M jak Majówka

DSCN0532Jak czytelnikom minęła majówka? Nam udało się ją spędzić poza domem i to w cenie zaledwie 16 złotych za łóżko, drugie gratis. Ekstra, co nie? Gorzej, że w sumie to na terenie tego samego miasta. Ale ładnie, zielono za oknami było. I pogoda też niczego sobie. Trochę padało, ale trochę świeciło słońce, trochę było ciepło, a trochę mniej ciepło, ale nigdy zimno. Idealna pogoda na grilla, w dodatku biskup dał dyspensę a my mieliśmy sos barbaki po tym jak w KFC skończyła się promocja tuż przed naszym (czyli w sumie Męża) nosem. I goście fajni też mogli być.

Ale jednak z dyspensy nie skorzystaliśmy. I grilla też nie było. Tylko sosu udało się użyć, ale w warunkach domowych. W ogóle jakoś tak byliśmy razem, ale osobno. Szczerze mówiąc, to w kategorii majówka ta była chyba najgorsza. Ale to dlatego, że w 2013 było szałowo, a rok temu leżałam na kołdrze na pomoście i czytałam na głos Norweski Dziennik i NIC nie musiałam. Jeśli zaś chodzi o wcześniejsze majówki, to pisałam już kiedyś, że przed 2013 majówek nie było. DSCN0657Więc próg był wysoki i nietrudno majówce być najgorszą.

Co więc się działo, że było tak grubo i gdzie byliśmy? Byliśmy w szpitalu zakaźnym, gdzie nasz odwodniony Stanisław zażywał kroplówkę za kroplówką, bo się biedaczysko odwodniło i chciało dalej odwadniać, bo ma siłę woli silniejszą od woli życia.

Chciałam napisać ze szczegółami jak to się całorodzinnie bawiliśmy w rotawirus, ale słowa ‚biegunka’ i ‚wymioty’, których musiałabym użyć wielokrotnie, jakoś tak zabijają całą poezję. Chętnie bym napisała jak to wezwany do domu za prawie dwudniową pensję Męża lekarz dał antybiotyk ‚na zęby’ na wszelki wypadek, ale tu z kolei nie ma po co. Dla kontrastu należy pochwalić panią doktor z przychodni, bo to dobra pani doktor.

W wielkim skrócie: Stanisław spędził 3 dni w szpitalu. Jego młodszy brat, który też chorował, nie musiał iść do szpitala, bo pił mleko matki. Młodszy brat ma 11 miesięcy. Mówi się, że rotawirus szczególnie niebezpiecznym jest dla niemowląt 6-24, ale jednak nie. Jednak dla 4-latka bardziej jeśli akurat jest uparty.

DSCN0583Jeśli chodzi o noce, które starszak spędził poza domem, to głupi był ten, kto sądził, że wyśpi się. Pierwszej nocy młodszy brat spał od piątej do trochę po siódmej Z PRZERWĄ koło szóstej. A przedtem oglądaliśmy wschód słońca nad miastem i inne takie. Drugiej nocy młodszy brat budził się wiele razy, a moja zmiana w szpitalu zaczynała się o ósmej*. Zaś trzeciej nocy podobnie z tą różnicą, że moja zmiana zaczynała się już o siódmej**.

W niedzielę starszak obiecał pani doktor, że będzie pił i jadł i poszliśmy do domu. Generalnie to moim zdaniem było mu w tym szpitalu nieźle, bo nikt mu nie zabierał zabawek, nikt nawet nie podchodził do jego zabawek i nie sprawdzał, czy go to zdenerwuje. Każdy, kto przy nim był, miał dla niego masę czasu, bo nie trzeba było przygotowywać jedzenia ani sprzątać ani opiekować się nikim innym. DSCN0665Ale drażnił go wenflon. I chyba najbardziej ze wszystkiego to bał się, że brat przebywa w „jego” pokoju a on tego nie kontroluje.

