Stąd do Sierakowic

DSCN9551Dwa dni temu zaczęłam pisać wpis o naszych świętach, naszych gierkach małżeńskich i naszych choinkach. Ale krótko przed północą przyszli goście, gdyż, o czym przeczytacie w dalszej części, prowadzimy dom nader otwarty. Wyobrażacie sobie gości, którzy przychodzą, gdy człowiek już zdjął wszystkie krępujące jeansy i gorsety? Kończyłam ów wpis wczoraj, lecz wówczas goście znów zawitali do naszej kuchni i chociaż to nie ja jestem osobą społeczną w naszym małżeństwie, to towarzyskie pogawędki Męża skutecznie uniemożliwiły mi pisanie. Mąż się emocjonował jak stąd do Wołomina albo przynajmniej jak stąd do Sierakowic i nie mogłam pozostać obojętna. Dziś jednak wracam do was z tym oto zachęcającym wstępem i słuchajcie czytajcie, gdyż powtarzać nie będę.

DSCN9561Oto krótki wpis o Świętach. Z istnienia tego wpisu wynika, że w tym roku Święta się odbyły. Bywało, że Święta odwoływane były zaraz po Wigilii albo dzień po i wtedy wpisów nie było, ale tym razem minęły w całości i nieodwołalnie. Mieliśmy pojechać na wieś, ale jakoś tak wyszło, że nie pojechaliśmy. Mieliśmy pojechać już w piątek, ale pomyśleliśmy, że pojedziemy  w sobotę, a w sobotę pomyśleliśmy, że już nie warto, zwłaszcza, że tak pada. Nie żałujemy, bo mamy pod nosem dominikanów, u których Msze są najlepsze, a to akurat ważne gdy trzeba iść do kościoła  przez trzy dni pod rząd. Mamy też 3 choinki, które stoją w linii prostej. Jedna u dzieci jest taka sobie, niska, słabo oświetlona i ma mało bombek. Nocą po kryjomu dowieszam po kilka, ale za dnia wracają do mnie, gdyż rada młodszych przyjęła, że bombek może być tylko tyle ile powieszono na początku. Więc biedna taka ta choinka. I przepłacona. Jest to fejka z Ikei. Normalnie kosztuje stówkę, nas kosztowała 40, bo taka promocja była i my ją wyczailiśmy, ale gdybyśmy poczekali z zakupem na 23. grudnia, to byśmy złowili ostatnią za 19,99, bo akurat przechodziliśmy obok, gdy ostatnia tyle kosztowała.

DSCN0025W przedpokoju stoi najładniejsza choinka ever. Tą to kupiliśmy najlepiej jak się dało. Rok temu w Obi daliśmy 30 złotych za przecenioną krzywą choinkę świerkową w doniczce. Była tak krzywa, że wymagała grubej warstwy kartonów pod sobą, żeby stać prawie prosto. W 2012 za świerk od znajomego leśnika przyszło nam zapłacić 50 złotych. Przez dwa kolejne lata inwestowaliśmy w jodłę, bo jodła taka burżujska i niewiele droższa niż wspomniane 50 złotych, lecz jodła wysychała marnie przed 2 lutego a jednak kosztowała i nie pachniała. Tej zimy postanowiliśmy mieć świerk wraz ze wszystkimi jego cechami. Świerki kosztują 5 dyszek, bo tyle ludzie dadzą. Byliśmy na targowisku i stoisk było kilka, jodły piękne i regularne za stówkę rozdawali. A świerki też kosztowały, bo ludzie zapłacą. Jeden pan nam rzekł, że jego świerki kosztują od 40 złotych do stu. Zasmuciło nas to, bo 40 to sporo, ale inny pan na to samo pytanie odparł, że u niego są za 25. Wszystkie świerki miał za 25, a wśród nich nasz taki regularny. Tanio. Przeszliśmy się jeszcze kontemplacyjnie i wróciliśmy a ten nasz dalej stał i czekał. Bardzo podejrzane. Gdyby było gdzie stawiać, to byśmy kupili więcej. Ale nie było gdzie stawiać, bo u nas na biurku stoi sztuczna fejka z Ikei za 60 zł (większa od tej dziecięcej i pierwotnie wyceniona na 149,99). I stoją sobie te nasze choinki w linii prostej, a sucharowaty żart matematyczny głosi, że przez trzy punkty można zawsze poprowadzić prostą jeśli będzie to DSCN0027prosta wystarczająco gruba.

