Kuwada

dscn4890Nie jestem przesądna. Symbolika liczb bawiła mnie w podstawówce, znaczki zodiaku chwilkę dłużej, a gdy dla zabawy podliczyłam cyfry w dacie urodzin mojej i mego ukochanego i okazało się, że nie dają w sumie 10, to nie zostało mi już nic (poza owym ukochanym). Nie wierzymy nawet, że po 7 tłustych małżeńskich latach miałyby nas czekać chude lub jeszcze tłustsze. Nie robiło mi też, kiedy najstarszy z synów urodził się dwunastego sierpnia, podczas gdy moje urodziny wypadają 12 września. Dzień jak co dzień. Raz zrobiło mi się przykro, gdy na kartce urodzinowej od rodziców dla mnie widniało „12 sierpnia 201X”*. Ale potem urodził się drugi syn i chociaż w zupełnie innym miesiącu, to także dwunastego. Nikt w rodzinie tej dwunastki nie cenił, nie podniecał się, że to jak liczba godzin, miesięcy czy Apostołów albo, co gorsza gwiazdek na fladze unii europejskiej. Ale było to wygodne do porównywania etapów rozwoju i rozmiarów buta u chłopaków. Kiedy więc zaszłam w trzecią ciążę i termin orientacyjny wyznaczono nam na walentynki, oczywistym stało się, że o ile się da, chcielibyśmy urodzić 12 lutego.

dscn4856Bardzo się oszczędzałam, żeby donosić. Brzuch mi twardniał, a ja drżałam. Ze dwie noce zostały nieprzespanymi z powodu strachu, że to już. Ważne było też ominięcie rocznicy ślubu co by urodziny córki nigdy nie musiały konkurować z rocznicową randką albo nawet wyjazdem. Mogliśmy urodzić przed czasem, ale 2 lutego doktor powiedział nam, że raczej do tego nie dojdzie, więc zacisnęłam uda, zrezygnowaliśmy ze wszystkiego, na rocznicę zamiast corocznego festiwalu pizzy mieliśmy festiwal filmów na dvd i czekaliśmy na dwunastego.

Byliśmy bardzo zarozumiali i pewni siebie, po ostatnim nagłym i trwającym zaledwie trzy godziny porodzie sądziliśmy, że raz-dwa wywołamy sobie poród i dziewczynka jak malowana pojawi się wczesnym popołudniem. Mąż w niektórych kręgach towarzyskich zasłynął z tego, że przewidział kiedy będę w ciąży (konkretnie to zapraszając gości na grilla wyznaczył taki termin, w którym mogłam jeszcze wypić piwo, gdyż w ciąży nie byłam). I w tych samych kręgach rzekł niedawno, że urodzimy dwunastego. Podobnie zapowiedział w pracy. No i rodzicom zapowiedział, gdy dzieci na całodzienną opiekę dziś posyłał. Uprzedzając napięcie, bo to jednak sucha relacja, a nie opowiadanie sensacyjne, zdradzę, że jest po 23, a poród się nawet nie zaczął.

dscn4850Wczoraj Mąż poszedł na Mszę wieczorem, bo nie wiedzieliśmy jak potoczy się sądny dzień. Zależało nam na przespanej nocy przed porodem, bo w szpitalach raczej słabo sypiam, a i Mężowi się należał wypoczynek, dlatego przed snem nie zrobiliśmy nic bardziej romantycznego niż zjedzenie sushi z wędzonego łososia. Było to nasze pierwsze sushi domowej roboty i bardzo jesteśmy zadowoleni, gdyż jest i lepsze i tańsze niż sushi z Biedronki, na którym kształciliśmy sobie gust.

Przebieg niedzieli był taki, że próbowaliśmy wszystkiego**, łącznie ze schodami (dwa razy), całkiem sporym spacerem, randką w lokalu, Mszą i mnóstwem aktywności jak wieszanie prania, sprzątanie zabawek dzieci z podłogi, puszczanie zmywarek i ich wypakowywanie oraz gorącą kąpielą. Przy okazji na jaw wyszło, że wanna długości 130 cm, która zmieściła się w naszej łazience, to jest o kant tyłka, bo żeby dzieciom było w niej dobrze i tak trzeba napuścić hektolitry wody, zaś dorosłemu w niej dobrze nie będzie i basta! Wanna długości 130 cm jest tak krótka, że nie da się w niej usiąść nawet gdy ma się tak krótkie nóżki jak moje. Na szczęscie od października mamy parawan (z matowego szkła!) i przynajmniej do pryszniców się nadaje, bo przedtem to i tego się nie dało.

dscn4866Na znak gotowości spakowałam nawet torbę do szpitala, po raz pierwszy w historii moich porodów przed czasem i nawet imię jakieś wybraliśmy dla dziewczynki zwanej Pysią. Szału może nie ma, bo chłopca to łatwiej i przewinąć i nazwać, ale jakieś imię mieć musi, a po zgłoszeniu anty-imion mało nam zostało. I nic! Wielkie nic! Boli mnie dół pleców (i o dół pleców chodzi, pupa mnie nie boli), ale skurczami to nie zalatuje. Dzieci wróciły i śpią w swoich łóżeczkach a na nas czekają dwie świeże rolki rosomaków***, tym razem z wędzonym pstrągiem.

Jakby tego wszystkiego było mało, to nawet nie kupiłam sobie fotela na pocieszenie. Gdy rodziły się poprzednie dzieci, mieszkaliśmy w domach, w których były fotele. Tym razem mieszkamy u siebie i od dwóch lat o fotelu tylko marzę. Najpierw był za drogi, a potem pokój, w którym fotel miałby stać, zarósł regałami pełnymi książek. Od listopada mamy miejsce na fotel i dodatkowo tytułem rocznicy zabezpieczono fundusz na ów fotel, ale nie miałam kiedy go wybrać, bo trwały przemeblowania i remonty i to ja byłam wykonawcą. Dwa tygodnie temu Mąż zabrał  mnie na randkę do galerii handlowej, w której mogłam pomacać tkaniny obiciowe i przymierzyć jakiego fotela nie chcę, krótko później schowałam wiertarkę do szafy i znalazł się czas na wybranie fotela. Nie czytałam książek lecz myślałam o fotelu, na którym tyle ich jeszcze przeczytam. Dzisiaj włożyłam fotel do koszyka i już się witałam z gąską, gdy zapytali mnie, czy posiadam kartę dużej rodziny. Chciałam zaznaczyć, że nie, bo przecież jeszcze nie posiadam, ale poszukałam, jakiż to rabat oferują dużym rodzinom i okazało się, że stówkę oferują. A że staram się przynajmniej we własnych oczach uchodzić za rozsądną, to pomachałam fotelowi z takim trudem wybranemu. Wrócę po niego z kartą dużej rodziny. Oby za miesiąc. I oby mi się gust wykształcony na sushi z Biedronki nie zmienił w tym czasie.

*ten X to dlatego, że nie pamiętam, w którym roku taka gafa się trafiła.

**Nie o wszystkim wypada pisać wprost, ale każdy wie, jak się poród wywołuje.

***Tak je autorsko nazwaliśmy, nasze prawo.

dscn4842

dscn4874

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s