Nogi w wielkim mieście

DSCN5591Wiecie, jesteśmy tacy kuriozalni, że zawsze omijamy korek, choćby korek był krótki a omijanie go długie. Podobnież nie tankujemy gazu do pełna, jeśli cena nie jest najlepsza choćbyśmy później przez to musieli jechać na benzynie. Zdarzyło nam się nawet branie gazu za 8 złotych żeby dojechać do lepszej stacji.  Mąż mówi, że to jak chodzenie po moście linowym, ale nie przesadzajmy. Mówimy przecież o zwykłym duszeniu grosza.

Każdy się zgodzi, że wpisy o dzisiaju są najlepsze, bo szczegóły jeszcze nie wyparowały i aromat wycieczki wciąż się unosi, więc taki właśnie dziś Wam zaserwuję. Dzisiaj przybyliśmy na wieś. Ale nie po prostu jak zwykle. Przybyliśmy na wieś dookoła. Nasze życie toczy się ostatnio na Kaszubach, a Kaszuby można sobie na mapie obejrzeć. Kluczowe jest jedynie to, że z Gdańska do Kartuz jest blisko, a z Gdańska do Kościerzyny i z Kościerzyny do Kartuz jest daleko. Więc jadąc z Gdańska do Kościerzyny przez Kartuzy ma się blisko plus daleko czyli wciąż tylko daleko, a jeszcze nie bardzo daleko. Można więc sobie taką wycieczkę zaserwować. Zwłaszcza, że tuż za Kartuzami są Łapalice z zamkiem.

mapa pogladowaJak wyżej wspomniałam, nasze zgodne małżeństwo ma taką cechę, że nie lubimy stać w korkach. Dla zobrazowania sprawy dzisiejszego korka sporządziłam mapę poglądową. Otóż zwykle omijamy Żukowo po drodze do Kościerzyny stosując objazd czerwony. Ale w sytuacji gdy jedzie się do Kartuz nasz czerwony objazd (dużego niebieskiego korka) byłby o kant tyłka, bo po skończeniu objazdu trzeba odstać w małym różowym korku (na około 20 aut) do głównego ronda w Żukowie. A my tak bardzo nie lubimy korków, że zdecydowaliśmy się nadłożyć trochę kilometrów i sprawdzić, czy da się do trasy kartuskiej dotrzeć przez las (objazd zielony). Z perspektywy czasu uważam, że nie było to za mądre, ale za to w lesie odbyliśmy piknik. Taki pełny piknik z jedzonkiem, koktajlem z jagód, morelami, siedzeniem na stertach drewna i skakaniem w kaloszach po kałużach. I byłoby naprawdę całkiem spoko, ale potem trochę zabłądziliśmy. Drogę wskazał nam pan w traktorze marki Belarus. Tyle, że ta wskazana przez niego droga biegła przez kałużę. Kałuża ze zdjęcia ze DSCN5602Staszkiem jest niczego sobie głęboka. Ta na naszej drodze była jeszcze głębsza. Omijałam ją trochę boczkiem, bo nie chciałam sobie zalać silnika. Kiedyś dziadek zepsuł sobie samochód przejeżdżając przez kałużę, a ma nowszy. No to nie chciałam Lanosa narażać. W efekcie zakopaliśmy się. Tak się zakopaliśmy, że ani do przodu ani do tyłu. Radość z zakopania psuło to, że mieliśmy nie za dużo paliwa a byliśmy w samym środku niczego. Przygoda okazała się jednak fajna mimo to, bo ja jednym małym palcem wypchnęłam autko z kałuży*. Musiałam tylko zdjąć buciki i wejść do niej. Fajna sprawa. Później umyłam nogi w umywalce w restauracji w której jedliśmy obiad! A stopy, co każdy przyzna, mam lepsze nawet niż Uma Thurman.

A po Kartuzach pojechaliśmy do tych Łapalic się ucieszyć i zasmucić. Mąż to był tam przed dwudziestu laty z rodzicami swoimi i zapamiętał, co wówczas rzekł jego Tata. A Tata akurat rzekł, że gdyby to Wałęsa się był za to zabrałDSCN5630 i mu nie wyszło, to Urban z czystej złośliwości by dokończył. Gdyż były to czasy Wałęsy akurat. Ja tam z rodzicami nie byłam, bo mnie to tak ne zabierali w miejsca. Ucieszyliśmy się oczywiście wspaniałością i zasmuciliśmy oczywiście tym, że takie potencjalne wspaniałości tak się marnują. Potem na stronie Gazety Wyborczej  przeczytaliśmy co nieco i Mąż byłby gotów 20 złotych dać na cele fantastyczne. Ma chłopak gest**.

