Smuteczek i załamcia

DSCN0019Miało być tak, że Mąż po drodze z pracy kupi w KFC kubełek jakiegoś mięsa w promocji za 14,95. Napaliłam się bardzo. Nawet podreptałam po sos Barbaki do tego mięsa. Bo w całym kubełku byłyby dwie polędwiczki dla mnie. Potem się zasmuciłam, bo okazało się, że KFC do 23 tylko czynne i Mąż by nie zdążył*, ale potem się ucieszyłam bo wedle innych danych KFC czynne do późnej nocy. I już miałam smaczny tytuł wpisu „Bon appetit”, gdy okazało się, że promocja skończyła się w zeszły wtorek i Mąż tego mięsa do domu nie przyniesie. Taka tragedia osobistego żołądka na koniec takiego udanego dnia, który gdyby nie ta klęska, byłby przecież dniem wartym wpisu, a tak mimo udanej większości jest li i jedynie dniem wartym biadolenia.

Bardzo udany był dzień. Żadne dziecko mnie nie zdenerwowało po cichu ani głośno przez cały dzień aż do wieczora, kiedy to Ursus wysypał jedną porcję proszku do prania z szafki na podłogę, za co został nazwany urwisem i umyto mu ręce. I jeszcze ten Ursus raz zdjął czapkę z głowy i rzucił nią o ziemię z całej pety. Został za to surowo ukaranyDSCN0006 założeniem czapki i zawiązaniem jej pod brodą. Oba dziecka były dziś tak bardzo w porządku, że pozwolono im później się położyć. W Ikejce byliśmy, bo starszak powiedział, że ma ochotę. To byliśmy. Też miałam ochotę, bo obok Ikejki jest Piotr i Paweł. Koło domu też mamy Piotra i Pawła, ale nie mają w nim tego pysznego wędzonego serka, który wczoraj koło Ikejki kupiłam. Starszak bawił się w Ikejce na tym placu zabaw, który jest tylko dla dzieci i gdzie rodzice nie mają wstępu. Nieśmiało też dziś otworzyłam kartonik z Arosa (uhuhu, taki kartonik 74 litry raptem, jakieś 34 urocze pozycje wybrane z setek chcianych) , który od tygodnia oddziela strefę butów od reszty przedpokoju** i wyjęłam pierwszą z brzegu książkę, czyli DSCN0003Księgę dźwięków i obu dzieciom bardzo się podoba. A po tej Ikejce byliśmy też w Smyku, gdzie też było fajnie. Aż żałowałam, że nie mam aparatu i nie mogę sfocić jaką dobrą mamusią jestem dla tych moich dzieci, że im takie atrakcje bez okazji. W międzyczasie przewoziliśmy też moją mamę i zostawiła nam w aucie siateczkę z pieczywem. A jadąc z tą moją mamą odkryłam zupełnie nową innowacyjną metodę ominięcia korka w godzinie szczytu. I spacerek z rowerkiem też zmieściliśmy w tym dniu i to przed deszczem jeszcze. A wracając do tej siateczki z pieczywem, to na koniec dnia okazało się, że było w niej też ciasteczko orkiszowe z bezą. Nie przeszkadza mi zupełnie, że takie orkiszowe ono. Pyszne jest. To znaczy było. A tą moją mamę to powieźliśmy na odbiór osobisty książki z allegro, bo po co płacić dyszkę za przesyłkę w obrębie tego samego miasta jak ma się takie fajne auto i zna drogi niczym taksiarz przed erą gpsów? Mama oczywiście zabuliła tą dyszkę, to ja ją mam w suchym na cukierki czy inne herbatki***. I na tym odbiorze osobistym to był też plac zabaw, bardzo udany i dobrze wyposażony w zabawki, na pewno tam wrócimy poza deszczem. A jeszcze w jakimś innym międzyczasie kupiliśmy ten sos Barbaki, bo miał być potrzebny na wieczór, a tak to przyda się dopiero na grillu  w sezonie.DSCN0013

I oto nadchodzi Mąż. Z pustymi rękami idzie, a ja obiadku nie mam, bo on miał zapewnić. Brzuszki burczą i chciałyby mięska. Ale jutro to sobie upiekę ziemniaczki z czosnkiem, suszonym pomidorem i bakłażanem. I nie zazdroszczę nikomu kto jadł dzisiaj pizzę, o! Choćby i najlepszą.