A jak już wróciliśmy do domu, to w skrzynce była taka ulotka z Telepizzy. A mamy do Telepizzy sentyment, bo w czasach gdy Mąż chorował na strach przed końcem świata i wrzody (ale o wrzodach jeszcze nie wiedzieliśmy), to zwykliśmy chodzić całorodzinnie do Telepizzy w poniedziałki na tanie pizze jednoskładnikowe. Urocze małe Stasio wchodziło za ladę a pani pizzermanka tak go lubiła, że  wychodziła do sklepu po mleczną kanapkę dla niego (której jednak mu nie dawaliśmy, bo był malutki i dawał sobie nie dawać). I myśl o wieczornym zamówieniu jadła do domu pokolorowała nam całe popołudnie. Nadmienię jeszcze, że byłam tak zmęczona, że ledwo powłóczyłam nogami i godzinę siedziałam nad ulotką zastanawiając się jaki smaczek będzie najlepszy. Bo Mąż to nie wiedzieć czemu preferuje hawajską.

DSCN0577Był to pierwszy raz gdy zamówiliśmy pizzę do domu. Poszłam spać, bo miała przyjechać za półtorej godziny. Chyba przyjechała szybciej, bom się nie wyspała. Ale przyjechała jakby inna od zamówionej. Jakaś taka z ogórkiem i sosem musztardowym. Fuj! Nazywała się Bawarska, czyli jakby tak podobnie do Hot Habanas (podobnie?), którą zamówiliśmy. Mąż zadzwonił w sprawie tej pomyłki i obiecali przysłać właściwą. Znowu poszłam spać, a nowa pizza przyjechała zanim wystygła porzucona przeze mnie herbata! Ta nowa była pyszna. Mimo że z ananasem. A nawet właśnie dlatego, że z ananasem.

A wczoraj Mąż zachorował. I leżał. I nie miał na nic siły. I trzeba było mu podawać picie. I jedzenie. I piżamki zmieniać. I tak już dwa dni. Jego choroba jest bardzo niekorzystna, bo Mąż pisze doktorat. Jeszcze nie zaczął, ale za dwa tygodnie kończy. I czas leci i licznik bije.

DSCN0647Jeśli chodzi o Stasiaczka, to szpital uczynił go bardzo szczęśliwym. Gęba się dzieciakowi śmieje od samego bycia w domu. On już nawet nie pamięta, co go bolało i nie chce respektować lekko strawnej diety. I rowerka się domaga całkiem skutecznie. A w szpitalnej telewizji widział dziesiątki razy reklamę Voltaren żelu i teraz domaga się (nieskutecznie) żelek Voltaren. Że niby do żucia. I za tak zwane Chiny ludowe nie chce skumać, dlaczego nie może iść do babci. Obie miejscowe babcie akurat przechorowują jego chorobę.

A jeśli chodzi o mnie, bo na pewno każdy chce wiedzieć, to padam na RYJ, ale pranie samo się nie powiesi, a zakupy same do domu nie przyniosą. I śmieci same nie wyrzucą. Nic samo się nie zrobi. Jeśli zaś chodzi o moje odczucia, to od dwóch tygodni cierpię na ból połowy szczęki, bo chyba umarł mi trzeci już ząb. Nie mogę pić gorącej herbatki, która na co dzień daje mi tak wiele radości. Umówiłam się do dentysty na za trzy dni, ale mam obawy, DSCN0584czy w owym terminie opuszczę miasto, bo mój dentysta jest za miastem (i jest najlepszy), gdyż litościwie nam panujący prezydent Bul przybywa do miasta po raz ostatni w tej funkcji i przywozi ze sobą dużo innych prezydentów. I może być ich tyle, że zakorkują miasto. A my akurat jako ta elita mieszkamy w samym centrum wszystkich wydarzeń.

Pytanie polityczne do czytelników: czy podczas ciszy wyborczej wolno puszczać piosenkę o torbie pełnej prezentów i buziaczkach? A można mieć taki dzwoneczek w swoim smartfonku? Albo czy wolno pytać na stronach internetowych o zgodę na cookies? I czy z tą zgodą to się nie reklamuje dwóch kandydatów na raz?

A żeby nie kończyć tak politycznie, to jeszcze przytoczę taki kawał, który krąży u nas po kuluarach:
DSCN0650Wchodzi Hajnid (high need baby) z bratem do sklepu i mówi, że chciałby wszystko. Brat mówi, że chciałby malutką piłeczkę za zeta. Wychodzi Hajnid ze sklepu z wielką torbą z wieloma rzeczami i brat z niczym (albo bez niczego) . Kto jest bardziej pokrzywdzony? Oczywiście Hajnid, bo wartość tego, czego nie dostał, znacznie przewyższa wartość tego, czego nie dostał brat.