A potem wracaliśmy do domu. To znaczy do domu na wsi. Jako, że to ta sama okolica, w której byliśmy przed tygodniem, to wiedzieliśmy, którędy wracać najekonomiczniej. Najekonomiczniejsza droga omijała zarówno zatłoczone Kartuzy (to dobrze) jak i stację benzynową za Kartuzami (to źle). Bo w ostatnią niedzielę nie wzięliśmy gazu do pełna gdyż nie miał najoptymalniejszej z możliwych cen (kosztował 1,89, a nie 1,83 lub mniej). A i benzynka nam się kończyła. Na rezerwie jeździmy od dobrych dwóch tygodni***. No i stało się to, czego należało oczekiwać, czyli nagle Lanos zasłabł i trzeba było przełączyć się z gazu na gas, czyli na benzynę. DSCN5620A nie wiadomo było ani ile do stacji najbliższej ani ile tej benzyny właściwie jest. I nikomu to nie przeszkadzało. Gdyby zabrakło, to któreś z nas pojechałoby stopem na stację. Wszak mamy kanisterek (o tym nie wiecie, bo nie napisałam o tym) i ja jestem dobra w zatrzymywaniu stopa (o tym też nie wiecie, bo też nie napisałam). Niestety, do przygody nie doszło, gdyż benzyny starczyło aż do stacji.

Stratę spowodowaną jazdą na benzynie powetowaliśmy sobie kupując 4 kilogramy ostatnich truskawek w cenie 3 złote za kilogram.

A żeby nie było tak kolorowo to tego, mały szkodnik wyrządził dziś swoją pierwszą dużą szkodę i stłukł mi  kubeczek (pełen herbaty oczywiście). Kubeczek był bardzo drogi, dostałam go rok temu na urodziny. Składało się na niego 3 gości i chociaż istnieją kubeczki w ładniejsze wzorki, to herbatka z niego smakowała najlepiej na świecie. Mąż, który ma gest, zaoferował, żebym sobie odkupiła kubeczek za jego pieniążki z urodzin, ale nie mogłam przyjąć tego gestu, bo to ja postawiłam kubeczek źle. Jest mi bardzo smutno. Na wsi mam inny bardzo dobry kubeczek, DSCN5851ale w Gdańsku będę pijać już tylko niedobre herbatki ze zwykłych kubków.

*Każdy chciał zdjąć buty i wejść do kałuży, ale ja wygrałam plebiscyt.

**Ma taki gest, że gdy spotkał dwóch dziwnych, którym abstrakcyjnie brakowało 48 groszy, to dołożył im pewną kwotę pieniędzy ze słowami ‚teraz brakuje wam 16 groszy’.

***Możemy jeździć na rezerwie, bo spalamy głównie gaz.

DSCN5569

DSCN5801

DSCN5805

DSCN5810

DSCN5827

Reklamy

2 Responses to Nogi w wielkim mieście

  1. Maurycy Teo says:

    Zabudowania niedokończone naprawdę piękne. To mogłoby zakrawać na jakiś antyk, gdyby nie było takie nowe. Gratuluję Ci też wypchnięcia samochodu. Ja swój też wyprowadziłem ostatnio z piasku nad morzem, ale mój to jest prawie terenowy, a jak się dwa razy zakopałem Polóweczką w Zagościńcu, to mnie większe sprzęty musiały wyciągać.

    Ja do niedawna tankowałem tylko na Orlenie, bo dawali punkty. Ale za te punkty to sobie raz kupiłem hot-doga. A teraz mam ich nie wiem ile i nie wiem na co się zdadzą, a tankuję na Artusie, bo jest ze 20 groszy taniej zawsze. Więc nawet jak na Orlenie jest promocja, że 10 groszy taniej, to na Artusie i tak jest taniej.

    Stopy masz piękne. Zwłaszcza takie ubłocone. To mnie się przypomniało, jak mojej Żonie na bloga wchodzili i jednym z częstych wyszukiwań było „stopy gimnazjalistek”. Nie wiadomo do końca dlaczego. Wpisz sobie w tagach „stopy gimnazjalistek”, to Ci się zwiększy popularność bloga! 🙂

    I przykro też z powodu kubeczka. Może znajdzie się identyczny gdzieś? My też lubimy kubeczki, ale nam się nie mieszczą. Może znajdziemy więcej miejsca w paskudnej białej kuchni na wsi? Bo na wsi prawie wszystko mamy piękne, tylko kuchnię mamy białą. No i Żonie się jeszcze czerwona łazienka nie podoba, ale mnie nie przeszkadza.

    Kom za kom, fav za fav!

    • cytrynna says:

      Też mam punkty z Orlenu i kiedyś miały mi starczyć na 5 myjni ale chyba przewalutowali i obecnie na jedną już tylko. A na ‚naszej’ stacji to mamy 6 groszy zniżki na gazie i 8 na benzynce od ceny nominalnej, więc się opłaca. I jest to stacja pod patronatem Lotosu. Lubimy Lotos bo to fajna pozycja:)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s