Zapach piżma w domu

3Sprawy przedstawiają się tak, że mamy gości a nawet lokatorów i nie są to mrówki ani inne pasożyty. W naszym domu zamieszkały prawdziwe ssaki i znów nie są to myszy. A było tak, że wieczorem wraz z synkiem udaliśmy się do łazienki celem umycia dziecięcej pupy i usłyszeliśmy popiskiwanie. Stanęłam na wysokości, czyli na desce klozetowej i nasłuchałam wywietrznika, który był prawdopodobnym źródłem popisku i zawołałam Męża, który lubi gości. Mąż potwierdził, że popisk/ćwierkanie słyszy i kazał przynieść aparat. Spodziewaliśmy się, że to ptaszek, ale nie był to wcale żaden ptaszek, lecz nietoperze i to dwa. Z oglądania przewodnika o zwierzętach wiemy, że to borowce wielkie i uważamy, że są najładniejszymi polskimi nietoperzami, jednak zdjęć spektakularnych nie mamy, gdyż była to łazienka, półgoły Mąż, słabe światło i przestraszone ssaczki. Jesteśmy bardzo szczęśliwi, że u nas mieszkają. Mąż wyczytał też, że nietoperz wydziela zapach piżma czyli chuci, a to podobno najlepsze znane perfumy i do tego naturalne.

Smuci1 nas jednak, bo przy okazji oglądania przewodnika dowiedzieliśmy się, że co roku połowa jeleni i ćwierć saren jest odstrzeliwana tylko po to, by utrzymać równowagę biologiczną. Zwierzątko mnoży się i chowa młode, a państwo mu je odbiera, pewnie nierzadko na jego oczach i to w najbrutalniejszy sposób znany. Mąż wprawdzie mówi, że państwo wspaniałomyślnie morduje dziczyznę gdy ta oddzieli się od mamy. Uważam, że to jeszcze straszniejsze, bo wyobrażam sobie Stasiaka, który krótko po usamodzielnieniu i pobraniu wszystkich wartości, które mu przekazałam, pewnego dnia po prostu nie zadzwoni, bo państwo uznało, że burzy równowagę biologiczną.

Ponadto pluskaliśmy się dziś w jeziorze, przy czym najstarsi z nas to sobie nawet pływali, najgrubsi siedzieli w wodzie blisko brzegu, bo mieli jednoczęściowy strój maskujący tuszę i zamoczenie się w tym stroju, chociaż zakończone sukcesem, bardzo schłodziło ich obfite ciała. Najmłodsi zaś wybrali brzeg jako swoje miejsce docelowe i tam przelewali wodę waderkiem firmy Wiader oraz zakładali cumę z poduszki ze sznurkiem na wystające z wody patyki, co jakiś czas zmuszając matkę do wstania i pochodzenia za rękę oraz ciesząc się na widok oddalonego ojca w wodzie. Najmłodsi uczą się zawzięcie pić z kubeczka i w ramach nauki picia z kubeczka obalili prawie całego dużego Bobofruta, praktycznie bezstratnie. Najmłodsi także mają gigantyczny zasób słów i odróżniają przepływający ponton od przepływającego statku i przepływającego kajaka.

Z 2innej beczki to na drogach wciąż pełno jełopów. Których trzeba wymijać a oni mają o to jeszcze pretensje. Na złe emocje na drodze bardzo pomaga mi gadanie jakimi to są jełopami. Nie mam żadnych złych emocji, a kiedyś co jazdę bolała mnie głowa. Jestem najprawdziwszą kierowniczką. Potrafię się nawet zatrzymać przy prostytutce przydrożnej celem popasu i zrobienia ukradkiem fot. Większość kierowców robiąc takie zatrzymanie, zrobiłaby przy okazji stłuczkę. Fot prostytutki nie będzie, bo nas to smuci. Spośród licznego grona jełopów chciała opisać panią jełopkę w nowiutkiej Maździe6, która nagle wytoczyła się przede mnie znad jeziora. Specjalnie żeby być przed kimś. Droga, którą jechaliśmy, to gruntowa leśna droga przeznaczona do prędkości co najmniej 40 km/h. Pani jechała tam z prędkością 4 RAZY MNIEJSZĄ, a zjeżdżając z górki jeszcze hamowała. Mąż miał ochotę do niej podejść, bo by dał radę, ja zaś siedziałam na ogonie i wychylałam się z boku jak do wyprzedzania, ale droga nie jest tak szeroka jak na przykład autostrada do Płocic a pani jeszcze nie raczyła za bardzo się trzymać prawej strony. Dopiero na poszerzeniu drogi ją wyprzedziłam zaskakując się, że to kobieta. 50 metrów po tym manewrze musiałam się zatrzymać, bo nasza trasa dobiegła końca. Mam nadzieję, że było jej głupio. Pani była z Kartuz jakby co.

4Kiedy zaś dzidziunia spała, zebraliśmy ostatnie pół słoika jagód w tym sezonie. Jagód jest mało i pilnują ich komary. Ale my umiemy jagody pomnażać poprzez dodanie do nich mleka i cukru. Umiemy też ziemniaki pomnażać poprzez zanurzenie ich w oleju i polanie keczupem, co też zaraz Mąż mi zrobi, bo mi się należy. O! Sen dzidziuni przerwał jednak jełop z przyczepą, który jechał przez las, zatrzymał się z hukiem tuż przy wózku, cofnął się po chwili z jeszcze większym hukiem i po chwili skręcił w prawo z hukiem porównywalnym do pierwszego.

Zdjęcia są niestety coraz gorszej jakości gdyż naszemu aparatu zarysował się obiektyw, a taki zarysowany łatwo łapie tłuszcz. Obiecano mi jednak nowy aparat na urodziny. Jeszcze tylko nie całkiem wiadomo, kto będzie darczyńcą.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s