Zabawa w tchórza

skm1Oto wpis, który przywróci mój blog na wyżyny jego niegdysiejszej poczytności. We wpisie tym poruszam wydarzenie bieżące i co najmniej 200 zainteresowanych osób, jeśli zagoogla, to tu przyjdzie. Mało tego, przy sprzyjających wiatrach, wpis ten przysporzy mi wielu przyjaciół spośród codziennych towarzyszy niedoli mojego Męża, którzy zaraz tu przeczytają jak ja ich dobrze rozumiem. Wpis ten poruszy senność młodych rodziców i bezsenność miasta, które bawi się aż po świt. Poruszy problem alkoholu i jego nadużywania. I zagrożeń. I podróży. I kosztów i strat też.  Oto on.

Piątkowego wieczoru po skończonej pracy Mąż jak zwykle wsiadł w eskaemkę o 22:59  z zamiarem pojawienia się na macierzystej stacji o 23:21 i po zakupieniu mleka w osiedlowym sklepiku (jest tańsze niż w Biedronce) pojawienia się o 23:35 w domu gdzie czekała wiernie jego żona i dwójka uśpionych dzieciaczków. Mąż wykonuje wszystkie te czynności z dokładnością godną Immanuela Kanta, patrona zegarków. Żona się nieco słaniała na nogach, gdyż tego dnia dzieci wstały jakby o świcie, ale czekała. Nie mieli za bardzo kontaktu, bo Mężowi szwankuje jego stareńka Nokia 6070 z 2007 roku i głośnik czasem odmawia współpracy. Ale mogli wymieniać się eskami. I tak oto o 23:37, gdy powinien już przybyć i zdążyć zdjąć buty, Mąż nadesłał taki oto esemes:

„Pociag stoi i bedzie stal czas jakis. Tesknie.”

skm2Istotne jest, że w esemesie nie było polskich znaków. Nie jest istotne wcale dla sprawy, ale jest istotne z punktu widzenia człowieka rozsądnego. Zwykły esemes mieści 160 znaków, wystarczy jednak jeden polski znak, na przykład takie ‚ą’ albo ‚ę’ i w esku zmieści się już tylko 70 literek (bo zmienia się protokół, mówi Mąż-informatyk). My nigdy nie piszemy tych polskich znaczków, chyba że planowany esek jest bardzo krótki. Nasi znajomi zawsze piszą eski z polskimi literami. Czy w dobie pisania esków z polskimi literami wypada jeszcze usuwać spacje po kropce żeby się treść zmieściła w jednej wiadomości? Czy nie jest to objaw kołtuństwa?

Kiedy tylko nadszedł esemes, zdecydowałam się w trybie przyspieszonym powiesić pranie i położyć na drzemkę. Oczywiście domyślałam się co zaszło, gdyż to u nas taka codzienność. Przykra i ponura, ale człowiekowi na torach też zwykle jest przykro.

Opłaciło mi się gdyż do domu Mąż przybył tuz po pierwszej, kiedy ja już się względnie wyspałam. Miał ogromnego pecha, że trafiło na jego eskaemkę. Dwie kolejne eskaemki pół godziny później i godzinę później przejechały sobie sąsiednim torem. I w ogóle to rzecz stała się 100 metrów przed stacją docelową. Jak stoją eskaemki zimą z powodu śniegu, to drzwi się otwierają i ludzie idą. Ale jak stanęła eskaemka z powodu domniemanego samobójstwa, to nawet faceta spieszącego się na Polski Bus do Warszawy nie wypuścili żeby nie zmieniać sytuacji na torach. Swoją drogą to chciałabym się spieszyć na Polski Bus do Warszawy.

skm3Miał Mąż dodatkowego pecha, bo biedak czyta tylko w tych eskaemkach. Tyle ma życia, co eskaemką pojedzie. W pracy pracuje a w domu musi rodzinę opędzlować, filmy z żoną pooglądać (o grach nie wspominam, bo dawno w nic nie graliśmy). Myślicie, że jestem małostkowa, że w obliczu ludzkiego dramatu życiowego myślę o tym jego czytaniu? Mylicie się. Więc ów Mąż, o którym idąc spać myślałam, że chociaż nieborak poczyta, nie poczytał, gdyż spotkał znajomych jadących do Gdańska na imprezę i wypadało z nimi rozmawiać. Niniejszym przy okazji apeluję do Was: jeśli widzicie gdzieś mojego Męża i on akurat czyta, nie przerywajcie mu. Zasłużył na to.