*Nie ma tu żadnej przesady, Mąż wraca z pracy o 23 z hakiem po 12 godzinach pracy i 2 godzinach dojazdu. To dlatego mogę do Was wieczorami pisać, bo jako ta Penelopa czekam…

**Kawałek przedpokoju jest w kafelkach (ślicznych), a reszta w drewnie. Na kafelkach zostawiamy buty i Ursus ma zakaz tam wchodzić, ale zamiast rodzica przestrzeganie zakazu egzekwuje tarasujący przejście karton.

***Trudno powiedzieć czy w suchym, bo padało dziś. I nie całą dyszkę, bo jednak koszt paliwa ileś tam od niej odejmuje.

Reklamy

4 Responses to Smuteczek i załamcia

  1. zuziaszulist says:

    Wybór „Księgi dźwięków” pochwalam i zazdroszczę co następuję:
    – kartonika z Arosa (co tam masz jeszcze? pokaż!). O jak zazdroszczę!!!
    – Ikei w pobliżu. Ja bym codziennie chodziła na hot dogi!
    – ziemniaczków/ciasteczka orkiszowego, bom głodna okrutnie. A najbardziej to sobie samej tej pizzy sprzed dwóch dni zazdroszczę, bo ja bym mogła pizzę codziennie i nigdy by mi się nie znudziło.
    Moje dziecko potrafi zrzucić nawet czapkę zawiązaną na trzy supły. 😦

    • cytrynna says:

      -zawartość kartonika pokażę kiedyś, jak go wypakuję. Na razie:
      a)nie mam śmiałości tak sobie wszystko na raz wyciągać
      b)nie mam miejsca na to co wyjmę. Trzeba kolejną ścianę przeznaczyć.
      c)potrzebuję tej lub innej zawartości by trzymała kartonik na miejscu
      -z Ikejką też nie jest tak kolorowo, bo to jednak ponad 10km i głupio tak zadek wozić na przyjemności gdy Mąż, który też lubi, zasuwa w pracy. A te hot-dogi dla mnie za tanie, swego czasu mi obrzydzono za tanie hot dogi i teraz tylko frytki jem gdy reszta rodziny hot dogami się zajada.
      -tamtej pizzy to i ja zazdroszczę niemożebnie, bo też mogłabym codziennie i też znów nie fair wobec Męża by to było. Ale mam nową metodę wypieku ziemniaczków, które mogą udawać frykas i już nigdy nie będę głodna!

      A Ursusowi zacieśniłam więzy czapki i teraz jest bezradny. Ale wciąż walczy!

      • Maslany Maz says:

        To tak, jakby Maz ciemiezyl, a przeciez nie ciemieze. To, ze siedze teraz w sobote w pracy, nie znaczy Misiu moja, ze nie mozesz zabrac calego przychowku do Ikejki na tanie jedzenie i herbatka gratis! Dbaj o Twoja forme Zono, bo bedzie Ci potrzebna wieczorem.
        (bez polskich liter, bo przy takim komputerze teraz siedze)

      • cytrynna says:

        Herbatka gratis to tylko w dzień powszedni, ponadto w Ikejce dziś tłoczek, a poza tym wszystkim to zabranie przychówku implikuje, że przychówek pójdzie później spać, więc jest dylemacik czy wybywać i mieć fajnie, czy zostać w domu, położyć wcześnie i też mieć fajnie. Gdybyś tak, o Mężu, kazał mi pojechać gdzieś po jakąś najmarniejszą i najtańszą miseczkę, to bym musiała i dylemacik zniknąłby. Poza tym ja przecież nie z ciemiężenia tylko z lojalności taka fajna jestem.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s