Inter pedes puellarum

DSCN7961Po przeżyciach dnia poprzedniego każden jeden zostałby w łóżku i cieszył się, że ono takie wygodne (bo zaiste było!), ale nie my. My tak dużo zapłaciliśmy, że pozostanie w najwygodniejszym łóżku byłoby zbrodnią. Ponadto my mieliśmy już baterie i mogliśmy pójść sfotografować to, po co przyjechaliśmy. A przyjechaliśmy do Chłopięcego Raju. Pewnie każdy z Was inaczej sobie wyobraża miejsce o takiej nazwie. Pewnie dla niektórych będzie to pokój z grami komputerowymi, inni widzieliby zimne browarki lub gorące laski. Prawdopodobnie znajdą się i tacy, którzy docenią święty spokój. Ja osobiście wybrałabym wygodny leżak, dobrze dobrane lektury i catering z gorącymi herbatkami przy zachowaniu komfortu cieplnego oczywiście. Wiecie jednak, że mój Mąż nie jest ekhem… typowy pod żadnym względem. Dla niego Chłopięcy Raj wcale nie jest między nogami dziewcząt. On woli… on woli skakać po kamieniach w górskim strumieniu.DSCN7972

O 11:30, po zjedzonym na dworze śniadaniu obficie popitym herbatką wyruszyliśmy. Wiedzieliśmy, że tym razem wózek musi zostać. Dzień wcześniej niesiony Ursus rwał włosy z głowy matki i wpychał jej palce do nosa, ale jeśli mieliśmy pójść w jakieś góry, to trzeba było przymknąć oko na te palce w oku. Mąż postanowił, że zamiast plecaka, pod którym pocą się plecy, poniesie torbę na ramię, ale tuż po wyjściu zmienił zdanie. Różowy plecak zresztą pasował mu wyśmienicie do czapeczki. Zdecydowaliśmy, że najpierw zobaczymy Wodospad Kamieńczyka, bo w razie zmęczenia, do Szklarki można podjechać autobusem i nawet wrócić. Poza tym na mapie napisali, że do Szklarki prowadzi ścieżka dla niepełnosprawnych (czyli dla naszego wózka też).

Prawie nie było bagażu w plecaczku, gdyż pogoda była pewna jak rzadko. Ale zdarzył się i taki moment gdy w górach zagrzmiało i kropnęło (mniej niż pokropiło). Także z tą pewną pogodą to tylko taki zabieg stylistyczny. Tego jednego dnia była przez chwilę niepewna.

DSCN8081W drodze do wodospadu Mąż wszedł na 15 minut do rzeki Kamiennej i brodził, po czym stwierdził, że to był ten kwadrans, dla którego tu przyjechaliśmy. Kilkadzieści metrów dalej okazało się, że za mostem znajdowało się legalne miejsce do skakania po kamieniach, ale my o nim nie wiedzieliśmy i dzięki tej niewiedzy miał Mąż wszystkie głazy dla siebie.

Szliśmy dalej, a szło nam się dobrze. Mąż wprawdzie coś bąkał o bryczce, bo kiedyś jako dziecko powieziono go bryczką, a Mąż lubi wracać do wspomnień z dzieciństwa, ale gdy zaproponowano nam dołączenie do rodziny jadącej bryczką za J-E-D-Y-N-E 3 dyszki, bez wahania odmówiliśmy. Mąż szedł podekscytowany a ja szłam sceptyczna. Przy wodospadzie był dziadzio z bernardynem, który robił zdjęcia i pobierał adres do kajeciku by te zdjęcia wysłać, ale nie gustujemy w takich rzeczach. Ursus podszedł do psa po prostu, ale dziadzio tak usiadł na linii Ursus-aparat, żebym nie mogła ani jednego zdjęcia zrobić skoro nie płacimy. Było to niesprawiedliwe, bo Mąż wrzucił mu potem zeta do puszki ZA NIC!

DSCN8112Raz osa ugryzła mnie w palec obrączkowy i to tuż po tym jak wyśmiałam dziewczynkę płaczącą na widok osy. Ale dalej uważam, że miałam prawo, bo ja na to ugryzienie nie zapłakałam ani razu nawet gdy spuchło. Mimo ugryzienia było nam tak dobrze, że schodząc z wodospadu weszliśmy na czarny szlak wokół Szklarskiej Poręby i szliśmy nim, a on szedł przez las i było naprawdę fajnie. Odpoczywaliśmy więcej niż było to potrzebne, gdyż poza przerwami na skakanie po kamieniach były też przerwy na odpoczywanie odcisku, który Mąż niósł na palcu.

O 16:00 dotarliśmy do miasta, bo akurat wówczas szlak biegł miastem. Kupiliśmy sobie rogaliki i szliśmy dalej. Mieliśmy energię i mapę, więc liczyliśmy, że dojdziemy do Szklarki z buta. A buty mieliśmy akurat niezbyt profesjonalne, ale to nam nie przeszkadzało. Nawet upał nam nie przeszkadzał.

Raz po drodze spotkaliśmy reklamę restauracji z goframi w cenie 6 złotych za 2 sztuki (albo z bitą za 7!). Wydało nam się to tanie i zamierzaliśmy pójść, ale to była restauracja hotelowa i akurat wydawała obiadokolacje i musielibyśmy czekać dłużej niż były dla DSCN8149nas te gofry warte, więc obeszliśmy się smakiem i powędrowaliśmy dalej. To było smutne.

