O dziewczynie z duszpasterstwa

DSCN8685Kupiłam Mężowi 6 swetrów. Bo Mąż miał tylko dwa i to jeszcze sprzed ślubu(!) a jako wkrótce doktor powinien się prezentować. Mąż niedawno przestał się prezentować gdyż jeden z jego swetrów przetarł się pod pachami.

Mogą się czytelnicy zdziwić, że Mąż w sklejonych taśmą okularach i fryzurze made by żona jeszcze się prezentował, ale żona patrzyła na niego oczami miłości.

Wracając jednak do swetrów, to nikt nie zamierzał zapełnić szafy Męża sześcioma swetrami. Nie wtedy gdy młodszy syn chodzi w podartych spodniach i ma już tego świadomość. Kupiono je celem oddania. Akurat była promocja w jednej z sieciówek, a promocja oznacza tłumy do przymierzalni, DSCN8686więc lepiej kupić do domu i oddać co niepotrzebne. Poza tym nie wiem jak czytelnicy płci męskiej i mężowie czytelniczek, ale mój Mąż akurat nie za bardzo lubi przymierzanie. Swetry mierzył na raty przez tydzień po jednym. Nie wiem też jak Wasze dzieci, ale nasze akurat nie za bardzo się nadają do towarzyszenia w poważnych zakupach na kolejne 5 lat. Są skłonne do ucieczki (młodsze) lub do przechodzenia pod zasłonami i czyszczenia podłóg w sklepach (starsze).

I było te sześć swetrów w domu. 3 odpadły w przedbiegach. Zostały 3. Jeden był za granatowy (jedyny ocalały sweter sprzed ślubu jest granatowy), drugiemu kołnierzyk źle są układał (a był akurat ładnie niebieski) i został jeden. Ładny taki, z wełną. Ciepły i w warkocze. Widziałam go na manekinie i dodawał manekinowi animuszu. W sam raz dla Męża taki. Bo Mąż plus animusz równa się bezczelność. Trzeba było tylko zielonego światła od Męża, obietnicy że będzie wciągał ten sympatyczny golfik przez swój rozczochrany łeb w zimowe poranki. A co Mąż rzekł?

LY689-59X-103Rzekł, że czuje się w nim jak dziewczyna i to dziewczyna z duszpasterstwa. Nie wiadomo czy to dobrze. Kiedyś chodził do duszpasterstwa i był wtedy młody. Może chodziło mu po prostu o to, że czuje się młody, ale nie czuje się sobą?

Na tym zdjęciu, na którym tak ładnie widać warkocze, to oczywiście nie jest Mąż. Mąż taki gładki nie bywa. Testosteron by mu nie pozwolił.

Ach, a z okazji, że pojawił się wpis, można wziąć udział w rozdawajce grudniowej. Każdy kto udostępni wpis na fejsbuku (żeby rozkręcić ruch na pogrążonym w zimowej hibernacji blogu) i wpłaci 1,95 zł (na znaczek żebym nie wydawała) na konto blogerki, może otrzymać od nas życzenia świąteczne (kartki fundujemy ze zwrotu za swetry lub zrobimy osobiście po kosztach). Jeśli liczba wyświetleń tego wpisu przekroczy 100, to kartki wyślemy w kopertach. Jeżeli jacyś czytelnicy podejrzewają, że i tak wysłalibyśmy im kartkę, to mogą wpłacić tylko 99 groszy.

DSCN9131

Reklamy

4 Responses to O dziewczynie z duszpasterstwa

  1. zuziaszulist says:

    Wiedzieć musisz, Cytrynno, że podejmuję ogromny trud pisząc tu ten komentarz. Nie mam bowiem w domu internetu, a w domu właśnie spędzę najbliższe dni i tylko jak wychodzę z telefonem na dwór to łapię jedną kreskę, mogąc tym samym zadbać o swój blogowy PR na fejsie albo opublikować posta, którego wkleiłam na bloggera kilka dni temu. A że na telefonie pisze mi się niewygodnie i w tym mrozie też stać mi się nie chce, to piszę na kompie, tworzę z komentarza tego plik pdf i kablem przerzucam go do telefonu, aby tam otworzyć, skopiować i wkleić do ciebie. A widzisz… Czytając jednak najnowszy post zauważyłam, że pod poprzednim nie ma mojego komentarza! A pamiętam, że go tam wpisywałam (i to metodą tradycyjną) jakiś już czas temu. Chyba go nie usunęłaś, co? Bardziej prawdopodobne, że coś nie poszło. I teraz chcę to szybko nadrobić.
    Nie, żebym miała coś odkrywczego do napisania, bo nie mam. Już nawet nie pamiętam co pisałam ostatnio. Chyba o kartkach, ale teraz to już za późno. Identyfikuję się z Twym Mężem bardzo! W moim małżeństwie sytuacja jest inna. Bo mój mąż, który jest stylistą bardzo lubi mierzyć, oglądać i trafił akurat na babę, która chodzi od gimnazjum w tych
    samych ubraniach (a tak jakoś dbam, że się nie przecierają i nawet nie tyję) i myślę, że to
    duża strata dla jakiejś innej baby, która by się posikała z radości jakby tak mogła ze swoim mężem pochodzić po sklepach. A ja nienawidzę. I tyle. Nie wiem czy było warto. 😉

    • cytrynna says:

      Nie usunęłabym komentarza. Myślałam nawet, że trafił do spamu, ale nie trafił. Bardzo dziękuję za podjęty trud, bo to zawsze raźniej gdy ktoś da znak, że czyta. Ja to mam tableta (w końcu okazja by się pochwalić), ale też nie lubię na nim pisać. A z tym tabletem to też niezły szwindel. Nie daliśmy za niego ani złotówki i nie wygraliśmy go. Po prostu Mąż nie miał co z nim zrobić i mi dał, żebym sobie instagrama założyła i odtąd mam.

      Mąż pragnie dodać, że on to swoje dresy nosi od podstawówki, ale mu się przecierają trochę na pupie. A i ja mam kilka bluzek od gimnazjum i robią za piżamy. Mąż ubolewa, że nie noszę seksi piżam, ale w końcu cały dzień noszę seksi gdy go nie ma to w nocy mogę odpocząć. Nie chcę tu też wyjść na taką co by latała po sklepach i mierzyła ciuszki- podobnie jak mój Mąż zgodziłabym się łaskawie przymierzyć przyniesione do domu wstępnie przeselekcjonowane ubrania.

      • zuziaszulist says:

        A jaki masz adres do tego Instagrama? Też bym chciała sobie założyć, ale ciągle mi się nie chce i w ogóle nie rozumiem o co chodzi z tymi tam hasztagami. 😦

      • cytrynna says:

        mam instagram/cytrynna, ale jeszcze nic tam nie ma. Na razie napawam się możliwością oglądania zdjęć i sunięcia palcem po ekranie. Jak pójdzie toto w ruch, to poinformuje kanałami oficjalnymi.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s