Festiwal złych emocji

DSCN1388Dostałam polecenie zrobienia wpisu i nawet już szkic miałam, ale szkic mi się zdezaktualizował, a ja się zmęczyłam, bo spędziłam sporo czasu czytając mój ulubiony blog (mój własny oczywiście), a chociaż to takie miłe, to o pewnej porze już męczy. Ale jako że szkic miałam a polecenie padło, to ja zadaniu sprostam.

Pamiętacie jak się zasmuciłam kiedy wycięli nam spod domu las? Nawet wtedy nie przypuszczałam, że czekają nas gorsze rzeczy niż budowa. Bo budowa owszem, zacznie się po jarmarku, czyli w sierpniu i zapewne nie będzie miła dla ucha ani oka, a i kurz się do domu wzniesie, ale jako urodzona optymista żywię nadzieję, że widok koparek i betoniarek obudzi w małym Ursusie miłość do pojazdów, której po tacie nie miał jak odziedziczyć. U nas tata to lubi takie lalki jak mama, a mama lubi śrubokręty i klucze francuskie. Tylko kuchni francuskiej mama nie lubi, ale nie musi.

DSCN1392No więc od dramatycznej wycinki nie minął miesiąc, a żółte auto firmy ogólnobudowlanej znowu nadjechało. Tym razem wbijali pale wokół ogrodzenia, po czym na tych palach zamontowali nowe ogrodzenie- tak szczelne, że z ulicy człowiek nie zajrzy, tylko z trzeciego piętra zajrzy. Oczywiście nie byłoby w tym niczego złego, ale czujny widz zauważył, że na środku parkingu pojawiło się pomarańczowe kółko. A bystre oko odczytało, że przy kółku napisali „pl.bud.” Na samym środku podwórka-parkingu! Głupi by się domyślił, że chodzi o plac budowy, a nie na przykład plwociny budyniu*. I tak oto w czwarteczek, gdy jechałam za becikowym, na podwórku stanął próbny płot. Próbny, bo przed wieczorem zniknął. Myślałam, że tak tylko zaznaczają swoją obecność. Bo sąsiadka mówiła, ze przecież budowa po jarmarku. Kto zabierałby ludziom parking 3 miesiące przed budową? Słyszałam DSCN8826wprawdzie chamskie teksty majstra budowlanego, pogardliwe takie, że barykadujcie się samochodami, bo nam ktoś wjedzie. Znaczy taka była treść tej odezwy, forma była chamska i pogardliwa. Ale dwa razy udało mi się w czwartek wyjechać i wrócić i zastać moje miejsce parkingowe wolnym, co mnie bardzo cieszyło i pogodnie nastrajało. Bo inne miejsca parkingowe (w sumie 8-9 miejsc) miały zniknąć za próbnym płotem, a moje tak wspaniałomyślnie zostawili. A w piątek znów przyszło mi wyjechać. I nie było już dokąd wracać. Z daleka złociło się i błyszczało wolne miejsce, ale z bliska stał płot- już nie próbny, a na płocie napisali, że już nie mogę tam parkować, bo to teraz ich samozwańcza ‚brama wjazdowa’.

Zachowałam jednak zimną krew i stanęłam częściowo na chodniku przy drzwiach do nieistniejącej klatki pomiędzy naszą klatką i sąsiednią klatką. Nie zastawiłam DSCN8827nikogo i nikomu nie zaszkodziłam. Aż tu wieczorem znajduję na szybie liścik z pogróżkami. Nie byle jaki liścik, bo liścik częściowo nieczytelny. Na kawałku pudełka po lekach kobieca ręka pisze, że tu też nie mogę stawać, że w ogóle to jest znak zakazu wjazdu** i że ona spisała numery i dalej nie wiadomo co, bo pewnie była mocno wzburzona.

