Karkówka z grilla

DSCN0124Najbardziej lubię wpisy o dzisiaju, są takie soczyste i ociekają szczegółami niczym dobrze wytopiona karkóweczka na grillu. A grilla akurat byśmy chcieli w najbliższy weekend. Wracając jednak do szczególastych wpisów o dzisiaju, to one są takie iście pamiętniczkowe i przez to przypominają mi o młodości kiedy to pisałam pamiętniczki. Mam ponad 20 tomów i każdy ma ładną okładkę. Teraz już jestem stara i muszę łapać się wszystkiego, co mi o młodości przypomina. Nie wiem kiedy to nastąpiło, że zaczęłam myśleć o sobie jako o starej, wszak zapytana o wiek, muszę zawsze policzyć. Ja naprawdę nie znam odpowiedzi na pytanie ile mam lat! Bronię twardo też takich bastionów młodości jak długie włosy. Masa roboty z nimi i efekt też marny, ale od zawsze myślałam, że obcięcie włosów to takie przyznanie się do starości. Moja ulubiona ciocia na przykład obcięła włosy na chłopaka gdy miałam kilka lat i była tym chłopakiem aż jej dzieci całkiem urosły. Skoro mowa o obcinaniu włosów na chłopaka, to mam dwie traumy z tym związane. Pierwsza dotyczy mojego pierwszego obcięcia włosów w życiu. Chodziłam wówczas do przedszkola i miałam kręcone loczki. Wyglądałam jak aniołek i gdyby ktoś mi wtedy dał złoto-srebrną suknię, o której marzyłam, to mogłabym wygrać konkurs na miss. Pewnego dnia zabrali mnie do fryzjera, posadzili na desce położonej na podłokietnikach żebym była wyżej i obcięli na „pana kamerzystę”, krótko z przodu, długo z tyłu. Tamtego dnia moje cudne loczki przestały się kręcić. No i zostałam panem kamerzystą. Mało tego, następnego dnia pani Bożenka albo inna pani spytała- „a co to za nowy chłopczyk?”

IMG_0037 (2)

Cyrograf na drugą traumę podpisałam sama swoją nieświadomą ręką. Byłam wówczas w szóstej klasie i spędzałam sylwestra z rodzicami i ich znajomymi. Jedna znajoma miała fryzurę na chłopaka, ale już taką normalną, wszędzie krótko. Miała też jasne włosy jak ja. Moja własna rodzona mama powiedziała wówczas, że ona tak ładnie wygląda i ja jestem podobna, IMG_0026to też będę ładnie wyglądać. Miałam 12 lat i moja 12-letnia niewinność chciała ładnie wyglądać i podobać się. Efekt był opłakany. Tym opłakańszy, że jeszcze kilka razy fryzura była wyrównywana i poprawiana na jeszcze bardziej męsko. Na koloniach w wakacje owego roku wciąż byłam chłopakiem. Ponad pół roku w nieswojej płci w czasach gdy nie było to nawet modne!

OŚWIADCZENIE: Mąż, który śledzi fejsbuka bardziej ode mnie, powiedział właśnie, że Lolinka obcięła włosy. Mojej uwadze to umknęło i żadne słowo w tym wpisie nie jest obelgą pod Jej adresem, a jedynie pamiętniczkowym spisem traum i przemysleń. Lolinka korzystnie wygląda w nowej fryzurze. Poza tym nie ma fryzury na chłopaka, więc Mąż niesłusznie się zmartwił.

DSCN0094Innym bastionem młodości, którego bardzo strzegę, jest czytanie książek o dzieciach w naszym wieku, czyli na przykład Norweski dziennik, na przykład Klasa pani Czajki, na przykład Harry Potter, na przykład Przygody Trzech Detektywów. Zabawne jest, że chociaż są to dzieci w wieku nas obojga, to ja je czytam na głos jak mamusia.

