Nieszczęścia jeżdżą czołgami

DSCN0519Ostatnio na cytrynninym blogu niewiele się dzieje i ma to wiele przyczyn. Jedną z nich jest, że Cytrynna sama w sobie robi więcej w domu niż robiła niegdyś, zatem czasu na pisanie ma mniej. Inna rzecz, że wieczory się skróciły i w zasadzie tego czasu nie ma. Trzecia i najpoważniejsza z przyczyn jest taka, że prowadzimy obecnie życie umiarkowanie ciekawe i pisanie o nim byłoby nie w porządku wobec życia, które prowadziliśmy latem, a które nie zostało opisane gdyż nie było kiedy tego z robić z powodu owej nieprzerwanej wręcz ciekawości.

Zdarza się jednak, że coś bywa tak poruszające, że nie może tu nie trafić. Na przykład gdy jakies nieszczęście spotka jednego z naszych pobratyŃców. Tym razem rzecz dotyczy naszego auteczka zwanego pieszczotliwie Lanią. Auteczko od trzech latDSCN0294 stacjonuje sobie na chodniku pod przedszkolem na ulicy, przy której jesteśmy zameldowani. Skądinąd, cóż za paradoks: Mieszkamy w A, zameldowani jesteśmy w B, mamy mieszkać w C i tam robimy opłaty, zaś domem nazywamy D. Wyjątkowo specyficzny rodzaj bezdomności w stylu ‚pełno nas a jakoby nikogo nie było’.

Sto i więc Lania i nikomu nie przeszkadza. Rok temu podczas jarmarku została złośliwie obklejona włochatymi penisami, ale to był ewenement. Stoi, jeśli może to w tym samym miejscu co zawsze, z którego można wyjechać nie używając wstecznego lecz okrążając latarnię, a jeśli nie może to obok. Człowiek się cieszy, że choć mieszka przy najbardziej hałaśliwej ulicy w okolicy (są dwie hałaśliwsze, ale wystarczająco daleko by ich nie uznawać za okolicę), to auto trzyma przy najcichszej i najspokojniejszej i może spać spokojnie bez obaw, że mu benzynę spuszczą czy koła odkręcą. Aż tu nagle pewnej soboty człowiek wstaje i dowiaduje się, że niesłusznie spał spokojnie.

DSCN0301Już od dawna zanosiło się na to, że i najspokojniejsza ulica zmieni swój charakter. Postawiono bowiem na niej parkomat, a potem poinformowano mieszkańca, że aby trzymać auteczko pod domem, będzie musiał od nowego roku bulić zeta za każdy dzień! Sam parkomat jednak uczynił elitarną ulicę, na którą nie wjeżdżał nikt poza mieszkańcami i elitarnymi parafianami elitarnej parafii w niedzielne południe, ulicą jak każda. Parkowiskiem dla pijanych bywalców restauracji. A człowiek nadal spał spokojnie mimo że akurat była to trzecia Noc Kupały w roku (po czerwcowej i październikowej).

Co się stało? Jakiś jełop (mam nadzieję, że to jełop, chociaż musiałby być naprawdę fatalnym lub bardzo pijanym jełopem, żeby tak dać radę, ale jeśli zadomniemam złośliwość, to już nigdy nie zasnę spokojnie) wjechał w ludzkie auto i zniszczył je, po czym bez śladu opuścił miejsce zbrodni.

Nowe DSCN0297lusterko owszem jest, ale na drugim końcu miasta, na który jakoś trzeba dojechać. Wiadomo, że trzeba być naprawdę dobrym kierowcą żeby umieć jeździć bez lusterka i ja przejechawszy tak już 170 kilometrów udowodniłam, że jestem, ale jednak drugi koniec miasta to nie jest miejsce, w które człowiek chciałby zapuszczać się sam. Jeszcze inna rzecz, że przed pojechaniem na drugi koniec miasta należałoby zatankować na najbliższej stacji, a człowiek, choć zawsze jest tym, który nalewa, to boi się, że gdy opuści auteczko na stacji, to mu je ukradną. Naczytał się w młodości o złodziejach, potem na starość posiadł auto i drży o nie.

DSCN0292

Reklamy

2 Responses to Nieszczęścia jeżdżą czołgami

  1. Iwona says:

    Jełopy pozostaną jełopami, a mi najbardziej spodobał się opis Waszego miejsca zamieszkania! 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s