O czwarteczku w piąteczek

DSCN8668To był baaardzo długi dzień. Zaczął się już przed ósmą, gdyż synek nabrał dobrych zwyczajów i wcześnie zasypia, ale jeszcze nie przestawił się na potrzebną swojemu organizmowi ilość snu i budzi się wcześniej. Zbudził się i zaraz zawołał, gdyż nie mógł odnaleźć zabawek, które miał w nogach. Podano mu je, ale on miał już inny cel- chciał sprawować kontrolę. Ja jako Cytrynna nie wstałam ani razu, ale Mąż wymiękł i szedł do synka co chwilę aż nastała dziewiąta, czyli pora mniej barbarzyńskiego wstawania*. Wówczas spożyto śniadanie i trwało to prawie do 11. Mąż zniknął szybko i nagle zanim my swoje śniadanie w ogóle zaczęliśmy.

Nafutrowani wyszliśmy z domu w porze największego słońca co by je łapać. Mieliśmy mnóstwo sprawunków jak na przykład kupienie taśmy klejącej czy też wysłanie mężowskich butów, które są bardzo ładne, ale są tylko w sam raz a nie za luźne jak preferuje. Załapaliśmy się na otwarty płot za Pocztą Polską, który przedtem otwarty nie bywał. i tam spędziliśmy mnóstwo czasu, a teren był ładny, zielony i nie zapsiały, gdyż jest to teren zamykany. Samochody też DSCN7768praktycznie nie jeździły i można było się relaksować bez obaw, że coś nadjedzie, lub ktoś w coś wdepnie. Synek zrywał mlecze i podawał je mamie, co było bardzo miłe. Synek z pierwszym maja zaczął dojrzewać i zbiera kamyczki i podaje. Albo zabiera ze sobą jak kolekcjoner. To jest bardzo dobry synek. Nowo odkryte miejsce też jest bardzo dobre. Mąż sugeruje, że to dobre miejsce by wspomnieć o synku naszych majowych gości, który to synek dogadał się bez słów z naszym i razem sypali kamienie, przy czym ten starszy podawał młodszemu na łopatkę kamienie z prawa a on opróżniał ją na lewo. Po osiągnięciu momentu stopu obaj wiedzieli, że należy kamienie z lewa przenosić z powrotem na prawo dogadaną już metodą.

W międzyczasie (dzisiaj, nie w trakcie majówki) były telefony zapytujące, czy chcemy słoik na obiad, bo wiedziano, że jesteśmy na spacerze, gdyż nie ma nas w domu, gdyż ktoś do domu zaszedł i nie zastał, a co za tym idzie, nie mam kiedy ugotować. Miałam rosół, ale co słoik to słoik. Przedłużaliśmy spacer jak się dało, ale nadszedł czas powrotu do domu.

Potem nadeszło spanie, ale inne telefony zbudziły dzidziusia.

Potem była burza z piorunami. Padało gradem i biło deszczem. Błyskało i grzmiało. Przy czym grad był w Sopocie, a u nas było dżdżyście.

DSCN8666Potem wrócił wcześniej Mąż. Wrócił wcześniej, gdyż dziś obchodzimy 3 i ćwierćnicę ślubu. Wrócił więc już o 20 i zjadłszy obiad, mogliśmy udać się z naszym 4-latkiem na romantyczny spacer półgodzinny ratujący rozbite małżeństwo.

Powrót Męża nie obył się bez perypetii, które są dla niego charakterystyczne i wcale nie zaskakują. Było tak, że zadzwonił, że już idzie i że pomylił eskaemkę z ekspresem i musiał kupić bilet. Kupowanie biletu na ekspres to coś co brzmi bardzo groźnie i złowieszczo. Brzmi jak trzy dychy. Potem się okazało, że nie jest aż taki pokraczny ten Mąż i nie z ekspresem, lecz z przewozem regionalnym pomylił i że dużo osób pomyliło i że konduktor miał niezłe żniwo a w ogóle to dlatego, że ten przewóz nadjechał na tor eskaemki w godzinie jej planowanego przyjazdu i miał jej kolory. Ale Mąż oprócz gapowatości jest też zaradny i złożył się z laską na wspólny bilet i nie płacili dwa razy za wystawienie tegoż. Nie jest jednak dość zaradny, bo nie zdobył jej numeru telefonu. Jest za to wierny, bo nie chciał. A może po prostu jest wybredny i nie było po co.

Poza tym Staszek dostał wczoraj waderko Wiadera, takie wszystko mające. Osobiście mu kupiłam za 15,99. Waderko ma 12 części i jest ekstra. Teraz synek ma dwa i może się dzielić z innymi dziećmi gdy go odwiedzą. Zwłaszcza, że zaraz będzie miał i piaskownicę.

DSCN8680Ponadto synek lubi czekoladę. Najbardziej lubi dostawać ją do ręki. Ja też lubię mu dawać, bo zawsze wyjdzie z tego coś w sam raz na focie. Gdyby nie synek i jego czekolada, nie byłoby czego focić w Gdańsku, bo Gdańsk jest zupełnie kiepski. Nie mamy jednak najgorzej, bo mamy naprzeciwko tylko piwiarnię, kawiarnię i 3 restauracje. Inne ulice mają lokale piwne z muzyką odprowadzaną na zewnątrz. Mamy jednocześnie bardzo źle. Wczoraj po drugiej MUSIELIŚMY dzwonić na policję, bo nie było ciszy nocnej zachowanej. A mogłaby już być.

Albo weźmy sytuację w biały dzień. Idzie matka z wózkiem i ledwo się chodnikami przedziera, bo wszędzie auta, ale daje radę. Idzie na przełaj skrótem i nagle nie może przejść, bo znów auta. Przecisnęłaby się, gdyby jedno z nich raczyło było koła wyprostować, a nie raczyło. Więc się nie da. Musi okrążyć wszystko i nadłożyć mniej więcej 130 metrów i przejść przez piach, który zapełnia jej buty, chociaż tam gdzie szła najpierw piachu nie było. Zachodzi od drugiej strony i widzi, że te tarasujące auta stoją na zakazie postoju dotyczącym także chodnika. Po drodze matka mijała służby miejskie zajmujące się parkowaniami i inkasujące za to fundusze, ale służby owe właśnie się ładowały do swojego źle zaparkowanego auta, by odjechać bezproduktywnie.

Wracając jednak do dnia, który wciąż trwa. Deszcze ustały i lokale znów otworzyły swoje ogródki, gdyż każdy szanujący się lokal ma ogródek. Synek zasnął samodzielnie, bo jest już duży i daje radę. Fakt spania nie przeszkadza mu jednak zaśmiać się od czasu do czasu. Mężowie pracują, a żony piszą wpisy i piją herbatę. Czeka ich jeszcze wspólne aktualizowanie listy problemów i reorganizacja rankingu znajomych.

*Mąż wstaje o dziewiątej i pojawia się w pracy tuż po 10-tej, ale za to kończy pracę o pierwszej w nocy z przerwą tylko na obiad koło 21.

DSCN8672

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s