Długie i krótkie włosy nijak mają się do dzisiaj. Sponsorem dzisiejszych atrakcji jest Ursus we własnej osobie. O szóstej czasu urzędowego ogłosił, że wstaje. Nie wiadomo, czy to przez to, że w jego salonie wciąż nie ma rolet (są tylko zasłony), czy przez to, że po nocnej pobudce zgasiłam nianię i kiedy Ursus przemówił, był już rozbudzony. Niania jednak pozwala usłyszeć pierwszy kwęk i pobiec zanim nastąpi drugi. Ja ją oczywiście zgasiłam w dobrej wierze, bo nie chciałam żeby pikała Mężowi. Mąż jest w ciężkiej sytuacji, bo pracuje obecnie nad dokładnie 10-oma projektami i wszystkie są pilne, więc najważniejsze na świecie jest jego wyspanie się. Niewyspany Mąż mógłby w ogóle nie pojawiać się w pracy, bo by nie popracował. Każdy dzień roboczy jest na wagę złota, gdyż od napisania doktoratu w terminie zależy WSZYSTKO. Na blogu jest zabawnie i nie widać, że to nie hiperbola. Naprawdę wszystko i naprawdę 10 projektów.

DSCN0072Niedawno Mama poprosiła nas żebyśmy pojechali do Leklerka, bo tam czeka na nią zamówienie*. Gdy o Leklerku usłyszał nasz starszy syn, również się napalił, bo do Leklerka jeżdżę z nim po dentyście i on lubi. Ponadto do Leklerka jeździmy co roku 9 marca (tu i tu) na prymulki, a w tym roku nie byliśmy, bo 9 marca był poniedziałkiem (czyli dniem roboczym), a poprzedzający go weekend był bardzo pogodny i ciepły i spędziliśmy go na wsi. Więc gdy złożyło się, że trwa jeszcze marzec, że Mama poprosiła i że Mąż nie może pracować, bo jest kaputt a do tego świeciła ładna pogoda, to do Leklerka wybraliśmy się  dziś właśnie. Kupiono mi tam cały róg obfitości herbat, bo Leklerk ma najlepsze ceny, a jest zupełnie nie po drodze oraz prymulki dla naszych kobiet jak co roku na dzień kobiet. W Leklerku Ursus zgubił zabawkę wartą dyszkę albo i półtorej. Przeszliśmy się po sklepie w poszukiwaniu, ale bez efektu. Powiedziano wówczas dzieciakowi, że sobie grabi i tak się stłamsił, że zasnął w trakcie 3-minutowej podróży z Leklerka nad morze, bo potem byliśmy nad morzem właśnie. Nie przeszkodziło nam to jednak w nakarmieniu go- wiadomo, matka karmiąca wywala cyce wymiona do pasa i karmi jak krowa. Sami popatrzcie. W tle widać oczywiście zgorszoną opinię publiczną.

DSCN0047
DSCN0126Znad morza pojechaliśmy do ulubionej restauracji. Przegapiłam wjazd, bo zagapiłam się na reklamę. Jestem zdania, że jeśli na mnie lubiącą pizzę tak działa jej widok, to na statystycznego chłopa lubiącego nagość, nagość przy drodze też podziała i jeśli ograniczy się tylko do przegapienia jakiegoś wjazdu, to pół biedy. Bo z drugiej strony plakatu była reklama agencji takiej jednej. Mąż mówi, że dosadna była ta reklama. Ulubioną pizzę wzięliśmy na wynos, zawinęliśmy w kurtki tych, którzy mieli duże kurtki i powieźliśmy ze sobą do pracy Męża. Tam pizzę zjedliśmy, zwiedziliśmy piętra i zostawiwszy go tam samego z jego dużym laptopem i ciężkim plecakiem, wróciliśmy do domu.