Wkrótce znów wkroczyliśmy do lasu, a obok nas zaczęła płynąć rzeka. Odpoczynki znów stały się częste, gdyż Mąż się pluskał. O 18:08 wkroczyliśmy do Karkonoskiego Parku Narodowego, ale nie przez bramkę z biletami jak to zwykle bywa. Weszliśmy tam przez zieloną granicę i jedynie tabliczką nas poinformowano że w oddali będzie budka i wówczas uiścimy opłatę (jeśli zechcemy*).

Tuż przed 19:00 dotarliśmy nad wodospad. Mąż miał już zbyt wyziębione nogi by zapozować do fotki na tle, ale Zbyszek widoczny na zdjęciu dał się sfocić nie tylko swojej kobicie. Zwróćcie uwagę jak prorodzinny jest ten wodospad. Z lewa płynie grubą strugą mama i na środku dołącza do niej tata. Odtąd płyną razem a później łączą się z prawą strugą- dzieckiem (dziećmi) i odtąd spływają razem jako rodzina.

DSCN8355Jako że byliśmy głodni a w plecaczku nie znajdował się żaden pokarm, a za posiłek w schronisku (drogo i słabo) płacić nie chcieliśmy, to poszliśmy dalej nie zatrzymując się dłużej. Okazało się, że ścieżka dla niepełnosprawnych to tylko krotki odcinek między szosą a wodospadem (na mapie nie było to sprecyzowane) i gdybyśmy pojawili się tam z wózkiem licząc że sobie pojedziemy, to mogłoby nam być co najmniej przykro, a na pewno też ciężko.

Idąc mieliśmy nadzieję, ze budka z biletami do KPN będzie już nieczynna, ale zawiedliśmy się. Oczywiście można było budkę minąć nie płacąc chyba, że jest się nami. Wówczas nie można było minąć budki nie płacąc. Nadmierna uczciwość kosztowała nas tym razem tylko 6 złotych, bo pan z budki widząc frajerów postanowił sprzedać im bilety ulgowe (może nie rozpoznał w nas frajerów, a jedynie z racji później godziny przyznał ulgę). Tak naprawdę to minęliśmy tą budkę, ale cofnęliśmy się, bo takie z nas uczciwe/poczciwe frajery.

Jako, że wciąż miałam siłę na noszenie, a 8 złotych na autobus piechotą nie chodzi, to w stronę DSCN8414miasta udaliśmy się pieszo. Szliśmy malowniczym szlakiem wzdłuż szosy oddzieleni od niej rzeką. O dziwo, poza burczeniem w brzuszku, było nam wciąż dobrze. Droga zajęła godzinę. Stresowaliśmy się, czy zdążymy jeszcze kupić oscypki na śniadanie, ale stres był zbędny. Gdy już dotarliśmy do miasta, Mąż postanowił się zrehabilitować za tak głupio wydane 6 złotych i zapowiedział, że pójdziemy na porządny obiad. Mieliśmy info z internetu, że Restauracja Kaprys serwuje porządne obiady (potwierdziły to niezależnie dwa blogi). Szkopuł w tym, że Restauracja Kaprys nie była na naszą kieszeń. Mąż nalegał, że niby mi się należy. Fakt, należało mi się. Wszak to dzięki mnie i mojej ofiarności spędził cały dzień w górach i wskoczył do tylu strumieni, do ilu zechciał. Ale żałuję. DSCN8442Ładne wspomnienie i w ogóle, ale zapłaciliśmy 28  złotych za spaghetti, to bardzo drogo. Nie żeby było niedobre, bo było pyszne, ale nie wydaje się 28 na jeden posiłek tak jak i nie płaci się 60 za jeden nocleg. Mało tego, kupiliśmy w tym samym lokalu pizzę „dużą” za 22. Miała 30 cm średnicy i była smaczna (chociaż brzegi się osmaliły trochę niefachowo). Szczęśliwie rachunek zsumował się do okrągłej kwoty i nie musieliśmy się zastanawiać, czy dawać jakiś napiwek, czy nie. Bo gdy kelner zobaczył koszulkę Męża, to pewnie pomyślał, że nie damy. Gdy zobaczył, że fotografujemy jedzenie, nabrał pewności. Zgłoszenie chęci zapłacenia kartą było już tylko formalnością:)

A później pani kelnerka porwała Ursus na chwilę i obdarowała go lizakiem. O 22 dotarliśmy do domu. Nie czuliśmy nóg, ale za to każdy czuł nogi współmałżonka. Korki znów działały a w prysznicu mieliśmy nowy wąż. Tym niemniej Mąż odmówił umycia swoich kończyn gdyż, jak tłumaczył, spędził cały dzień w strumieniu.

*Ludziom postronnym wydaje się absurdalne płacić za coś za co nie trzeba, ale zważcie, że cale mnóstwo oprogramowania  udostępniane jest za darmo i tylko autor informatyk po cichutku prosi żeby go wesprzeć jeśli program się podoba. I inni informatycy wspierają. Nie wiem czy ktoś jeszcze też wspiera.

DSCN7987

DSCN8005

DSCN8073

DSCN8135

DSCN8409

DSCN8423

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s