Kozia mama czyli satyriatis

DSCN0682Jak to zwykle bywa, pobyt na wsi był za fajny, by opisywać go na bieżąco, zaś powrót do miasta był tak skrajnie niefajny, że oblał powłoką kwasu całe wspomnienie wyjazdu i uniemożliwił rzetelne opisanie go. Tym razem rozeszło (rozpłynęło) się o mleko. Najpierw okazało się, że w puszce z mlekiem jest inna łyżeczka niż zawsze stosowane łyżeczki, co mogłoby wskazywać jakoby użyto tańszego mleka, które bezczelnie przesypano dla niepoznaki do puszki po najdroższym możliwym. Mało tego, główny zainteresowany odmówił wypicia wieczornego mleka (o wartości zwielokrotnionej przez dodanie acidolacu) kręcąc stanowczo główką i zaprzeczając czemu tylko się dało. Mleka odmawiał głośno i kategorycznie oraz długotrwale i nieugięcie. Nerwy wszystkich wiszą na włosku i gotowe zerwać się nagle. W niczym nie przypominał dziś synka zachwycającego, którym był przez ostatnich 5 dni. Bezmleczne zaśnięcie odbyło się na tyle późno, że nie została już ani chwila wieczora, a zamiar wczesnego położenia się został żywcem pogrzebany.DSCN1045

Nikt już nie pamięta o tym, że zaledwie dobę temu było jeszcze fajnie. Nikt tego nie ma ochoty opisywać. A było fajnie. Byliśmy wszędzie i robiliśmy wszystko. Byliśmy nawet na jeziorze i spotkał nas tam sztorm i nie mieliśmy jak przypedałować rowerem wodnym do przystani. Pedałowali wszyscy na zmianę, lecz znosiło nas ciągle w to samo, odległe od celu miejsce. Dwie i pół godziny pedałowaliśmy, a każda minuta kosztowała. Najmłodsi zgubili czapeczkę i cofaliśmy się po nią. Istnieją naprawdę urocze zdjęcia z pedałowania Cytrynny i Staszka wraz, ale widać na nich całe nogi, gdyż wiatr zawiewał sukienką jak chciał, przez co urocze zdjęcia nie nadają się do publikacji (jako intymne, nóżki są jak najbardziej okej) i nie ma publicznego dowodu, że Cytrynna nierobem nie jest.

DSCN1142Byliśmy także w lesie i znaleźliśmy tam pierwszą tegoroczną kurkę. Myśleliśmy żeby podarować ją tacie do jajecznicy jako miły gest, ale znaleźliśmy dla kurki zastosowanie lepsze. Widzieliśmy też żmijkę żywą i raka martwego. Kąpaliśmy się w jeziorze i kąpała się też lala o szmacianym brzuszku, prezent synka w jego dniu. Macaliśmy się z krowami, które uciekały i cielakami, które uciekały mniej. Budziły nas ptaki, które są okropne, defekują na pozostawione przed domem na chwilę koce i na świeżo umyte auta oraz budzą o świcie, ale są sentymentalne, bo tak samo budziły dwa lata temu, a my lubimy sentymenty. W Juszkach spotkaliśmy ‚naszą’ kozę oraz jej młode, które doceniło cytrynniny urok i mając do wyboru skłonne karmić je zielskiem Stasio, gotową do zjedzenia lalę oraz sympatycznego maślanego Męża, nieodmiennie wybierało Cytrynnę, którą obskakiwało swymi kopytkami oraz drapało swymi rogami. Syn DSCN1455od kóz uczy się zwinności i skacze niczym górski okaz tego zwierzęcia między przodem a tyłem samochodu. Potrafi sam załadować się na swój fotel, gdy uzna, że czas na wycieczkę. Potrafi przejść płynnie na przód i rozregulować lusterka. To on jest podejrzany o zrobienie luzów na kierownicy. Chętnie włożyłby kluczyk do stacyjki i odjechał, ale przecież JESZCZE nie sięga do pedałów. Ogranicza się do wskazywania, gdzie kluczyk wkładać. Zawsze pierwszy widzi auteczko z daleka i biegnie do niego, klepie po masce mówiąc „lania” i wskazuje po kolei wszystkie dziurki na klucz. Istnieje hipoteza, że jako siedmiolatek będzie rwał laski na samochód ojca, którym będzie potajemnie jeździł:)

DSCN1596Byliśmy w najlepszym mieście świata na festynie z okazji dnia dziecka i synek zasiadł w aucie strażackim, ale nie docenił. Docenił za to balonik i miał. Macał psa, gonił kota, kopał piłkę i zdmuchiwał dmuchawce (strząsał tylko).

W lasach błądziliśmy i przynajmniej raz dziennie gubiliśmy samochód. Odkryliśmy nowe trasy i nowe miejsca, zarówno piknikowe jak i potencjalnie grzybiarskie. Odkryliśmy też ‚skrót’ z Juszek do Wdzydz. Jeśli następnym razem będziemy chcieli powitać we Wdzydzach gości, którzy skręcą na Juszki, będziemy mogli ich przynawigować, bo już umiemy. Odkryliśmy także trasę spacerową z Gołunia nad Strupino. Byliśmy na nieczynnym peronie w Olpuchu, który dobrze wspominamy.