A co tam u samobójcy, który się tak niecnie położył na tych torach w dodatku głupio wybierając tor eskaemkowy w jednym z najwolniejszych odcinków zamiast zaczaić się na pendolino? Nie zamierzał się zabijać. Popiło się człowiekowi i zasnęło. Na torach. Eskaemka wyhamowała i zrobiła mu jakieś tam obrażenia. Przeżył, konsekwencji nie poniesie, a pewnie nawet mu odszkodowanie dadzą. Chociaż to cały osobopociąg coś tam stracił.

A co z nami? Nam było niesłusznie przykro z powodu samobójcy. Poza tym zarwaliśmy noc, bo zamiast kłaść się o drugiej, musieliśmy położyć się dopiero po trzeciej a to już późno. Zła higiena snu spowodowała u mnie migrenę czyli obrażenia głowy. Mało tego, z powodu migreny nawaliłam na całej linii, bo nie przygotowałam smakołyku dla Męża na urodziny ani nie uszyłam poduszki z misiem, którą zawsze tradycyjnie szyję na urodziny. I nie napisałam ładnego wiersza, co też bym zrobiła gdybym nie cierpiała akurat.

Zdjęcia pochodzą ze stron kukierkolejowy.eu i jakiś dziennik.pl i są dobrane przypadkowo, bo nie chciało mi się ilustrować wpisu własnymi fociami eskaemek. Bo mam własne, ale nie pamiętam z kiedy i długo bym szukała.

Reklamy

4 Responses to Zabawa w tchórza

  1. zuziaszulist says:

    Aż łza się w oku zakręciła, że Mąż nie poczytał. 😉 Rozumiem jednak sytuację doskonale, gdyż mąż (tym razem mój), wówczas jeszcze nie mąż, też spóźnił się kiedyś do domu (i to o kilkanaście godzin) przez samobójcę pociągowego (on naprawdę sobie wskoczył, w sensie ten samobójca, a nie mąż!).

    • cytrynna says:

      W ogóle nie na temat, ale mi się skojarzyło- moja mama raz jadąc z pracy (wieczorem) pociągiem pospiesznym przespała stację docelową i do domu wróciła dopiero rano. Żeby było zabawniej, do odległej o dwie godziny drogi stacji następnej pojechał po nią mąż samochodem i wrócili do domu o porze, o której mogła przybyć pociągiem powracającym:)

  2. Maurycy Teo says:

    Niektórzy znajomi wysyłają na przykład eski z polskimi znakami, bo mają w abonamencie nieskończoność minut i nieskończoność esemesów, a nawet nieskończoność ememesów. A słownik autouzupełnia tak, że łatwiej jest pisać z polskimi znakami, niż bez nich. A jeszcze – to ciekawe – niektórzy i tak dostają SMSa bez polskich znaków, choć wysłałem z. Tak to właśnie czasem bywa.

    Kiedyś też stałem pociągiem. W Zielonce. Oj, wyspałem się za wszystkie czasy! Bo ja to nie czytam w pociągach. Tylko drzemię. I tak zazwyczaj dwadzieścia minut do pół godziny. A tu wtedy ponad godzinę! Ale było spanie.

    Ale ja już skończyłem moje przygody z pociągami… I już nie będzie odsypiania. Bo już będę mieszkał teraz blisko do pracy. To dobrze, ale jednocześnie – kiedy spać?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s