Wpis o tym

DSCN9926Mówię Wam, żenada! Ja się tu staram a on mi o zachowywaniu taktu mówi! Od 11 czerwca nie byłam u kosmetyczki. 12 czerwca urodził się mój młodszy syn. A do kosmetyczki akurat chodzić powinnam, bo jestem wyblakła jak pasztet i obecnie tylko dlatego nikt mnie nie wytyka na ulicy palcyma, bo mam kolorowe okulary. Próbowałam kiedyś w ramach oszczędności sama robić hennę, ale ja akurat mam dwie lewe ręce i to źle wyglądało. I to na twarzy wyglądało.

No więc tego, mamy w poniedziałek rocznicę ślubu. Kupiliśmy sobie z tej okazji Mszę za dwójkę naszych ślubnych dzieci i za nasz związeczek w naszej parafii dominikanów.

SZE_9607No i dalej tego, wczoraj wrócił Mąż do domu wcześniej, bo goście przyszli. Musieliśmy schować książkę „Sen o Warszawie” na wszelki wypadek, bo raz nie schowaliśmy i inni goście wybiegli po godzinie, chyba zgorszeni. Wczorajsi goście może by się  tak nie zgorszyli, ale kto ich tam wie. Jak ktoś lubi swoje miasto, to go do Warszawy nie ciągnie. Ale nie o gościach tu i teraz tylko o tym Mężu co to wcześniej wrócił. Mąż mył sobie akurat kubeczek, bo mamy tak mało kubeczków*, że na ogół wszystkie są brudne. I wtedy zadzwonił telefon. A miał dzwonić gość, bo mieliśmy zepsuty domofon, gdyż sobie go wraz z Tatą popsuliśmy i wczoraj akurat nie działał. Mąż kazał odebrać i ja odebrałam, chociaż był to telefon tego Męża. Dzwoniła akurat Justyna. Gdy Mąż usłyszał, że to nie gość, wyrwał mi telefon i wybiegł z domu, rozumiecie? Ja nie rozumiem. Pewnikiem zwykle o tej porze Mąż jest w pracy, cokolwiek to znaczy (chłe chłe) i Justyna może sobie dzwonić bez takich problemów. Tylko po co mi się przedstawiła?

SZE_9638No więc tego, ja się tu staram. Umówiłam się dziś na tą hennę. Załatwiłam opiekę do dwójki dzieci i umówiłam się. Dziś się umówiłam, ale na piąteczek. Mówię mu o tym, bo przecież to, że przestanę wyglądać jak pasztet to nie niespodzianka żadna. A on mi wtedy mówi, żebym odwołała. Wąż wylazł z kieszeni i przemawia przez chłopa chyba.

Dobra, emocje podgrzane, pewno zgrzytacie zębami ze zbudowanej misternie intrygi i nerwowo przebieracie nogami z napięcia. Teraz czas odsłonić karty i poprowadzić opowiadanie do końca. Ta Justyna jak zadzwoniła, to zanim mi wyrwał telefon, zdążyła dodać, że jest Justyną ze studia Feniks. Postanowiłam taktownie nie sprawdzać co to za studio żeby ocalić tą niespodziankę. No i jak mi kazał odwołać hennę to się domyśliłam, bo nie jestem aż tak głupia. Znaczy nie jestem wcale głupia. Tylko trochę otumaniona, bo śpię mniej niż bym chciała. Jak szłam za mąż, to malowała mnie Justyna do tego ślubu właśnie. I to było tam gdzie teraz jest studio Feniks. Tylko nazywało się inaczej. Ot, cała historia. I widzicie, chłop wcale nie ma węża w kieszeni. Ma gest, o! Trzeba korzystać. Spytam, czy i fryzjera mi ufunduje…

*Mamy konkretnie tylko 4 kubeczki, gdyż reszta jeszcze się tu za nami nie sprowadziła.

Reklamy

5 Responses to Wpis o tym

  1. Joanna Krzak says:

    ❤ o jojoju jak pięknie 🙂 Brawo dla męża! i Ciebie też.

  2. Droga Cytrynno, mam nadzieję, że nie odbierzesz tego mojego komentarza tu jako klasycznego „rewanżyku”. Jak ktoś coś u mnie piśnie, to zawsze wchodzę, żeby zobaczyć kto zacz, zwłaszcza jak ktoś umie rozpoznać „Wuja Oswalda” po brązowej okładce bez napisów! I weszłam i przeczytałam już sporo, choć na szczęście sporo jeszcze przede mną i jestem absolutnie zakochana w Twoich przygodach (bo przygodami trzeba je chyba nazwać) i tym, jak je opisujesz. A już najbardziej jestem zakochana w Twoich tagach. 😀 Także tego… pozostawiam Cię (ale chwilowo tylko) z tymi komplementami, a sama do wieczora zastanawiać się będę jak to się przykro życie układa, że nie udało mi się Ciebie poznać wcześniej.

    • cytrynna says:

      Bardzo się cieszę, że to nie typowy rewanżyk, a jeszcze bardziej się cieszę, że Ci się u mnie spodobało. Blog jest bardzo niszowy i obecnie wyłącznie sentymentalny, a jeśli gdzieś coś komentowałam, to na ogół jako Cytrynna z blogspota (mój drugi, martwy już blog), więc reklamy sobie nie zrobiłam. Bardzo bym chciała jeszcze u Ciebie o blw pokomentować, ale to innym dniem, bo jednym palcem z dwójką dzieci na sobie to nie za bardzo.

      • Być może to już stalking, ale nawet na tamten drugi blog zajrzałam, tak byłam spragniona jeszcze większej ilości informacji. 🙂 I odnalazłam w Tobie duszę tak pokrewną jak to tylko możliwe, która też tylko w poniedziałki uderza do Pizzy Hut, bo ją uwielbia, ale bez przesady z tymi cenami. 😀

      • cytrynna says:

        Tak! Ja tak samo:)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s