Synek nauczył się zamykać w samochodzie od środka i wie, że oraz DSCN2109jak się otworzyć. Otworzyć potrafi sobie także i banana. Zgubiliśmy tylko jedną skarpetkę. A odkurzanie zasypanego czipsami auteczka wzbogaciło nas o 5 złotych w trzech monetach oraz poszukiwaną przez całą zimę skrobaczkę do szyb (w marcu kupiliśmy zapas skrobaczek żeby na przyszłą zimę już mieć) oraz dawno temu zagubioną baterię numer dwa do aparatu. Mieliśmy wchodzić na ambonę (też sentymentalną), ale była mokra i śliska a w kaloszach nikt nie był dość pełnosprawny, by jeszcze dziecko asekurować lub wnosić. Obiecaliśmy więc synkowi paśnik i dotrzymaliśmy słowa. Porównywaliśmy Ice Tea Liptona i Ice Tea Siti z Lidla na korzyść tej ostatniej. Karmiliśmy synka słoikami. Przez długi czas wybieraliśmy pizzę i żadna nam nie pasowała, aż odkryliśmy ostatnią pozycję w menu- pizzę z 5 wybranymi składnikami i wyboru dokonaliśmy w try miga. Kupiliśmy sobie drewniane misie jakich jeszcze nie mieliśmy (za 6 złotych wiadomo gdzie). Nosiliśmy sukienki (akurat tylko Cytrynna) lub DSCN1947koszulki pasujące do dziecięcych czapek (to z kolei tylko Mąż). Pożyczaliśmy mamine sweterki przemoczonym synom. Mąż wynalazł czapeczkę różową taką jaką żona już miała i która pobrudziła się smarem podczas wymiany kół. Teraz tą zasmarowaną może mieć Mąż i ona jest męska a Cytrynna może mieć czapeczkę bez smaru i mogą do siebie pasować jak jeszcze nigdy. Żonie udało się po kawałku, kradnąc czas wycieczkom i ze snu rwąc przeczytać najnowszego Prezydenta von Dyzmę. Na wycieczkach tez przeżyliśmy, chociaż to akurat duże pole do konfliktów, bo Mąż wolałby być aktywny, a żona wolałaby długo leżeć. Mąż pozwala żonie rozbijać piknik kilka razy dziennie i polegiwać wśród ciastek czekoladowych i butelek z napojami, byle daleko od domu.

DSCN2056

DSCN0767

DSCN0967

DSCN0983

DSCN0997 DSCN1019 DSCN1021 DSCN1032

Reklamy

6 Responses to Kozia mama czyli satyriatis

  1. katya says:

    Zazdroszczę takiego kąpania się w jeziorku. Spojrzałam na fotkę Staszka w kapoku i pierwsza myśl była taka: ojej, ale on szybko gubi zęby!:P No ale ja na etapie ruszania się pierwszych dolnych, a właściwie wmawiania sobie że się ruszają, bo dzieciaki w przedszkolu już chodzą wyszczerbione a u Majki pełny komplet mleczaków:P No a Staszkowi przecież wyrastają dopiero:P

    • cytrynna says:

      On już prawdopodobnie taki zostanie, co będzie pasowało do jego postury osiłka. Będzie przodownikiem podwórka i będzie wchodził na najwyższe drzewa, a gdy zacznie palić, szparka przyda się na papieros:)

  2. Maurycy Teo says:

    To dość zaskakujące… Otóż nie wiem co zamierzałaś zrobić ze znalezioną kurką, ale chyba już Ci się to nie uda, ponieważ w zadziwiający sposób kurka owa znalazła się u nas… Przyszła wraz z częścią poszycia leśnego oraz jakimś kawałkiem drewna, tak jakby nie miała ochoty się z nimi rozstawać. Hmmm… Zapach po otwarciu wieczka – niezapomniany, odurzający…

    Nie żebyśmy jakoś przesadnie żałowali, że nas na wsi nie było, jednakże ;). My też mieliśmy bardzo przyjemny czerwcowy weekend, choć Żona nie może go opisać bo nam się laptop zepsuł, a ja pracuję na Pececie. O, właśnie widzisz, jak pracuję.

    • cytrynna says:

      to nie jakieś drewno, lecz drzewo żywiczne. A zapach zapewne zawdzięczacie pudełku po butach Stasiaka, który nogi myje najrzadziej w rodzinie. Tym niemniej, kurka powędrowała do swego celu celowo, nie wymknęła mi się przypadkiem.

      • Maurycy Teo says:

        Już wiem! To są te słynne ciasteczka vel cookies które się wysyła w konkursie na najlepszego fana bloga Cytrynny! Nie wiedziałaś, którego fana wybrać do nagrody i nagrodziłaś obydwoje ;). Dobrze, że to było pudełko po butach Stasiaka, a nie „Czarny sandał” ;P.

        Dziękujemy, prezent nas bardzo wzruszył!

  3. Pingback: Keep calm and watch wanilaski | Świat misiów, stworzeń i pobratyŃców

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s