Miałam dużo złych emocji. Bo wiecie, gdyby napisała, że prosi by nie stawać to ja bym nie stawała z pocałowaniem ręki. Ale ona pisze, że spisała numery (i doniesie?), pisze że zakaz, a przecież mnie zakaz nie dotyczy i każdy o tym wie, bo parkuję tutaj nie od wczoraj (na szczęście), zakaz w ogóle nikogo nie dotyczy, ale to inna kwestia. A poza tym nowy inwestor pięknego terenu leśnego okradł mieszkańców z 10 miejsc parkingowych i babsko powinno skumać, że ludzie gdzieś auta stawiać muszą, zwłaszcza ci, którzy są tu legalnie i że stawanie na chodniku jest nieuniknione, bo jak miejsc ubyło a samochodów nie, to mamy deficyt miejsc.

Przestawiłam DSCN0012auto w ciasną szparkę, do której cudem się wcisnęłam i poszliśmy na spacer (na koncert Kukiza i jeszcze lepszy koncert chłopców z gitarami grających piosenki Kaczmarskiego nad Motławą). A gdy wróciliśmy, na zwolnionym przeze mnie chodniku stało inne auto i ono już nie miało adnotacji od życzliwej-nieżyczliwej sąsiadki, więc przekazałam mu swoją. A jako sposób na złe emocje dolepiłam jeszcze nalepkę na szybę.

Oczywiście zaraz zrobiło mi się głupio, bo kartka z pogróżkami owszem, ale nalepka niepotrzebnie. Następnego dnia rano Mąż szedł po bułki i słyszał jak kobieta pocieszała faceta, że nic się nie stało, że go raz spisali. A potem ów pozamiejscowy odjechał.

A potem przybyło dwóch gości w niebieskim i stanęli na bramie DSCN0019wjazdowej, ale jakaś życzliwa im przez okno powiedziała, że im nie wolno, bo wprawdzie budowa dziś nie pracuje, ale tabliczka wisi. No to przeparkowali. Tak przeparkowali, że mnie zastawili. Ale mieli swoje prawo, bo ładowali przyczepkę starymi meblami. A ja i tak nie wyjeżdżałam. No i byli obok w razie gdybym jednak wyjeżdżała.

Ale rozumiecie? Na podwórku stoi auto z Ukrainy, auto ze Szwecji, – na podwórku ubyło miejsc, a kobita nie kuma i sieje złe emocje, ja ze złych emocji mam ból głowy i też sieję złe emocje dalej. Facet znajduje pogróżki i zaczyna się bać… I pewnie też sieje złe emocje…

Wiecie, jak kupowaliśmy mieszkanie, to reklamowało się ono między innymi „prężnie działającą wspólnotą”. Jedna z naszych sąsiadek jest w zarządzie, na zebrania przychodzi z większością głosów, bo większość klatki nie ma siły pójść. Dzięki takiej dobrej DSCN0039organizacji i jednomyślności nikt nie otworzy monopola w lokalu na parterze. Jest dobrze. I spotykam sąsiadkę i pytam jej co z parkingiem, a ona mi mówi, że będzie ogrodzony, nie będzie obcych aut, zrobią ładne podwórko. No okej, to za dwa lata, ale ja pytam co z parkingiem TERAZ. Gdzie stawać? A ona jak mantrę mówi co to będzie kiedyś kiedyś. No, grabie grabią do siebie, wsadźmy do zarządu kogoś z samochodem, żebym nie musiała się przez najbliższe dwa lata bać, czy kiedy gdzieś pojadę i wrócę na przykład ze śpiącym dzieckiem, co zdarza się oczywiście często, to będzie gdzie stanąć, czy nie będzie? Czy, jeśli stanę na chodniku, wyjdzie kobieta z gwoździem i podziurawi koła? A może tylko porysuje drzwi?

Bardzo dużo złych emocji, zamiast się martwić, czy starszak zje podwieczorek, czy młodszemu wyjdą prosto zęby, muszę martwić się o los naszej Lanii, bo ona jest najbardziej bezbronna.

Ale na szczęście, oprócz festiwalu złych emocji, mamy też festiwal truskawek. Mała pociecha, ale mamy i większą pociechę. Otóż załapaliśmy się na darmowe zaproszenia dla naszych dzieci na żeglarski dzień dziecka i za tydzień wypłyniemy sobie w morze jachtem ZA DARMO.