*Wstałam wówczas o 7:41 z powodu zaspania. O 7:45 byłam w samochodzie, a o 7:53 pod szpitalem.

**Jako matka dwójki dzieci musiałam się rozdwoić, bo każde chciało ze mną być, a nie mogły być ze sobą.

DSCN0648Mąż z pizzą.

Elementy stylizacji:

-koszulka House z outletu za 5 złotych, dla lepszej stylówy założona tył do przodu i na lewą stronę

-okulary – sklejone taśmą przez żonę

-fryzura- przycięta nieudolnie przez żonę bo wchodziła do oczu i uszu (fryzura wchodziła, nie żona)

Reklamy

2 Responses to M jak Majówka

  1. zuziaszulist says:

    Urzekła mnie stylizacja Męża przede wszystkim dlatego że sama mam na sobie zazwyczaj podobną i nawet mąż (mój, dla rozróżnienia pisany małą literą) mi dzisiaj włosy obcinał, bo ja bardzo nie lubię chodzić do fryzjera i na dodatek szkoda mi 25 złotych, skoro mogę mieć za to książkę albo i dwie, jeśli dla dzieci. U mnie grill był i kiełbasa była, a byłaby nawet, gdyby dyspensy nie było. Ciekawa jestem swoją drogą co z Mężem sądzicie o tym, że jakiś gościu daje dyspensę, skąd on wie, że Pan Bóg się nie pogniewa za to mięso???? Róża nawet zjadła taki wielki kawał kiełbachy! Przykro mi, że u Was nie było aż tak wesoło, jednak wszystko dobre, co się dobrze kończy. Rozumiem tez już skąd ta Telepizza, nawet bym sobie zjadła, ale nie taką z ogórkami, bo to dla mnie jakieś wynaturzenie takie ogórki za pizzy. Ananas za to pycha! Czy karton z Arosa ciągle stoi w przedpokoju?
    Na koniec upraszam o częstsze pisanie!

    • cytrynna says:

      O, znów jak ja, tylko trochę lepiej. Ja w ciągu ostatnich lat dwa razy byłam u fryzjera na swoje urodziny jako taka niby-niespodzianka, ale ogólnie nudy, bo po co układać włosy na kilka godzin? No i sama ścinam końcówki w losowych miejscach czasami. U nas obowiązują cenniki zależne od długości włosów i ścięcie końcówek podpada pod długie włosy niestety, a to już 40-50 złotych. Ale Męża umiem ostrzyc jako tako, bo na Staszku się trochę nauczyłam.

      W kwestii dyspensy wypowie się Mąż, który zapewne odpowie pół zabawnie, pół złośliwie i treściwie, ale nie teraz, bo teraz choruje i niedomaga. Bo ja akurat jestem zdania, że post w piątek powinien być od tego, co się lubi najbardziej (np. cukru w herbatce u mnie) a nie od mięsa, na które akurat ja nie lecę (i szyneczka nam się nie raz marnuje) i nie rozumiem dlaczego znieśli zakaz imprezowania w piątek, które to imprezowanie raczej bardziej obraża, a postu nie znieśli.

      A jeśli chodzi o karton z Arosa, to stoi, ale ponieważ robił się stopniowo za lekki, to jego zawartość została kompletnie wymieniona miejscami i teraz w kartonie są zeszyty do matematyki z liceum. Czasem też do kartonu wpadnie jakieś dziecko i to nie zawsze najmłodsze. Nie mogę zrobić zdjęcia zbiorczego zawartości pierwotnej, bo niektóre pozycje to niespodzianki dla Męża.

      A na ostatnie zdanie odpowiem profesjonalnie: na chwilę obecną wpisy na blogu pojawiają się najczęściej jak to tylko możliwe. Blogerka prowadzi życie rodzinne, małżeńskie, opiekuje, choruje, pakuje zmywarkę, wiesza pranie, notuje wydatki, zajmuje się wypowiedzeniem umowy OC rodziców, gotuje zdrowe obiadki i marzy o przeczytaniu swoich nowych i nienowych książek. W dodatku skończyło jej się mleczko do czyszczenia zlewu granitowego i ma brudny. Jak blogerce się coś sensownego przytrafi, to to opisze.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s