Nie spać, zwiedzać

DSCN0019Z nastaniem wiosny postanowiliśmy przywrócić kulturę cowieczornych spacerów, na które kiedyś co wieczór szliśmy. Mąż, który niegdyś pracował kilkanaście godzin dziennie przy komputerze (i to zupełnie za darmo w temacie, który go w ogóle nie interesował), potrzebowal ich żeby zasnąć. Staszek, który wówczas zrezygnował z piersi i nie wiedział co z tym dalej robić, potrzebował ich aby zasnąć. Ja ich nie potrzebowałam by zasnąć, bo spałam na stojąco dzień cały. Ale przydawały mi się do bycia fit.

Spacery ukróciły się nagle, z dnia na dzień z końcem maja a potem nastąpił dramatyczny czerwiec. Zdarzało nam się później wyjść na wieczorny spacer, ale były to epizody. Brak spacerów równoważących to, co się działo przyczynił się do stanu, z którego obecnie (od wielu miesięcy) Męża wyciągamy.

We wtorek, wykorzystując upalną noc kwietniową (14 stopni), wzięliśmy butelkę mleka, synka w piżamie i kurtce zapakowaliśmy do wózkowego śpiwora i wymaszerowaliśmy. Kilka klatek dalej powitał (i długo żegnał) nas śmiech modnie ubranej laski -być może rozbawiło ją, że noszę adidaski do płaszcza, a może śmiała się z synka, że taki duży, a jeszcze z butli… Mało się tym przejęliśmy, bo mieliśmy wiele spraw do omówienia. Synek przejął się bardziej, bo do końca spaceru nie wypił już ani kropli mleka, ale z kolei mógł tu zawinić ojciec, który zrobił mleko za zimnym.

W chwili wyjścia z domu synek się zataczał i padał na twarz. W ciągu spaceru stopniowo się ożywiał, by w końcowej fazie być wesoło pokrzykującym osiłkiem, który jechał wyprostowany, wymachiwał pięścią i gotów był stanąć do walki z każdym zbirem czającym się za rogiem. Ja, przeprowadzona przez najciemniejsze uliczki, zaczęłam padać na twarz i zataczać się.

I tak chodzimy co wieczór na te spacery i omawiamy różne kłopoty, które jakoś nie chcą zniknąć. Czasem Staszek zaśnie w trakcie, czasem zwiedza intensywnie. Na ogół jednak zwiedza, bo wieczorny spacer to coś ekstra. Wieczorne spacery zupełnie likwidują długie Cytrynnine wieczory.  Ale za to dziś spotkaliśmy jeżyka jak kiedyś.

Reklamy

4 Responses to Nie spać, zwiedzać

  1. Spacery są cudowne, musimy z Żorżem wprowadzić sobie taki zwyczaj 🙂

  2. katya says:

    Ehh, ja wieczorem nie mam dokąd wyjść, chyba że jesteśmy na wsi to tam jest mnóstwo możliwości i za każdym razem można iść inną trasą:)

    • cytrynna says:

      Ja na wsi wieczorem nie pójdę, bo nie lubię ciemności. W mieście pójdę, bo wszędzie jasno, a z wózkiem to i bezpiecznie, bo nikt nie zaatakuje dziecka:D

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s