PS. Wkrótce kandy na blogu Cytrynny. To jest ten fragment, który się zdezaktualizował. Nie przegapcie. Do wygrania będą cenne nagrody i tabliczki z napisem  ‚brama wjazdowa’. Kto ma w domu bramęDSCN0051, temu się przydadzą.  Tabliczek nie będzie, bo dzisiaj postawili na budowie stróża. Ja bym poszła tam, bo jestem taki kozak, a pan stóż często idzie do sklepu, ale po co robić człowiekowi problemy? Kandy będzie i będą cenne nagrody, ale tabliczek nie będzie. Możliwe za to, że kandy będzie ustawione.

PS2. Czy 35,90 za 3 średnie pizze z telepizzy ( średnica 30cm) to jest dużo? Pozornie wydaje się, że 12 za jedną to niedrogo, ale czy 36 za jeden posiłek to można dać? Chyba tylko z jakiejś okazji.

*Budyń to rzecz jasna nasz lokalny prezydent miasta o dosyć grubawym ryjku i utajonych dochodach..

**Znaki zakazu stoją przy wszystkich wjazdach na podwórka, ale niestety są nieaktualne, bo zmieniło się prawo i zmieniły się tez zasady tego, czego niby te znaki nie dotyczą. Kiedyś mieszkańcy mieli identyfikatory i nie płacili, a teraz nie ma identyfikatorów i znaki zakazu też stoją tylko z przyzwyczajenia.

DSCN0029

DSCN0054

Reklamy

3 Responses to Festiwal złych emocji

  1. zuziaszulist says:

    Ojoj, to chyba nie na miejscu, ale uśmiałam się strasznie. I jeszcze dodać Ci muszę jedna złą emocję, że te truskawki takie drogie! Wczoraj na ryneczku w Toruniu kupowałam po 5 złotych i równie piękne były! A najdroższe jakie spotkałam to po 7, poziomkowa odmiana. Po 12 to mieliśmy dwa tygodnie temu! Ubawił mnie liścik na pudełku od lekarstwa i perypetie z parkingiem, choć oczywiście rozumiem ten problem. Doceniam w takich momentach moje zadupie i brak sąsiadów.
    Myślę, że 36 za 3 średnie pizze to nie za dużo, ale myślę też, że można dołożyć 4 złote i mieć dwie duże z Pizzy Hut! I to już jest znacznie lepsza opcja!

    • cytrynna says:

      Ach, gdyby były dwie za 24 to w sam raz i kwotowo i ilościowo. Bo 3 za 36 to już rzeczywiście blisko dwóch dużych z pizza hutu i przykro trochę przez to. Ale pizza hutu nikt nie dowiezie do domu i pizza hut zimny by był gdyby go samemu przywozić, a dużo na tym traci. Ale jak się zamówi 3 pizze to i tak co najmniej jedną trzeba będzie jeść zimną. Chyba wyjściem byłoby wyjście do lokalu i zamawianie ich po kolei, ale nie ma takiego wyjścia niestety.

      A truskawki u nas tez już oczywiście tańsze. Wczoraj płaciłam wprawdzie 7, ale Mąż widział taniej. Mąż jest lepszy bo najpierw obejdzie stoiska a potem wybiera. Mi z wózkiem trudniej, bo koła wózka ledwo się mieszczą w alejkach, więc biorę tam, gdzie cena wydaje się znośna i czasem się frajerzę. Chyba, że idę z wózkiem parasolką, ale on nie ma podwozia. Jako że sezon na warzywa startuje w całej okazałości to ja się niniejszym publicznie zobowiązuję szukać najlepszych cen nawet z niemieszczącym się wózkiem.

  2. Maurycy Teo says:

    Jest tu taki krótki komentarz, jaki mi przyszedł do głowy żeby zaktualizować to co zdezaktualizowałaś. Otóż pomyślałem, że możesz trochę oszczędzić pieniędzy i wydać na kendi żeby być słowną. Na przykład można wydać tu:

    http://selgros24.pl/Dla-firmy-i-biura/Pozosta%C5%82e-dla-firmy-i-biura/KORFED/TABLICZKA-BRAMA-WJAZDOWA-NIE-ZASTAWIA%C4%86/2_73486.do

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s