marchewkowego buziaczka. Klappar amortyzował niejeden synowski DSCN5504upadek, podstawiając swe misie mięciutkie ciałko pod twarde osiłkowate ciałko synka, by ten spadał miękko.

Naturalnym było, że gdy wracaliśmy do miasta, wrócił z nami i Klappar. Mniej w celu sprawienia radości synkowi, bardziej w celu zażycia prania. Mijały jednak dni i prałam pełne pralki piżam Męża, który był naprawdę chory, miał bardzo wysokie gorączki i pocił się nie mogąc zażyć nic poza słabo działającym apapem, gdyż ma wrzody. Szło tyle pralek, że dla Klappara nie było wolnego slotu.

Dziś, gdy z ledwo obudzonym dzieckiem odprawiałam nasz rytuał polegający na oglądaniu zdjęć z losowo wybranego dnia, przypadkiem natknęliśmy się na foteczki z grudniowej przedświątecznej wyprawy do Ikei. Synek w swej bystrości lubi rozpoznać coś DSCN5723ze zdjęcia i przynieść mi to. Ochoczo i z nadzieją zatrzymałam przeglądarkę foteczek na licznych braciach Klappara i zaprezentowałam synkowi. Tym razem, o dziwo, wcale się nie zajarał, więc ja jako animatorka zabaw postanowiłam, że pokażę mu Klappara w sklepie. Wlazłam na sklepową stronę, a tam pustki. Pełno pluszanek różnej maści, lecz ani jednego misia-niedźwiadka-braciszka. Wszystkie wyszły. Pewnie siedzą w Waszych domach i patrzą przez Wasze ramiona gdy to czytanie. Szwedzki sklep znów nie zaplanował zapasów. (pierwszy raz ich nie zaplanował przed świętami, gdy chcieliśmy szmatę z nadrukiem choinki). Albo co gorsza wykryto w nich stare mięso, wszak w tych północnych krajach takie rzeczy są na porządku dziennym.

Zupełnie nie wiem, czy w tej sytuacji pozwolić Klapparowi zostać jako biednemu potrzebującemu opieki misiowi, który w dodatku nie ma braciszków, czy też odprawić go w bezpieczne miejsce jako unikatowego misia nie do kupienia, który nie ma prawa zginąć podczas spaceru? Chyba zostanie, bo wyjeżdżał, gdy Mąż był wrakiem, więc jego powrót w chwili polepszenia jest tak symboliczny, że w sam raz.

DSCN5715

DSCN5719

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s