Obciach*

DSCN0284Oto krótki wpis o tym, że życie się toczy, chociaż rok się kończy. Wieczór jak co dzień z tą różnicą, że Mąż w domu a chipsy szeleszczą. Znaczy chipsy chrupią, a ich aluminiowa torebka szeleści. Zaraz poleje się i sok pomarańczowy, bo Ursus-Kursus (bo kursuje) chyba już akceptuje cytrusy. A nawet jeśli nie akceptuje cytrusów, to sok z kartonu przełknie. Problem jest taki, że dobre chipsy zaraz wyjdą i zostaną tylko chipsy Męża.

To, że życie się toczy, jest określeniem nieco przesadzonym. Życie się popycha do przodu. Wtacza niczym kamień Syzyfa po schodach na trzecie piętro. Szuramy z siatkami z Biedronki raz po raz a końca nie widać. W siatkach z Biedronki nosimy nasze książki i jest to szalenie praktyczne, bo nie trzeba od razu wypakowywać. Ponadto nośność takiej siatki to w sam raz nośność jednej ręki. Podłoga w pokoju dzieci już się niemal pokryła siatkami z Biedronki, a jeszcze nie ruszyliśmy na przykład biblioteczki naszej głównej. W planach na jutro jest chyba w zasadzie przeniesienie tejże biblioteczki i jeszcze opróżnienie kilku innych mebli. Są to plany ambitne i oby nie padało, bo księgozbiór wilgoć złapie.

DSCN0764Z ruchliwością u nas lepiej niż wcześniej, bo ruszamy się po tych schodach. Ruszać zaczęły się także te z dzieci, które do tej pory się nie ruszały. Ze zdrowiem za to gorzej. Plecy Cytrynny (tak, te słynne plecy z żelaza, które zaraz po porodzie były jak nowe) popsuły się i bolą każdego dnia. Głowa też boli każdego dnia i Cytrynna, która zawsze była niekawowa, codziennie spija jeden kubeczek kawy o zabitym smaku. Podobno jest to wyjątkowo dobra kawa, jak więc smakuje kawa niedobra? Na domiar złego doszło do zapalenia piersi. Nie wiadomo, czy na skutek ugryzienia, czy na skutek skręcania szafki, która była trudna i nadwyrężyła mięśnie wszystkich kończyn, czy może od pchania wózka przez zaspy. Szczęściem odwilż trwa.

A niedługo być może wpis o Świętach, które były nietypowe. A być może wpisu nie będzie, bo jest co robić. Jeśli będzie to będzie świadczyło o tym, że choroba.

Dzieci mają się dobrze, bo o nie dbamy. Poza tym internet nie zapomina, więc o dzieciach lepiej nie pisać za bardzo. To jeszcze ze dwa zdania o Mężu. Mąż może powiedzieć coś o każdej książce, którą posiada. Gdyby każdej książce, która posiada poświęcił jedno zdanie a wypowiedzenie zdania trwało 5 sekund, to mówiłby przez tydzień. Ile książek ma Mąż? Ponadto Mężowi rozpadły się niespełna 3-miesięczne buty, na gwarancji jeszcze. Od dawna wyciągał z nich kamienie aż tu nagle okazało się, że pod wkładką jest szlam, a pod szlamem dziura na wylot. Obskurna sprawa. Nikt nie chce tego dotknąć, a przecież trzeba nie tylko dotknąć, ale i oczyścić i oddać w reklamację. Wszak nie Męża wina, że mu się buty rozpadły.

Na tym kończę. Ślad życia jak byk (to znaczy ślad jak byk, nie do przeoczenia, życia do byka bym nie porównała). Idę sobie z Mężem (i)grać w Carcassonne.

*Tytułowy obciach to oczywiście spędzanie Sylwestra w domu. Ludzie w luksusowym apartamencie naprzeciwko też go spędzają w domu, ale jest ich dużo i tańczą na balkonie. Nas jest mało i nie mamy balkonu. Nie mamy nawet żyrandola, bo już poszedł. To dopiero obciach!

Reklamy

One Response to Obciach*

  1. Maurycy Teo says:

    Przyłączamy się do wspólnego obciachowego spędzania. Idę otworzyć Carcassonne.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s