Jeśli chodzi o wygląd choinek, to fejka z naszego biurka jest bajkowa i eklektyczna jak zawsze nasza choinka zwykła być gdy mieliśmy jedną. Są na niej bombki różowe i niebieskie oraz łańcuchy czerwone. I lampki kolorowe. Większość dekoracji nietłukąca, gdyż część potomstwa jest przekonana, że bombki to takie piłki. Większość dekoracji pochodzi z przecen w Obi. Lubimy przeceny. Ta sama część potomstwa, która myśli o bombkach jak o piłkach, to myśli też, że może bezkarnie zamieniać bombki między choinkami i robi to.

A wracając do przedpokoju, to dzięki posiadaniu przedpokoju nie musimy w tym roku wyłączać ogrzewania w pomieszczeniu choinkowym. A dzięki posiadaniu trzech choinek jedną mogliśmy przeznaczyć do bycia stylową. Nasza główna choinka jest złota i jest ładniejsza niż wszystkie złote choinki które mam w folderze ze złotymi choinkami na pulpicie.  DSCN9596Kupiliśmy sztuczne poinsecje i poprzyklejałam je pistoletem z kleju do wstążeczek i one choinkę zrobiły. Każdy, kto przychodzi, zachwyca się. A prowadzimy obecnie bardzo otwarty dom, otwarciejszy nawet niż nasze preferencje, więc zachwytom nie ma końca.

Porzucając choinki i to, co pod nimi się znalazło, dochodzimy do soboty. Przy sobocie postanowiliśmy skorzystać, że starszy syn wyszedł, a młodszy akurat zasnął i udaliśmy się do pokoju potomstwa, w którym nie dość, że jest dywan (w przeciwieństwie do salonu), to jeszcze był ten pokój akurat wolny (w przeciwieństwie do sypialni) i rozłożyliśmy się tam z grą Carcassonne. Po raz pierwszy w Misim domku, gdyż dawno dawno DSCN9709temu grę zarzuciliśmy. Musieliśmy zarzucić, gdyż była przeraźliwie nudna. Mamy dwie wieże i nie stosowaliśmy reguł z żadnego dodatku, albowiem owe reguły generowały złe emocje. A ileż można układać kafelki pokojowo?

Nadchodzi jednak sylwestrowa noc i być może przyjdzie nam pograć, więc pomyśleliśmy, że sobie urządzimy taki sparing, że dołożymy reguł z dodatków i poćwiczymy. Włączyliśmy przede wszystkim dodatek opactwo i dodatek zamki. I złe emocje się posypały. Nie z mojej strony oczywiście, bo ja jestem dojrzała i mi na punktach już nie zależy aż tak jak kiedyś. Ale Mąż, który zawsze był dojrzalszy, okazał się nie wytrzymać napięcia związanego z odebraniem mu punktów za okazałe i obszerne DSCN9929miasto. Sytuację uratował mały Ursus, który cichaczem skończył swoją drzemkę i bezceremonialnie wparował do pokoju gier. Przez chwilę dawał się powstrzymać przed przemarszem przez planszę, ale ani ścieżka książek w salonie, ani skrzynia aut brata go nie zachęciły. Wzgardził nawet pozostałymi pięcioma kolorami pionków z naszej gry. Jedyne, co go interesowało, to czerwone i zielone ludziki, których akurat używaliśmy. Wyobrażacie sobie mojego dojrzałego Męża, który mówi, że chamstwo, żem brzydka i różne takie podobne wrzuty? To zawsze były moje kwestie. Nawet go pytałam, dlaczego tak brzydko się zwraca do ukochanej osoby i czy na punktach mu tak zależy, a choć słowa te zrobiły na nim jakieś wrażenie, to na punktach dalej zależało.