DSCN0084Jeszcze z samego rana postanowiono, że mały Ursus, który nagle przestał odróżniać dzień od nocy, pójdzie spać do komórki pod schodami jak Harry Potter. Oczywiście tylko do czasu pojawienia się rolet, bo jaki mógłby być inny moment stopu? Mamy taką komórkę i ona ma przyzwoity gabaryt i zero światła (tylko schody nad komórką nie są nasze). Komórka jest tym pomieszczeniem, które miało zostać uprzątnięte dopiero wtedy gdy porządek zapanuje już wszędzie (czyli być może nigdy). Na razie jest tam wszystko. Jednak morze łagodzi obyczaje i dzieciak dostał drugą szansę. Nikt go dziś nie wypędza do komórki pod nie naszymi schodami. Może te rolety przyjdą zanim uroczy Ursus sprawi, że widoki na przyszłość przestaną być urocze?

*nie w Leklerku to zamówienie, tylko w sklepie meblowym nad Leklerkiem, ale my lubimy całą Galerię przymorze nazywać Leklerkiem i nikt nam nie zabroni.

DSCN0127

Reklamy

3 Responses to Karkówka z grilla

  1. Bardzo sprytnie mi to wyszło, bo ten jakże przyjemny wpis przeczytałam po raz pierwszy rano, ale że nie miałam czasu strzelić komcia, to mogłam przeczytać raz jeszcze. A że wpisów jest zawrotna ilość, bo aż dwa, to bardzo mi się poprawił humor w ten kiepski raczej wieczór, choć przyznam szczerze, że nie załapałam z tymi dziećmi w naszym wieku. 😦 Harrego jednak też uwielbiam, więc akapit nie był do końca stracony. Widzę jednak, że poniedziałek bardzo udany, bo Pizza Hut zaliczona. U mnie też! Powiem Ci, że czasami pozwalamy sobie na finansową swawolę i w poniedziałki kupujemy aż dwie pizze, bo lubimy z mężem różne. Nie jest to jednak aż takie marnotrawstwo, bo oczywiście całej nie zjadamy i pół zostaje na obiad we wtorek, więc nie trzeba nic już robić. Ale ostatnio wzięliśmy jedną i państwo w pizzerii byli tacy mili, że podzielili nam ją na pół i moje pół to był ulubiony texas, który nie ma w bazie sosu pomidorowego (a super supreme męża ma!), uważam taki równy podział za prawdziwy wyczyn i tym bardziej jeszcze lubię Pizzę Hut.
    I Leklerka też znam! U mnie w Toruniu to jeden z najtańszych sklepów i akurat u mnie po drodze do domu. Tylko ja na niego mówię Minimal, bo kiedyś to był Minimal, potem zamienili go na Billę, a dopiero potem na Leklerka, ale w nomenklaturze Minimal został na zawsze.

    • cytrynna says:

      Rzeczywiście nie wyjaśniłam, kim są dzieci w naszym wieku. Pojęciem operujemy na co dzień tak nieustannie, że nie pomyślałam, że to może być niezrozumiałe. Rzecz w tym, że czujemy się mentalnie nastolatami, lubimy muzykę z czasów swego nastolęctwa i książki o nastolatkach są tym, co nas przyciąga.

      W kwestii pizzy, to my swoją jedliśmy we wtorek, bo, przynajmniej u nas, we wtorek jest joker i można po poniedziałkowemu. I zawsze bierzemy pół na pół, ale nie dlatego, że lubimy inne, lecz dlatego żeby każdy miał różnorodnie. I na ogół wybieramy dwa najdroższe smaki, ale nie dlatego, że są najdroższe, tylko taki wysublimowany gust smakowy mamy:) Mój Mąż lubi pizzę odgrzewaną, ale dla mnie nawet Pizza Hut po odgrzaniu nie daje rady.
      Miło mi było przeczytać o Billi, bo u nas też kiedyś była Billa, a było to w późnych latach 90-tych, w czasach wielkiej beztroski. Nawet potrafię sobie ten żółto czerwony napis wyobrazić jeszcze. I w ogóle to lubię komcie, na które można odpowiadać.

      • Doskonale rozumiem to uczucie, gdyż ja też mentalnie i upodobaniowo pozostałam nastolatką i bardzo wątpię, że sytuacja ta się kiedyś zmieni.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s