Kolejnego dnia drzemki małego Ursusa znów próbowaliśmy grać i gdy miałam 100 punktów przewagi, bo za coś tam zgarnęłam je potrójnie, a potem jeszcze zbudowałam zamek pod mężowskim miastem, znów nadszedł potomek i cała radość gry wyparowała. Więc dzisiaj czytamy sobie o feblikach i słabostkach dla odmiany. Bo ja wprawdzie wiem już kto jest tym Feblikiem, ale Mężowi jak się na głos nie przeczyta, to on sam nie da rady. On ma oczka tylko do pracy.

DSCN9988

DSCN9932

DSCN9933

DSCN9937

 

DSCN9942

DSCN9979

zeszłoroczna krzywa choinka

O dziewczynie z duszpasterstwa

DSCN8685Kupiłam Mężowi 6 swetrów. Bo Mąż miał tylko dwa i to jeszcze sprzed ślubu(!) a jako wkrótce doktor powinien się prezentować. Mąż niedawno przestał się prezentować gdyż jeden z jego swetrów przetarł się pod pachami.

Mogą się czytelnicy zdziwić, że Mąż w sklejonych taśmą okularach i fryzurze made by żona jeszcze się prezentował, ale żona patrzyła na niego oczami miłości.

Wracając jednak do swetrów, to nikt nie zamierzał zapełnić szafy Męża sześcioma swetrami. Nie wtedy gdy młodszy syn chodzi w podartych spodniach i ma już tego świadomość. Kupiono je celem oddania. Akurat była promocja w jednej z sieciówek, a promocja oznacza tłumy do przymierzalni, DSCN8686więc lepiej kupić do domu i oddać co niepotrzebne. Poza tym nie wiem jak czytelnicy płci męskiej i mężowie czytelniczek, ale mój Mąż akurat nie za bardzo lubi przymierzanie. Swetry mierzył na raty przez tydzień po jednym. Nie wiem też jak Wasze dzieci, ale nasze akurat nie za bardzo się nadają do towarzyszenia w poważnych zakupach na kolejne 5 lat. Są skłonne do ucieczki (młodsze) lub do przechodzenia pod zasłonami i czyszczenia podłóg w sklepach (starsze).

I było te sześć swetrów w domu. 3 odpadły w przedbiegach. Zostały 3. Jeden był za granatowy (jedyny ocalały sweter sprzed ślubu jest granatowy), drugiemu kołnierzyk źle są układał (a był akurat ładnie niebieski) i został jeden. Ładny taki, z wełną. Ciepły i w warkocze. Widziałam go na manekinie i dodawał manekinowi animuszu. W sam raz dla Męża taki. Bo Mąż plus animusz równa się bezczelność. Trzeba było tylko zielonego światła od Męża, obietnicy że będzie wciągał ten sympatyczny golfik przez swój rozczochrany łeb w zimowe poranki. A co Mąż rzekł?

LY689-59X-103Rzekł, że czuje się w nim jak dziewczyna i to dziewczyna z duszpasterstwa. Nie wiadomo czy to dobrze. Kiedyś chodził do duszpasterstwa i był wtedy młody. Może chodziło mu po prostu o to, że czuje się młody, ale nie czuje się sobą?

Na tym zdjęciu, na którym tak ładnie widać warkocze, to oczywiście nie jest Mąż. Mąż taki gładki nie bywa. Testosteron by mu nie pozwolił.

Ach, a z okazji, że pojawił się wpis, można wziąć udział w rozdawajce grudniowej. Każdy kto udostępni wpis na fejsbuku (żeby rozkręcić ruch na pogrążonym w zimowej hibernacji blogu) i wpłaci 1,95 zł (na znaczek żebym nie wydawała) na konto blogerki, może otrzymać od nas życzenia świąteczne (kartki fundujemy ze zwrotu za swetry lub zrobimy osobiście po kosztach). Jeśli liczba wyświetleń tego wpisu przekroczy 100, to kartki wyślemy w kopertach. Jeżeli jacyś czytelnicy podejrzewają, że i tak wysłalibyśmy im kartkę, to mogą wpłacić tylko 99 groszy.

DSCN9131